Jasne, Aniu i bardzo cenię sobie Twoje chłodne i wyważone opinie. Mój post nie miał na celu skarżenia się, tylko przedstawienia punktu w dyskusji. Każde z nas jest inne, ma inne uwarunkowania, argumenty, doświadczenie. Bardzo mi żal, że Lilith się zawinęła, ale które z nas nie miało dolinek pomiędzy górkami.
Bardzo fajny był również kontrargument jednej z koleżanek nt. błędu poznawczego. Bardzo ciekaw jestem, ile z nas schowało się do szafy i nigdy tego nie żałowało. Na podstawie naszych historii pewne scenariusze wydają się bardziej (separacja, rozwód, rozstanie) niż mniej (akceptacja, koegzystencja, może nawet zmiana na plus w związku) prawdopodobne. Niezmiennie życzymy jednak wszystkim powodzenia i jak najlepszych relacji.