Ostatnio trafiłam na bardzo ciekawy podcast od Queer Collective, gdzie uczestnicy rozmawiali o badaniach naukowych dotyczących natury transpłciowości i jej ewentualnych biologicznych przyczynach. Pojawiła się m.in. hipoteza, że mogą za to być w jakimś stopniu odpowiedzialne receptory hormonów, tzn. być może osoby transżeńskie nie reagują na testosteron w taki sposób jak cis mężczyźni, i przez to nasze umysły rozwijają się kobieco w męskim ciele. W dużym uproszczeniu oczywiście.
W każdym razie, pod koniec pojawiło się pytanie zadane gościom (którymi była transkobieta oraz transmęska osoba niebinarna), które pozwolę sobie zadać i Wam, z pełną świadomością tego że jest... kontrowersyjne i problematyczne Gdyby istniała skuteczna metoda "leczenia", eliminacji dysforii płciowej (nie będąca żadną formą tranzycji), czy byłybyście zainteresowane takim rozwiązaniem? Zażywaniem jakiejś hipotetycznej substancji czy poddaniem się jakiemuś zabiegowi, który spowodowałby, że wszelkie pragnienia kobiecości by zniknęły, i stałybyście się stuprocentowym cis mężczyzną?
Oczywiście zdaję sobie sprawę i przypominam wszystkim czytającym te słowa, że na tę chwilę nic takiego nie istnieje, a wszelkie formy terapii konwersyjnej (zwykle prowadzone przez organizacje religijne i w wielu krajach zakazane) są, według wszelkich dostępnych danych naukowych, nie tylko nieskuteczne, ale też potencjalnie niebezpieczne dla zdrowia psychicznego.
A tutaj wspomniany podcast, gdzie możecie się też przekonać co odpowiedzieli goście:
Ja bym się nie zdecydowała, po pewnym czasie dostrzega się plusy bycia taką osobą. Myślę że przez "TO" mamy szersze spojrzenie na otaczający nas świat i jesteśmy bardziej tolerancyjni w stosunku do innych osób i jakichś dziwnych zaistniałych w życiu sytuacji, które "normalnemu" człowiekowi sprawiłyby dość spory dyskomfort psychiczny. Tak najprościej, to chyba nam więcej mieści się w głowie
Jeszcze 3 lata temu wzięłabym tą pastylkę na wylecznie bez wahania. Ale po tym co udało mi się przepracować w sobie i nie tylko, dziś nie chcę się rozstawać sie z moją drugą częścią. Daje mi ona wewnętrzną radość i satysfakcję. Ona poszerza moją perespektywę, wyrównuje nastrój i daje spokój. Zaakceptowałam i polubiłam nawet. Nie chcę tego stracić.
Ja uważam, że jeżeli przebieramy się z własnej nieprzymuszonej woli, sprawia nam to przyjemność, nie krzywdzimy innych, nie oddziałujemy negatywnie na nasze otoczenie, nie przechodzimy w związku z tym jakichkolwiek kryzysów, to są to oznaki ponadprzeciętnej synergii męskości i kobiecości, a nie powód do leczenia. Dla mnie kobiecość jest to formą samorealizacji, uważam też że natura ludzka (tzn. moja) nie jest i nigdy nie była czarno-biała. Od małego siedzi we mnie kobiecy pierwiastek i uważam to za wyróżnienie, a nie powód do tworzenia jakiegoś problemu.
Z tego co czytam - psychologowie, psychiatrzy, seksuologowie traktują naszą pasję jako wzbogacenie osobowości. Crossdressing jest formą wyrażenia ekspresji dokładnie taką samą jak tatuaże, fryzury, ubiór itd. Czy ktoś się zastanawiał, czy powinno się leczyć osoby które mają tatuaże? Tak? Nie?
Cynka pisze: 25 kwie 2026, 19:41
Ja bym się nie zdecydowała, po pewnym czasie dostrzega się plusy bycia taką osobą. Myślę że przez "TO" mamy szersze spojrzenie na otaczający nas świat i jesteśmy bardziej tolerancyjni w stosunku do innych osób i jakichś dziwnych zaistniałych w życiu sytuacji, które "normalnemu" człowiekowi sprawiłyby dość spory dyskomfort psychiczny. Tak najprościej, to chyba nam więcej mieści się w głowie
Nam wiecej mieści sie w glowie bo stoi za nami doświadczenie. Wiemy jak funkcjonuja mezczyźni napedzani testosteronem i jak to jest byc bez testosteronu a zanurzonym w estradiolu. Inne spojrzenie na ten sam "skrawek materiału"
Jeszcze rok temu kompletnie nie wyobrażałem i sobie, że ja mogę zrobic terapię hormonalną i tak mi się swiat przestawił, że nie interesuje mnie droga powrotu- niezaleznie co ktos moglby mi zaoferować by wrócić. Z drugiej strony przed soba mam gestą mgłę i niezaleznie co z niej moze wyjść ja sie nie cofnę. Juz wyłazi. Nietolerancja, ucinanie rozmów gdy jestem w poblizu, i raniące dowcipy o nas.
Juz im wybaczyłam.
Sam, rok temu bylem jednym z tych prawidlowo zaszufladkowanych . Dzis wszystko co wymysla by mi zrobic przykrosc - wali mnie. Dla mnie waznym jest odszukac sie do samego konca. Daleko jeszcze do konca mojej tranzycji, ale moge smialo wiedziec -jestem już u siebie i jestem dla siebie bezcenna.
Kiedyś, jak miałam 20 lat, jeszcze jak stary cross istniał to pewnie bym się od razu zdecydowała, dziś po 15 latach refleksji nad sobą i swoim życiem, nie wiem czy bym chciała.
Ania K napisała -''Ostatnio trafiłam na bardzo ciekawy podcast od Queer Collective, gdzie uczestnicy rozmawiali o badaniach naukowych dotyczących natury transpłciowości i jej ewentualnych biologicznych przyczynach. Pojawiła się m.in. hipoteza, że mogą za to być w jakimś stopniu odpowiedzialne receptory hormonów, tzn. być może osoby transżeńskie nie reagują na testosteron w taki sposób jak cis mężczyźni, i przez to nasze umysły rozwijają się kobieco w męskim ciele. W dużym uproszczeniu oczywiście''.
Też mam takie zdanie że mózg osoby transpłciowej np m/k rozwija się kobieco w męskim ciele, gdzieś nawet wiadziałem fotografie mózgu kobiety gnetycznej i mózg kobieta transpłciowej i ich mózgi budowa były zbliżone budową .....ciekawe, i prawdopodobnie ludzie transpłciowi już w łonie kobiety, w płodzie jak się takie dziecko rozwija w brzuchu matki już ma taką budowę mózgu, budowę hormonów które wpływają na budowę mózgu osoby tranpłciowej i te osoby się rodzą transpłciowe (przepraszam za nienaukową ginekologiczną terminologię), tylko że w różnym wieku tą transpłciowośc niektóre osoby u siebie potem odkrywają, bo natury nie da się oszukać itd, etc, może w przyszłości medycyna dojdzie do takiej Technologii że już w okresie prenatarnym już w łonie matki będę mogli ''skorygować'' taki płód hormonarnie itp, na życzenie samej matki (rodziców) i ''naprawić'' taki płód żeby urodził się człowiek cis mężczyzna, lub cis-kobieta, może to samo by się dało skorygować co do osób np homoseksualnych, bi - że też skorygują ich organizmy i osoby by się rodziły hetero, oczywiście takie zabiegi na płodach były dokonywane tylko i wyłącznie za zgodą rodziców, jak doktor poinfomował by rodziców, że np wasz syn urodzi się homoseksualny i czy chcecie państwo żeby wasz syn urodził się z taką orientacją, czy z korygować mu na orientacje hetero (oczywiście wiem że brzmi to może - homofobicznie), ale może medycyna kiedyś dojdzie do takiego poziomu, zresztą dzisiejsza technologia już pozwala na klonowanie ......człowieka, ale nie robią tego bo są obiekcje natury etycznej-moralnej, na razie sklonowano parą owiec, jest zjawisko Trans-Humanizmu - czyli połączenie człowieka z elementami sztucznej inteligencji i cyfrowej technologii, a niektórzy mówią nawet o tym - (na razie jest to domena Fantastyki), o przeniesieniu Świadomości do ciała Cybernetycznego itd, także to tyle refleksji ode mnie nad tym tematem, temat kontrowersyjny jak dla mnie , pozdrawiam .