Re: Kupno ubrań

61
Sylwia_C pisze: 25 lut 2025, 21:22
... Ja w wersji męskiej nie wchodzę w ogóle w dłuższą interakcję z przypadkowym osobami na ulicy czy w sklepie. W wersji kobiecej tak samo, brak kobiecego głosu to tylko dodatkowy aspekt.
A ja właśnie uwielbiam interakcję z ludźmi. Jedna przypadkowa kobieta w sklepie weszła ze mną w krótką rozmowę dotyczącą mojego kobiecego wyglądu i od tego czasu regularnie ją odwiedzam ubrany w kobiece ciuchy. Właśnie ta pani dała mi pewnego dnia pokaz swojej prawdziwej i nieskrępowanej niczym kobiecości. Pani zaproponowała mi sukienkę ze swojej sklepowej kolekcji. Ja obejrzałem sukienkę, jednak miałem kilka krytycznych uwag co do tej kiecki. Oczywiście swoje krytyczne zdanie wypowiedziałem w swoim nieprzyjemnym dla innych stylu wypowiedzi. Na to pani straciła do mnie cierpliwość i lekko zirytowana odpowiedziała mi w swoim bardzo delikatnym i subtelnym kobiecym stylu coś takiego: "DAWAJ MI KU*WA TĄ SUKIENKĘ !". Oczywiście przymierzanie się skończyło tego dnia. Ostatnio do pani do sklepu przyszła młoda fryzjerka. Zwierzyła się mojej koleżance, że ma kaca po wczorajszej imprezie, gdzie sporo wypiła i nieźle namieszała. Cóż, moje drogie tutejsze PANIE życie niestety nie daje mi okazji do kontaktów z wrażliwymi i delikatnymi kobietami od "Achów i Ochów", dlatego muszę jakoś przyzwyczaić się do tutejszych nieco egzotycznych zwyczajów i proszę o odrobinę wyrozumiałości. ;)

Aaa zapomniałem dodać że nawet młodej fryzjerce nie przeszkadzał mój męski głos w połączeniu z kobieca stylizacją. Nawet miałem przyjemność zamienić z nią kilka zdań tak sam na sam, gdy moja koleżanka zniknęła na zapleczu sklepu.

Re: Kupno ubrań

62
Może zostawmy już ten temat.
Jutro z rana mam wyjazd do miasta do galerii handlowej po odbiór sukienki. Do tego sklepu jakby z automatu powinienem ubrać się po kobiecemu, by nie szokować pracujących tam kobiet swoim męskim wyglądem i ubiorem. Panie już są przyzwyczajone, że jak pojawiam u nich w kobiecej stylówie, to wtedy jest sytuacja codzienna, normalna i naturalna. Natomiast moja wizyta tam w ubiorze męskim z reguły generuje u pań pewne zdziwienie i niepokój, że chyba coś u mnie jest nie tak , że chodzę i wyglądam jak normalny facet.
Jutro myślę że na spokojnie spędzę co najmniej 5 godzin poza domem w kobiecej stylizacji. Wiadomo trzeba odwiedzić stare znajome, dłużej posiedzieć, pogadać i może kupić jeszcze jakiś damski ciuszek.

Re: Kupno ubrań

63
Czytam to forum od samego początku jego powstania… Ania K – dziś stwierdziłam, że jesteś mądrą dziewczyną !!! Ostatnie dwa Twoje posty w tym temacie – rewelacja i perfekcyjne podejście do zagadnień. Oczywiście zgadzam się z Tobą w 100%

Re: Kupno ubrań

64
Ja też od dłuższego czasu robię zakupy jako ona i jeszcze nie spotkało mnie nic złego mimo że po twarzy i głosie widać kim jestem.
Czasem sprzedawczynie są zawstydzone i rozmawiają ze mną bez żadnego komentowania itp a czasami mnie komplementują i trochę rozmawiamy.
Zawsze sobie wymyślałam jakieś czarne scenariusze że będę wyzywana,wyśmiewana a powiem wam że to często sprzedawczynie bardziej wstydzą się niż ja.

Re: Kupno ubrań

65
Klaudia194 pisze: 26 lut 2025, 21:51 Ja też od dłuższego czasu robię zakupy jako ona i jeszcze nie spotkało mnie nic złego mimo że po twarzy i głosie widać kim jestem.
Czasem sprzedawczynie są zawstydzone i rozmawiają ze mną bez żadnego komentowania itp a czasami mnie komplementują i trochę rozmawiamy.
Zawsze sobie wymyślałam jakieś czarne scenariusze że będę wyzywana,wyśmiewana a powiem wam że to często sprzedawczynie bardziej wstydzą się niż ja.
Jesteś pewna siebie, wiesz co chcesz i patrzysz sprzedawcom prosto w oczy. Sprzedawca wie czego oczekujesz i spełnia Twoje zachcianki. Generalnie sprzedawcy są pozytywnie nastawieni, ale nadmierna pewność siebie i przeszywający wzrok potrafi onieśmielić niejedną panią w sklepie. Dlatego dobrze jest nieco rozluźnić atmosferę i chwilkę pogada ze sprzedawcą, choćby męskim głosem. To pomaga ... serio .

Re: Kupno ubrań

66
Przy wybieraniu ubrań pojawił się u mnie problem. Mianowicie, właściwie wszystkie sukienki jakie widzę w sklepach, mają rozmiarówki niedopasowane do mnie - jeśli rozmiar jest odpowiedni w ramionach i biodrach, talia jest zbyt ciasna (casami nawet o 12-15 cm). Winny jest oczywiście mój brzuszek, który staram się troszkę zrzucić, ale zanim to się uda, trzeba czasu, a nie chcę się dusić w sukience która będzie mnie wyraźnie uciskać w talii.

Czy miałyście podobny problem na początku, i jak sobie z nim poradziłyście? Przymierzanie ubrań w sklepie u mnie odpada, nie zdobędę się na to na tym etapie, więc chcę coś zamówić online i trafić w miarę dobrze z choć jednym ciuchem :/
Jestem absolutnie początkująca. Jeśli pytania które zadaję wydają się banalne, to właśnie dlatego ;)

Re: Kupno ubrań

70
Sylwia_C pisze: 23 sie 2025, 8:50 Brzuszek musisz zgubić bo na dłuższą metę ciągle myślenie o jego wciąganiu jest męczące.
Offtop, ale... kiedyś pewna znajoma (ciska) narzekała mi na swojego faceta właśnie za to że nie wciąga brzucha, a ona sama była uczona że właśnie trzeba tego pilnować zawsze i wszędzie i jest to dla niej odruch 😅 Wyszło na to że to może być różnica w wychowaniu różnych płci. To oczywiście tylko dowód anegdotyczny, ale w związku z tym mam podejrzenie że "ciągłe myślenie o wciąganiu brzucha" może być dość powszechne wśród cisek.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości