20
autor: Jola_C
Ja tam od dłuższego czasu, kiedy muszę egzystować en homme, wsiadając do auta, zmieniam buty z "roboczych" (męskich), na obcas. W aucie wożę buty "do jazdy". Normalnie noszę obcasy ok 9 cm, zarówno słupek, jak i szpilki. Auto w manualu, tak że wymaga pełnej obsługi obiema stopami. Prowadząc w butach na obcasie nie odczuwam niewygody, ani zagrożenia bezpieczeństwa. Mówiąc szczerze, przyzwyczaiłam się do tego stopnia, że czasami zapominam o obcasach. Potwierdzam, co zauważyły wcześniej szanowne koleżanki, że niestety obcasy się bardziej niszczą, szczególnie z tyłu. Od siebie dodam, że szybciej niszczy się też dywanik, szczególnie pod prawą stopą. Pewnie ze względu na bardziej punktowe obciążenie. Z drugiej strony, zauważyłam, że w obcasach bardziej właściwie zmieniam biegi, t.j. sprzęgło do do końca, lewą stopę opieram na podnóżku, zamiast wisieć nad pedałem.
Padło pytanie, po co się męczyć? Ja tam się nie męczę. Za to codziennie mam chwilę radości z bycia chociaż trochę bardziej sobą.