Lycralover pisze: 15 gru 2025, 20:03
Zostaje albo maska, albo stara pudernica
Jak trochę pogrzebać w transowych przestrzeniach to łatwo się zorientować że estrogen (z ewentualną małą pomocą chirurga) też może zdziałać cuda
Ale oczywiście tranzycja medyczna i silikonowe maski to narzędzia dla radykalnie odmiennych grup o radykalnie odmiennych potrzebach
Lycralover pisze: 15 gru 2025, 21:56
Jeśli czujesz się kobietą a urodziłaś się w ciele mężczyzny to dążysz do uzgodnienia płci- przechodzisz tranzycję. I wtedy się ubierasz w ubrania kobiece bo jesteś kobietą. Ale to nie jest crossdressing, a taka jest nazwa tego portalu.
To nie jest takie czarno-białe. Jest taki stary dowcip krążący w środowisku:
- Jaka jest różnica między crossdresserem a transdziewczyną?
- Trzy lata.
To oczywiście duże uproszczenie, generalizacja, i nawet nie jest na serio, ale naprawdę nie doceniasz jak bardzo te światy się przenikają. Sytuacja w której ktoś zaczyna od przebierania się w "sexi ciuszki" w celach fetyszowych, po czym zaczyna eksplorować z bardziej konwencjonalną kobiecą prezencją, a po kilku latach decyduje się na hormony i korektę metryki, jest częstsza niż mogłoby się wydawać.
Oczywiście to też nie jest reguła, zresztą transpłciowość też ma wiele odcieni, jak niebinarność, płynnopłciowość, nonkonformizm płciowy itd.
Szczerze mówiąc uważam za kontrproduktywne zarówno takie sztywne kategoryzowanie między crossdresserami a osobami trans jakie prezentują Adrian czy Lycralover, jak i przytyki typu "po co ci kobiece to czy tamto skoro jesteś facetem" rzucane przez Aśkę i Edytę.
Choć też musiałam do tego wniosku dojrzeć. Kiedyś też kurczowo trzymałam się tego sztywnego podziału, co wynikało częściowo z niezrozumienia czym tak naprawdę jest transpłciowość, ale też częściowo z lęku przed przyznaniem się sama przed sobą kim jestem i co czuję. Z tym że to jest coś, co każdy, jeśli ma odkryć to musi to odkryć we własnym zakresie i we własnym tempie, i żadne przytyki w tym nie pomogą.