Gratuluję odwagiBeataMala pisze: 06 mar 2026, 18:54 Długo nie trwało i już drugi raz wyszłam w miasto , i jak za pierwszym razem tak i teraz był to wspólny "babski" wypad z Cynką,i ten wypad był bardziej zorganizowany i na spokojnie bez ciśnienia czasowego. Tym razem padło na Bydgoszcz.
Kilka dni wcześniej dogadanie tego konkretnego dnia i godziny .
Jako że nie mam możliwości wyjścia z domu jako ona, to makijaż i końcowe przebranie trzeba było ogarnąć w aucie gdzieś po drodze...no cóż przez te warunki polowe, najbardziej na tym ucierpiał makijaż... w domu przy większym lustrze lepiej i dokładniej wychodzi całość...trzeba będzie więcej poćwiczyć na małym lusterku.
Wszystko ogarnięte i jazda do Bydzi....parkujemy w Drukarni, zjazd windą na parter i wychodzimy na ulice Gdańska i spokojnie idziemy wśród przechodniów, którzy kompletnie nie zwracają uwagi na dwie kobietki idące sobie przed siebie, aby ostatecznie trafić do kawiarni ... żadnych problemów, miła obsługa.
Była to fajna okazja do pogadania sobie na spokojnie..... ludzie przechodzili w prawo i lewo i nikt nie zwrócił uwagi, nie zaczepił czy co tam....mimo że trochę panów też przechodziło, lub siedziało w ogródku obok i pili coś tam innego,,,,
Czas nadszedł na powrót, spokojnie i już coraz pewniejszym krokiem.
Był to świetny wspólny wypad i już wiemy że nie ostatni wspólny.
Kolejnym razem nadejdzie czas na "shopping" w galerii itd......
I tutaj z Cynką mamy pytanie czy są w Bydzi i okolicach inne laski które by chciały się wybrać na wspólny wypad, wymianę doświadczeń itd.
A i czy Klub Red nadal działa, bo w ubiegłym roku jedna ze znajomych wspomniała że nadal działa, ale ostatnio ktoś wspomniał że on juz nie działa.
Re: Beata Małaszyńska i jej wyjścia
12No cóż kolejne wyjscie troszkę się przeciągnęło i z różnych przyczyn Beata musiała poczekać, a i też w miedzy czasie rozwiązałam kilka problemów........ ale jak już doszło do skutku to : NA PEŁNEJ i bez półśrodków.
No cóż po dwóch wcześniejszych próbach wyjścia z których z różnych powodów nic nie wyszło, nadszedł czas na tę trzecią próbę w tę sobotę 20 czerwca....pierwotnie planowałam wyjazd na godz. 9-10, i miała to być tylko rowerowa wycieczka w stronę Bydgoszczy i raczej tylko do Osowej Góry i powrót, bez wjeżdżania do miasta.
No ale jak już się powiedziało A czyli się w mojej nowej miejscówce na trasie się przebrałam i jakoś tam umalowałam, mimo że ręka się trzęsła z czegoś tam, ale dałam radę: baza, podkład, troszkę różu i pudrów i błyszczyka, oraz szmineczka na usta... ciuszki to tunika granatowa, bardzo cienkie i cieliste rajstopy niemal nie widoczne, białe snnekersy, kapelusik, okulary przeciwsłoneczne plecaczek na plecy i ....jazda. A tym samym mówię B,C,D...itd.....
Jak powiedział tak zrobiła.....po drodze do Bydzi nikt nie zwracał kompletnie uwagi i nawet jeden starszy Pan jak się mijaliśmy, się uśmiechnął i pozdrowił pięknym Dzięń Dobry.... byłam tym mile zaskoczona. No OKI, jadę dalej i powoli się zbliżam do sklepu Dino który jest w Osówcu ....można go zignorować i pojechać prosto....ale nie, Beata postanowiła iść dzisiaj na całość i wejść sobie do tego marketu. Podjeżdżam ,parkuję, biorę torbę szoperkę, w drugą rękę telefon i ....wchodzę do sklepu,,,,sobie chodzę między regałami, mijam kilka osób w różnym wieku. nikt nie zwraca uwagi.... no cóż, ale na zakup czegokolwiek się nie zdecydowałam: przy kasie stało kilka osób w kolejce i jakoś spanikowałam.
Ale spoko, trzeba jechać dalej, i czym bardziej się zbliżałam do Osowej i mijałam więcej osób, tym bardziej chcialam wjechać do Bydzi dalej...... i tak zrobiłam....spokojnie dojechałam do Klubu Gwiazda i skręciła na ścieżkę rowerową przy Starym kanale bydgoskim ...a tam wiadomo rowerzystów i pieszych jest DUŻO... dałam radę, nikt się nie odwrócił nawet. I tak sobie dojechałam do Galerii Real i całkiem spokojnie jak bym był w wersji MĘSKIEJ, zaparkowałam i zabezpieczyłam rower, torbę szoperkę i telefon w dłoń i weszłam do Galerii.
A tam wiadomo sobota to i jest spory ruch: młodzi starsi, faceci i kobiety....a ja się spokojnie przechadzam, wchodzę do Auchana i idę na zakupy, przeglądam to i owo, ciuszki damskie wszelaki, i nikt dosłownie nikt- a kilka kobiet mijałam dosłownie ocierając sie niemal o siebie- nie zwrócił uwagi. A ja spokojnie sobie przeglądałam ciuszki i ostatecznie sobie kupiłam rajstopy i biały stanik...bo akurat białego nie mam, i on mi się przyda, bo jednak kilka ciuszków białych mam, Podchodzę do kasy, jaks starsza Pani coś tam płaci, przede mną stoi młoda parka i ja spokojnie wykładam swoje zakupy i bez stresu jak i bez żadnego zainteresowania ze strony kasjerki czy klientów, płacę pakuję i wychodzę. Jakież to proste. Kilka razy byłam jako ON w tym Auchanie i bałam się podejść i przejrzeć ciuszki damskie, o kupnie nie mówiąc.
No cóż jak już tak daleko zabrnęłam, to sobie pochodziłam po sklepach, nawet w Sowie wypiłam kawkę, a co mi tam. Zero źdźiwienia, normalna starsza kobieta sobie weszła i kupiła kawkę....
W drodze powrotnej weszłam jeszcze raz do tego Dino i kupiłam wodę...mała kolejka i same kobietki i ...NIC, kompletnie nic.
Wychodzę wsiadam i spokojnie wyjeżdżam. Gdzieś tam po drodze się przeistaczam w NIEGO i wracam do domciu.
Tym wypadem, Beata udowodniła sobie że strach to ma tylko wielkie oczy. Jeśli się ubierze stosownie do wieku i okoliczności, a w tym wypadku normalne ciuszki, w staniku wkładki silikonowe, świetnie oddające ruch piersi w trakcie chodzenia jak i jazdy rowerem- i nie będzie się nadmiernie epatować sposobem ubioru, czy uwypuklać swych "walorów", to naprawdę nikt nie zwróci uwagi, a mój makijaż jest daleki od doskonałości.
Ten wypad dał mi naprawdę wiele. Jak dotąd bałam się pokazać nogi, co widać na fotkach z wcześniejszych wyjść...spódnica, spodnie z szerokimi nogawkami...takie spódnico-spodnie.... a teraz spokojnie tunika która kończy się nad kolanami, po drodze założyłam białą marynarkę cassualową , tak aby zakryła troszkę ręce i dopełniła całość takim lekkim "szykiem".
No cóż tyle pisania wystarczy......
No cóż po dwóch wcześniejszych próbach wyjścia z których z różnych powodów nic nie wyszło, nadszedł czas na tę trzecią próbę w tę sobotę 20 czerwca....pierwotnie planowałam wyjazd na godz. 9-10, i miała to być tylko rowerowa wycieczka w stronę Bydgoszczy i raczej tylko do Osowej Góry i powrót, bez wjeżdżania do miasta.
No ale jak już się powiedziało A czyli się w mojej nowej miejscówce na trasie się przebrałam i jakoś tam umalowałam, mimo że ręka się trzęsła z czegoś tam, ale dałam radę: baza, podkład, troszkę różu i pudrów i błyszczyka, oraz szmineczka na usta... ciuszki to tunika granatowa, bardzo cienkie i cieliste rajstopy niemal nie widoczne, białe snnekersy, kapelusik, okulary przeciwsłoneczne plecaczek na plecy i ....jazda. A tym samym mówię B,C,D...itd.....
Jak powiedział tak zrobiła.....po drodze do Bydzi nikt nie zwracał kompletnie uwagi i nawet jeden starszy Pan jak się mijaliśmy, się uśmiechnął i pozdrowił pięknym Dzięń Dobry.... byłam tym mile zaskoczona. No OKI, jadę dalej i powoli się zbliżam do sklepu Dino który jest w Osówcu ....można go zignorować i pojechać prosto....ale nie, Beata postanowiła iść dzisiaj na całość i wejść sobie do tego marketu. Podjeżdżam ,parkuję, biorę torbę szoperkę, w drugą rękę telefon i ....wchodzę do sklepu,,,,sobie chodzę między regałami, mijam kilka osób w różnym wieku. nikt nie zwraca uwagi.... no cóż, ale na zakup czegokolwiek się nie zdecydowałam: przy kasie stało kilka osób w kolejce i jakoś spanikowałam.
Ale spoko, trzeba jechać dalej, i czym bardziej się zbliżałam do Osowej i mijałam więcej osób, tym bardziej chcialam wjechać do Bydzi dalej...... i tak zrobiłam....spokojnie dojechałam do Klubu Gwiazda i skręciła na ścieżkę rowerową przy Starym kanale bydgoskim ...a tam wiadomo rowerzystów i pieszych jest DUŻO... dałam radę, nikt się nie odwrócił nawet. I tak sobie dojechałam do Galerii Real i całkiem spokojnie jak bym był w wersji MĘSKIEJ, zaparkowałam i zabezpieczyłam rower, torbę szoperkę i telefon w dłoń i weszłam do Galerii.
A tam wiadomo sobota to i jest spory ruch: młodzi starsi, faceci i kobiety....a ja się spokojnie przechadzam, wchodzę do Auchana i idę na zakupy, przeglądam to i owo, ciuszki damskie wszelaki, i nikt dosłownie nikt- a kilka kobiet mijałam dosłownie ocierając sie niemal o siebie- nie zwrócił uwagi. A ja spokojnie sobie przeglądałam ciuszki i ostatecznie sobie kupiłam rajstopy i biały stanik...bo akurat białego nie mam, i on mi się przyda, bo jednak kilka ciuszków białych mam, Podchodzę do kasy, jaks starsza Pani coś tam płaci, przede mną stoi młoda parka i ja spokojnie wykładam swoje zakupy i bez stresu jak i bez żadnego zainteresowania ze strony kasjerki czy klientów, płacę pakuję i wychodzę. Jakież to proste. Kilka razy byłam jako ON w tym Auchanie i bałam się podejść i przejrzeć ciuszki damskie, o kupnie nie mówiąc.
No cóż jak już tak daleko zabrnęłam, to sobie pochodziłam po sklepach, nawet w Sowie wypiłam kawkę, a co mi tam. Zero źdźiwienia, normalna starsza kobieta sobie weszła i kupiła kawkę....
W drodze powrotnej weszłam jeszcze raz do tego Dino i kupiłam wodę...mała kolejka i same kobietki i ...NIC, kompletnie nic.
Wychodzę wsiadam i spokojnie wyjeżdżam. Gdzieś tam po drodze się przeistaczam w NIEGO i wracam do domciu.
Tym wypadem, Beata udowodniła sobie że strach to ma tylko wielkie oczy. Jeśli się ubierze stosownie do wieku i okoliczności, a w tym wypadku normalne ciuszki, w staniku wkładki silikonowe, świetnie oddające ruch piersi w trakcie chodzenia jak i jazdy rowerem- i nie będzie się nadmiernie epatować sposobem ubioru, czy uwypuklać swych "walorów", to naprawdę nikt nie zwróci uwagi, a mój makijaż jest daleki od doskonałości.
Ten wypad dał mi naprawdę wiele. Jak dotąd bałam się pokazać nogi, co widać na fotkach z wcześniejszych wyjść...spódnica, spodnie z szerokimi nogawkami...takie spódnico-spodnie.... a teraz spokojnie tunika która kończy się nad kolanami, po drodze założyłam białą marynarkę cassualową , tak aby zakryła troszkę ręce i dopełniła całość takim lekkim "szykiem".
No cóż tyle pisania wystarczy......
Pozdrawiam
Beata Małaszyńska
Beata Małaszyńska
Re: Beata Małaszyńska i jej wyjścia
13JAkoś więcej zdjęć nie chciało wkleić do posta wyżej, to tutaj kolejne fotki:
Pozdrawiam
Beata Małaszyńska
Beata Małaszyńska
Re: Beata Małaszyńska i jej wyjścia
14Beata, czy dobrze rozumiem że poniżej pasa miałaś na sobie tylko tunikę i rajtki? Bez jakichś spodni czy spódnicy poniżej? I jechałaś tak na rowerze? 
Przyznam że zazdroszczę odwagi. Ja w męskiej wersji jeżdżę na rowerze dość często, ale w kobiecej się nie odważyłam. W spódnicy czy sukience (dowolnej długości) chyba bym się bała co wyjdzie z połączenia niej z ramą roweru, a spodnie w girlmode noszę bardzo rzadko - w końcu skoro występuję w tej wersji tylko od święta, to nie chcę "marnować okazji" na noszenie czegoś co mam też na co dzień. No i niezależnie od stroju podejrzewam że sylwetka na rowerze nie wyglądałaby zbyt kobieco
Ale... tunika?!
Może wyobrażam sobie coś innego niż miałaś na sobie (dlatego żałuję że nie ma zdjęć na których widać byłoby cokolwiek poniżej pasa), ale to brzmi jak niemal pewne pokazywanie tyłka, na siodełku rowerowym tym bardziej
To nie na moje nerwy 
--------
Ania1999, załóżmy że masz rację w swoich przewidywaniach przyszłości - czy w "staniu się lokalnymi gwiazdami crossdressingu szeroko rozpoznawanymi w sklepach i lokalach" jest koniecznie coś złego? Jasne, wiele z nas chciałoby być stealth, ale bycie widoczne i przyczynianie się do normalizacji transpłciowości i/lub crossdressingu w przestrzeni publicznej też ma swoją wartość.
Przyznam że zazdroszczę odwagi. Ja w męskiej wersji jeżdżę na rowerze dość często, ale w kobiecej się nie odważyłam. W spódnicy czy sukience (dowolnej długości) chyba bym się bała co wyjdzie z połączenia niej z ramą roweru, a spodnie w girlmode noszę bardzo rzadko - w końcu skoro występuję w tej wersji tylko od święta, to nie chcę "marnować okazji" na noszenie czegoś co mam też na co dzień. No i niezależnie od stroju podejrzewam że sylwetka na rowerze nie wyglądałaby zbyt kobieco
--------
Ania1999, załóżmy że masz rację w swoich przewidywaniach przyszłości - czy w "staniu się lokalnymi gwiazdami crossdressingu szeroko rozpoznawanymi w sklepach i lokalach" jest koniecznie coś złego? Jasne, wiele z nas chciałoby być stealth, ale bycie widoczne i przyczynianie się do normalizacji transpłciowości i/lub crossdressingu w przestrzeni publicznej też ma swoją wartość.
Re: Beata Małaszyńska i jej wyjścia
15Spoko, tunika jest do kolan,,no może kilka cm nad...rower bez ramy , taki trochę na miejski wygląda, wsiadanie i schodzenie bezproblemowe,,,,z tuniką żadnych problemów, nike podwiewało i nie było widać nic po za nogami od kolan w dół....ładnie zakrywała ta tunika taka trochę luźniejsza jest.... zresztą podpatrzyłam taki outfit u kobiet z mojej okolicy, a jedna nawet na rowerze jeżdźi tak mniej więcej ubrana. Dla mnie to też jest właśnie od święta taki wypad.....i wolę aby było tak normalnie.Ania K pisze: 21 cze 2026, 1:26 Beata, czy dobrze rozumiem że poniżej pasa miałaś na sobie tylko tunikę i rajtki? Bez jakichś spodni czy spódnicy poniżej? I jechałaś tak na rowerze?
Przyznam że zazdroszczę odwagi. Ja w męskiej wersji jeżdżę na rowerze dość często, ale w kobiecej się nie odważyłam. W spódnicy czy sukience (dowolnej długości) chyba bym się bała co wyjdzie z połączenia niej z ramą roweru, a spodnie w girlmode noszę bardzo rzadko - w końcu skoro występuję w tej wersji tylko od święta, to nie chcę "marnować okazji" na noszenie czegoś co mam też na co dzień. No i niezależnie od stroju podejrzewam że sylwetka na rowerze nie wyglądałaby zbyt kobiecoAle... tunika?!
Może wyobrażam sobie coś innego niż miałaś na sobie (dlatego żałuję że nie ma zdjęć na których widać byłoby cokolwiek poniżej pasa), ale to brzmi jak niemal pewne pokazywanie tyłka, na siodełku rowerowym tym bardziej
To nie na moje nerwy
--------
Ania1999, załóżmy że masz rację w swoich przewidywaniach przyszłości - czy w "staniu się lokalnymi gwiazdami crossdressingu szeroko rozpoznawanymi w sklepach i lokalach" jest koniecznie coś złego? Jasne, wiele z nas chciałoby być stealth, ale bycie widoczne i przyczynianie się do normalizacji transpłciowości i/lub crossdressingu w przestrzeni publicznej też ma swoją wartość.
Pozdrawiam
Beata Małaszyńska
Beata Małaszyńska
Re: Beata Małaszyńska i jej wyjścia
16No cóż, w moim przypadku to był dopiero pierwszy raz jako ONA w Realu i okolicach...ale nawet jak genetyczna laska chodzi często do tych samych sklepów/miejsc , to tez jest rozpoznawana i obsługa wie czego klientka bedzie szukała i znając jej upodobania będą mogli doradzić coś.Ania1999 pisze: 21 cze 2026, 1:03 Początki są fajne , bo macie złudne poczucie anonimowości w przestrzeni publicznej Bydgoszczy. Niby nikt nie patrzy , niby nikt nie reaguje ... Jednak z czasem, gdy często powtarzacie swoje kobiece wyjścia i siłą rzeczy odwiedzacie te same miejsca w Bydgoszczy , to za każdym razem zostawiacie ślad po sobie, bo ktoś z obsługi sklepu, baru , kina .... rozpozna w was facetów ucharakteryzowanych na kobiety. Po roku, dwóch ... może później, macie spore szanse na to by stać się lokalnymi gwiazdami crossdressingu szeroko rozpoznawanymi w sklepach i lokalach Bydgoszczy. BTW. Kiedyś miałam przyjemność roztrząsać ten temat z szanowanym dr. hab. Uniwersytetu Warszawskiego, który oswajał publikę miasta Warszawy paradując publicznie w spódnicach i sukienkach. No i prowadził wykłady jako crossdresser.
Czy w cross jest coś zakazane? Nikogo nie krzywdzimy, nie gorszymy, nie próbujemy narzucać swoich racji,przekonań ... my tylko raz na jakiś czas się przeistaczamy w kobietki i raz na jakiś czas chcemy wyjść i pobyć w wersji kobiecej. Się przemogłam i wyszłam jak nigdy....ale kolejne takie wyjście może być za tydzień,miesiąc. rok...lub już nigdy. No cóż, czas pokaże.
Pozdrawiam
Beata Małaszyńska
Beata Małaszyńska
Re: Beata Małaszyńska i jej wyjścia
17Co do tych mniejszych sklepów to fakt. Kiedyś trzeba będzie się przełamać przed wejściem do takiego sklepu. Jeszcze nie tak dawno samo wyjście w jakieś odludne miejsce jako ONA było wyzwaniem. Takie powolne przełamywanie własnych strachów i nabieraniem pewności siebie, które zaczyna się od wyjść w miasto , wśród ludzi a później zakupy w galeriach itd tylko pomoże w tym aby się zdecydować na wchodzenie do małych sklepów..... my jak każdy inny klient chcemy tylko kupić ubrania czy inne tam przedmioty. Ten pierwszy raz można kupić coś tam losowego, kolejnym razem już może jakaś interakcja będzie....to jest sprzedawca a my klientami , czyli finalnie liczy się zadowolenie wszystkich stron: my mamy fajny dobrany ciuszek a sprzedawca obrót. Zadowolony klient będzie wracał. Jest to moja tylko hipoteza i na temat zakupów w małych sklepikach powinny się wypowiedzieć bardziej doświadczone w tym koleżanki. Z chęcią bym poczytała ich wpisy.Ania1999 pisze: 21 cze 2026, 9:21 Zastanawiasz się: "CO SIĘ WYDAŻY GDY JAKO ONA WEJDĘ DO MAŁEGO SKLEPIKU Z SUKIENKAMI I ZECHCĘ JAKĄŚ PRZYMIEŻYĆ I KUPIĆ, JAK ZAREAGUJE SPRZEDAWCA ? " . Z takim podejściem kupno i przymiarka sukienki bywa bardzo trudna, bo stres i niepewność paraliżuje Ciebie i sprzedawcę.
Większa rozpoznawalność często sprawia, że sprzedawcy i ludzie wokół z czasem oswajają się z Twoim stylem ubierania i wyglądem. Przyjmują go do wiadomości i tyle . Niektórzy to zaakceptują inni nie, a większość będzie Ciebie zwyczajnie olewać i przechodzić obojętnie. W sklepie - już na sam Twój widok sprzedawca sukienek być może sam zainicjuje fajną rozmowę o sukienkach i zadba o miłą atmosferę podczas zakupów . I to jest właśnie fajne że w sklepie sprzedawcy traktują Ciebie jak "genetyczną" kobietę mimo tego, że nie zawsze wyglądasz idealnie i kobieco.
A co do wyglądu "genetycznych" kobiet: jako że mam swoje lata to bardziej na obserwacji kobiet w tym mniej więcej wieku obserwuję- co i jak noszą, jak wygladają itp.....no i tutaj wiele razy miałem problem czy to jest kobieta- dotyczy twarzy- tylko ubiór to potwierdzał, no i głos, chociaż z tym to też różnie bywa.
Pozdrawiam
Beata Małaszyńska
Beata Małaszyńska
Re: Beata Małaszyńska i jej wyjścia
18A,B,C,D,...
To było mega wyjście
Idealnie wyszło. Gratuluję Ci Beatko.
No i świetnie się czytało
To było mega wyjście
No i świetnie się czytało
Re: Beata Małaszyńska i jej wyjścia
19Dzięki.Sylwia_C pisze: 22 cze 2026, 0:44 A,B,C,D,...
To było mega wyjścieIdealnie wyszło. Gratuluję Ci Beatko.
No i świetnie się czytało![]()
To wyjście/wyjazd było dla mnie przełamaniem pewnej niemocy związanej z przebraniem. Bo jak wiadomo z przebraniem jest sporym problemem.... no cóż ja aby nie za wiele jechać w przebraniu po drodze bez ścieżki rowerowej / oj kierowcy potrafią jeździć jak debile, kompletnie ignorować rowerzystów/, zmieniłam miejscówkę do przebieranek. Niby fajna ale do końca nie jest taką odludna i dwie wcześniejsze próby skończyły się szybką ewakuacją. A jak wyszedł ten wypad to już wiadomo. Teraz będzie już tylko lepiej i pewniej.
Pozdrawiam
Beata Małaszyńska
Beata Małaszyńska
Re: Beata Małaszyńska i jej wyjścia
20no i pięknie. bardzo możliwe że przy dobrym ubiorze jakimś tam makijażu i ciemnych okularach w pewnym wieku może nie być widać rożnic miedzy kobietą a mężczyzną.
Co do roweru też kiedyś byłam w damskiej wersji na rowerze ale u mnie to trochę operacja większa. Rower muszę na taki wypad wypożyczyć bo mój ma dość charakterysteczne malowanie i trochę osób wie kto czymś takim w Bydgoszczy jeździ. Zwłaszcza osoby które znam z rajdów. Więc wypożyczyłam rower z decathlona na tyłek legginsy stanik sportowy, koszulka rowerowa, kask, peruka i okulary, makijażu za bardzo nie robiłam bo nie umiem więc tylko usta pomalowane i pojechałam. ze stresu to chyba miałam pobite wszystkie swoje życiowe rekordy. Pamiętam tylko że parę osób się za mną obróciło i jeden podjechał i się zapytał gdzie się tak spieszę ale tempa nie dotrzymał
więcej tego nie powtórzyłam
Co do roweru też kiedyś byłam w damskiej wersji na rowerze ale u mnie to trochę operacja większa. Rower muszę na taki wypad wypożyczyć bo mój ma dość charakterysteczne malowanie i trochę osób wie kto czymś takim w Bydgoszczy jeździ. Zwłaszcza osoby które znam z rajdów. Więc wypożyczyłam rower z decathlona na tyłek legginsy stanik sportowy, koszulka rowerowa, kask, peruka i okulary, makijażu za bardzo nie robiłam bo nie umiem więc tylko usta pomalowane i pojechałam. ze stresu to chyba miałam pobite wszystkie swoje życiowe rekordy. Pamiętam tylko że parę osób się za mną obróciło i jeden podjechał i się zapytał gdzie się tak spieszę ale tempa nie dotrzymał
Lepiej mądrze milczeć, niż głupio gadać


