adrian1201 pisze: 12 gru 2025, 19:02
Tak sobie czytam,analizuje i no właśnie, Czemu bo 90% forimowiczów siedzi w szafie uważa się za trans?Crossdresser i ja tak to tak traktuje,trans to całkowita przemiana to nie tylko ciuchy ukryta twarz itp ,na przykład ja ,czasem zrobię makijaż czasem,a czasem nie ,pomaluje paznokcie a czasem nie, ale lubie spódniczki wysokie obcasy i rajstopy nosić,gole nogi ręce i wszędzie tam gdzie kłaki rosną chodzę do kosmetyczki na brwi mam długie włosy swoje i przebite uszy w których są kolczyki a czasem nie i nie chce zmieniać nic w mojej biologicznej budowie,uważam się bardziej za Crossdresser niż trans,Ale jednak tu jest mnóstwo nóg w rajstopach babcinych spódniczkch ,jakieś buty z obcasem 15 cm ,kto w takich chodzi na po ulicy?Jeśli ktoś nie ma odwagi się pokazać wyjść i zaprezentować cały to jaki ma sens?
Trans to nie jest całkowita przemiana. Trans to jest po prostu nienormatywna tożsamość płciowa, odczuwanie własnej płci niezgodnie z tym, co masz zapisane w metryce.
Jeżeli nie jesteś aktorem, nie występujesz na estradzie, nie jesteś drag queen, nie uczestniczysz w innych obrzędach kulturowych związanych ze zmianą roli płciowej, nie jesteś dzieckiem wybierającym się na bal przebierańców do szkoły, czy osobą dorosłą przebierającą się zabawowo z okazji karnawału czy czegoś podobnego, to prawdopodobnie jesteś cross dlatego, że masz skłonności autoginefilne, jesteś fetyszystą lub jesteś trans. Wybierz sobie, ja o tym nie przesądzam. To, że ubierasz się tak jak się ubierasz, że robisz te wszystkie rzeczy, które opisujesz, a które standardowo są przypisane kobietom, z czegoś wynika. Zastanów się, z czego. Nie ma czegoś takiego jak cross jako cross, bez żadnego podłoża, bez żadnej motywacji. Tego nie robi się dlatego, że się to lubi (choć niektórzy tak właśnie chcą to określać). Jeżeli ktoś tak twierdzi, to jest to tylko wymówka mająca zamaskować jego rzeczywiste motywacje, poczucie zażenowania z tego powodu i wstyd. Nikt myślący nie kupi takiej wymówki, bo raczej nie lubi się robić czegoś, za co może spotkać wykluczenie, potępienie ze strony otoczenia, ewentualnie za co wciąż w tym kaju można dostać po obliczu na ulicy.
A bycie trans nie musi oznaczać radykalnego przechodzenia z jednej strony na drugą. Bycie trans to także barwy pośrednie - to nie tylko tożsamości z układu binarnego, to także bigender, pangender, agender, gender fluid, queer i in. I jeżeli - tak jak Ania napisała - odkryjesz w sobie choćby 10 proc. kobiety, to już jesteś trans. Choć oczywiście możesz z tym nigdy w życiu nic nie zrobić i nigdy nie identyfikować się jako trans. Nie trzeba identyfikować się jako osoba trans, żeby nią być. Nie trzeba zmieniać nic w swojej budowie, żeby być trans.
Nikt nie musi pokzywać się i wychodzić, żeby zaprezentować się w całości. Każdy sam określa to, w jaki sposób realizuje swoje potrzeby w tym zakresie. I nie ma co na ludziach wywierać presji. To, że Ty się tak pokazujesz, nie oznacza, że każdy musi. To nie są zawody w pokazywaniu się.
W obcasach 15 cm po ulicy chodziłam, nawet w wyższych. Ale ze względu na stan polskich ulic, ze szczególnym uwzględnieniem chodników, nikomu tego nie polecam.