Nie miałam pojęcia, ale bawiąc się w klubie pod rano, to i tak bym została w mieście na nocleg mając perspektywę np. 6 godzin jazdy do domu.edyta pisze: 05 sty 2026, 19:57 Wiesz, pierwsze Trans Party nie były dwudniowe, tylko zwykłe imprezy w klubach, co to zaczynały się w sobotę wieczorem, a trwały do tej pory, aż nas z klubu nie wyrzucili (bywało, że do rana). A jednak przyjeżdżali ludzie z całej Polski.
Re: Wspolny wyjazd
22I tak większość osób spoza Warszawy robiła.MoniaLiza pisze: 05 sty 2026, 21:45 Nie miałam pojęcia, ale bawiąc się w klubie pod rano, to i tak bym została w mieście na nocleg mając perspektywę np. 6 godzin jazdy do domu.
Make make-up not war
Re: Wspolny wyjazd
23...a potem zdziwko kiedy żona czuje się oszukanaAnetacd pisze: 05 sty 2026, 18:33 Zacznij już robić grunt, np. że w pracy ma być dwudniowe szkolenie, ale nie wiesz jeszcze kiedy i gdzie.
I tak naprawdę Ci się nie chce jechać, ale jak będzie mus to nie masz wyjścia![]()
Ja wiem że partnerki bywają niewspierające i w ogóle, ale okłamywanie partnerki, nawet w takich kwestiach jak cel wyjazdu, to dla prawdopodobnie większości osób "przewinienie" dużo większego kalibru niż noszenie sukienek. To równia pochyła, kiedy wchodzi takie podejście to zazwyczaj ze związku nie ma już co zbierać. Więc nie polecam.
Re: Wspolny wyjazd
24Nie grozi mi to na szczęście, bo nie mam zamiaru stosować się do tej rady, bo po prostu się nie da. No jakbym chciał, to dwudniowego wyjazdu nie ukryję.Ania K pisze: 05 sty 2026, 23:05 ...a potem zdziwko kiedy żona czuje się oszukana
Ja wiem że partnerki bywają niewspierające i w ogóle, ale okłamywanie partnerki, nawet w takich kwestiach jak cel wyjazdu, to dla prawdopodobnie większości osób "przewinienie" dużo większego kalibru niż noszenie sukienek. To równia pochyła, kiedy wchodzi takie podejście to zazwyczaj ze związku nie ma już co zbierać. Więc nie polecam.
Mogę przy okazji jakiegoś oficjalnego wyjazdu zostać trochę dłużej albo przyjechać wcześniej, co z resztą z powodzeniem robiłem, efektywnie wykorzystując czas.
"Ludzie będą się gapić, więc spraw, żeby było warto."
Re: Wspolny wyjazd
25A może wcale nie będzie czuła się oszukana.Ania K pisze: 05 sty 2026, 23:05 ...a potem zdziwko kiedy żona czuje się oszukana
Ja wiem że partnerki bywają niewspierające i w ogóle, ale okłamywanie partnerki, nawet w takich kwestiach jak cel wyjazdu, to dla prawdopodobnie większości osób "przewinienie" dużo większego kalibru niż noszenie sukienek. To równia pochyła, kiedy wchodzi takie podejście to zazwyczaj ze związku nie ma już co zbierać. Więc nie polecam.
A wchodziłaś kiedyś na taką równię pochyłą, że nie polecasz? Musiałaś kiedyś rozważyć dylemat: "co jest dla mnie ważniejsze? Ja sama, czy ołtarz związku, na którym legnę niczym ofiara?". Bo jeżeli o mnie chodzi, to ja wiem, że gdybym wtedy, 21 lat temu nie posunęła się do nieuczicwości wobec mojej żony (którą zresztą później jej wyjawiłam), to dziś byłabym właśnie ofiarą złożoną na ołtarzu tego związku. Który i tak by się rozpadł z całkiem innych przyczyn.
Make make-up not war
Re: Wspolny wyjazd
26Może w takim razie były inne sygnały, że ten związek nie ma przyszłości i można było go zakończyć wcześniej.edyta pisze: 05 sty 2026, 23:37 Bo jeżeli o mnie chodzi, to ja wiem, że gdybym wtedy, 21 lat temu nie posunęła się do nieuczicwości wobec mojej żony (którą zresztą później jej wyjawiłam), to dziś byłabym właśnie ofiarą złożoną na ołtarzu tego związku. Który i tak by się rozpadł z całkiem innych przyczyn.
Wiem, że łatwo mi się mówi nie dość, że stojąc z boku, to jeszcze z perspektywy czasu. Wiem że z Twojej perspektywy to musiało być cholernie trudne. Wiem że to nie są łatwe decyzje. Po prostu moja teza jest taka, że jeśli ktoś posuwa się do nieuczciwości wobec drugiej połówki, to najprawdopodobniej ten związek już i tak jest martwy, dogorywa, ale są w nim dużo bardziej fundamentalne problemy. Być może będące do pokonania i rozwiązania, ale... to temat na terapię par albo coś równie głębokiego.
Choć przyznaję, że nie mówię tego w oparciu o własne doświadczenia. Natomiast wiem że ja nie chciałabym i nie mogłabym w takim związku trwać.
Re: Wspolny wyjazd
27Nie życzę Ci, byś kiedykowiek znalazła się w takim związku. Ale też ne życzę Ci, byś musiała takie dylematy rozstrzygać, bo ja też wiem coś o nich. I wcale nie powiem, że czułam się świetnie, kiedy musiałam je rozstrzygać.Ania K pisze: 05 sty 2026, 23:50 Może w takim razie były inne sygnały, że ten związek nie ma przyszłości i można było go zakończyć wcześniej.
Wiem, że łatwo mi się mówi nie dość, że stojąc z boku, to jeszcze z perspektywy czasu. Wiem że z Twojej perspektywy to musiało być cholernie trudne. Wiem że to nie są łatwe decyzje. Po prostu moja teza jest taka, że jeśli ktoś posuwa się do nieuczciwości wobec drugiej połówki, to najprawdopodobniej ten związek już i tak jest martwy, dogorywa, ale są w nim dużo bardziej fundamentalne problemy. Być może będące do pokonania i rozwiązania, ale... to temat na terapię par albo coś równie głębokiego.
Choć przyznaję, że nie mówię tego w oparciu o własne doświadczenia. Natomiast wiem że ja nie chciałabym i nie mogłabym w takim związku trwać.
Re: Wspolny wyjazd
28To naprawdę było trudne. A wiem z doświadczenia, że to nie ja jedyna musiałam podejmować decyzje, które, najogólniej mówiąc, nie przyczyniały się do budowania trwałości związku. A w takich okolicznościach wystarczy niewiele, by jednak myśleć, że sama dla siebie jestem ważniejsza niż związek.Ania K pisze: 05 sty 2026, 23:50 Może w takim razie były inne sygnały, że ten związek nie ma przyszłości i można było go zakończyć wcześniej.
Wiem, że łatwo mi się mówi nie dość, że stojąc z boku, to jeszcze z perspektywy czasu. Wiem że z Twojej perspektywy to musiało być cholernie trudne. Wiem że to nie są łatwe decyzje. Po prostu moja teza jest taka, że jeśli ktoś posuwa się do nieuczciwości wobec drugiej połówki, to najprawdopodobniej ten związek już i tak jest martwy, dogorywa, ale są w nim dużo bardziej fundamentalne problemy. Być może będące do pokonania i rozwiązania, ale... to temat na terapię par albo coś równie głębokiego.
Choć przyznaję, że nie mówię tego w oparciu o własne doświadczenia. Natomiast wiem że ja nie chciałabym i nie mogłabym w takim związku trwać.
Make make-up not war
Re: Wspolny wyjazd
29Właśnie, otóż to. Mi się wydaje, że kiedyś, kiedyś było nas sporo - dojrzałych transek, które jednak wyżej wyceniły siebie niż związki, które wtedy miałyAśka pisze: 06 sty 2026, 0:04 Nie życzę Ci, byś kiedykowiek znalazła się w takim związku. Ale też ne życzę Ci, byś musiała takie dylematy rozstrzygać, bo ja też wiem coś o nich. I wcale nie powiem, że czułam się świetnie, kiedy musiałam je rozstrzygać.
Make make-up not war
Re: Wspolny wyjazd
30Amen. Ja bylam taką "ofiarą na oltarzu" stawiając związek ponad swoimi potrzebami. Finalnie stracilam i związek i najlepsze lata życia, które moglam spędzić jako kobieta (choć będąc uczciwą - cześciowo moje malżeństwo bylo calkiem fajne).edyta pisze: 05 sty 2026, 23:37 A może wcale nie będzie czuła się oszukana.
A wchodziłaś kiedyś na taką równię pochyłą, że nie polecasz? Musiałaś kiedyś rozważyć dylemat: "co jest dla mnie ważniejsze? Ja sama, czy ołtarz związku, na którym legnę niczym ofiara?". Bo jeżeli o mnie chodzi, to ja wiem, że gdybym wtedy, 21 lat temu nie posunęła się do nieuczicwości wobec mojej żony (którą zresztą później jej wyjawiłam), to dziś byłabym właśnie ofiarą złożoną na ołtarzu tego związku. Który i tak by się rozpadł z całkiem innych przyczyn.