close

Informacja dotycząca plików cookies
Informujemy, że używamy informacji zapisanych na urządzeniach końcowych użytkowników przy pomocy plików cookies, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Korzystanie z naszego serwisu internetowego oznacza, że użytkownik wyraża zgodę na ich zapisywanie. Zgadzam się, nie pokazuj więcej tej informacji
Szczegóły polityki cookie

 Środa, 2019-10-16

  Najstarszy w Polsce portal o crossdressingu i transpłciowości
  Istniejemy od 2004 roku

  Ilość odwiedzin: 8252671, ilość odsłon: 65171836
Na skróty
 Familia
 Forum
 Co nowego na forum
 Blog
 Video
 Księga gości
Menu
Strona główna

Ogłoszenia

Aktualności

Nowości w portalu
Nasze projekty
Bieżące wydarzenia
Imprezy i spotkania
Kalendarz spotkań
Od redakcji
Listy do redakcji
Najpopularniejsze

Transpłciowość

Pojęcia
Identyfikacja
Terapia
Pomoc
Przeciw transfobii

Magazyn

Z kraju i ze świata
Zjawiska
Sławni transi
Na granicy płci
Miej świadomość
Prawo
Religia
Moda
Plusy / minusy
Ciekawostki
Na luzie

My i nasi bliscy

LadyLike
Żyć z „nią”
Ja i mój związek

Kultura

Prasa
Teatr
Filmy
Literatura
Grafika
Piosenki

Kawiarenka

Przemyślenia
Moja wielka przygoda
Mój pierwszy raz...
A to ja właśnie...
Transowe przygody
Moje przygody z Anną
Pamiętnik Alex
Wspomnienia Iwony
Opowiadania
Felietony w szpilkach
Biuta Bino

Transformacje

Dbamy o ciało
Makijaż - porady
Ubiór
Włosy i peruki
Dodatki
Tips & tricks
Jak oni to robią!
Makijaż – kurs
Z pomocą medycyny

Poradnik

Przewodnik
Rozmiary
Ciekawy produkt

Katalog

Nasze profile
Specjalnie dla nas
Miejsca i Kluby
Polecamy sklepy
Linki
Pliki do pobrania
Programy

Kontakt

Redakcja
Księga gości
Użytkownicy
Nasza mapa
Najnowsze artykuły
2019.10.22 Katowice. Dyżur psychologa (34995)
„Casa Valentina” w Och-Teatr (6025)
2019.10.15 Katowice. Wtorkowe pogaduchy przy kawie (35443)
2019.10.12 Katowice - Trans Wieczorek w Tęczówce (59016)
Sobota nad morzem. (12070)
Oczami Nowicjuszki (15720)
Do trzech razy sztuka czyli ... (17429)
Wiosenne Plenerowe Trans Party 2019 (29967)
Spostrzeżenia z życia transki (21901)
Trans Sylwester w Tęczówce (28454)
...więcej...
Najczęściej czytane artykuły
Wymiary... idealne (714187)
Tucking&taping, czyli jak pozbyć się wypukłości w kroczu (613269)
Strony prywatne (385523)
Fryzura i makijaż, a kształt twarzy (336654)
Zakupy za granicą (303150)
Wiązanie krawata (281677)
Jaka fryzura? (245786)
Jak zrobić samemu udane zdjęcia? (245453)
Zakupy w Polsce (236586)
Zestawienie rozmiarów obuwia (231909)
...więcej...

Powrót do: Felietony w szpilkach

Barokowe skojarzenia
Liczba wyświetleń: 8150


W skrócie:Mają Anglicy (bo pół życia spędził w Londynie, głównie jako kobieta i dał "nazwisko" Beaumont Society), Francuzi (bo był francuskim żołnierzem i szpiegiem) i Rosjanie (bo na dworze carycy Elżbiety przebywał jako Lia de Beaumont) swojego trans-bohatera? Mamy i my. Wspólnie z Litwinami i Białorusinami...

Do artykułu dodano 72 komentarzy. Pokaż komentarze.
Jest niedzielne popołudnie, siedzę przy komputerze, jak to czasem mam w niedzielnym zwyczaju, w szlafroku, piżamie, ciepłych pantoflach (wszystko w moim ulubionym, różowym kolorze) i przeglądam strony w internecie...
Z narastającym zdumieniem, czytam o szerzącym się w Polsce braku tolerancji wobec osób trans-. "Zaścianek, obskuranctwo, kołtuństwo, nietolerancja" odmienianie przez wszystkie przypadki... Głównym winowajcą obwołany jest Kościół... Żeby nie było wątpliwości - rzymsko-katolicki. I Watykan, nowy "Wujek Samo Zło". Fakt, nie mieszkam w Polsce od kilku lat a świat zmienia się w szybkim tempie... Ale czy w aż tak szybkim? Czy to możliwe, aby polskie społeczeństwo cofało się w rozwoju? Niezamierzony efekt przystąpienia do promieniującej wolną myślą i tolerancją Unii Europejskiej?
Nie chce mi się w to wierzyć.
Przez dziurę w chmurach przebiło się słońce. Ostre, oślepiające promienie wpadają przez niezasłonięte okno... Przymykam oczy, z sypialni dobiegają dźwięki fletu. To Jean-Pierre Rampal gra "Il Gardelino" Vivaldiego... Moja ulubiona, barokowa muzyka...
Skojarzenia...

Barok. Kontrreformacja. Nietolerancja. Transwestyci. Polska.
Czując na twarzy ciepło promieni słonecznych, nie otwieram oczu.

* * *

Przez zalany wiosennym słońcem, poznański Rynek idzie spiesznie, patrząc uważnie pod nogi, wysoka, szczupła kobieta. Rozchyliwszy płaszcz podciągnęła nieznacznie ku górze, długą, mocno fałdowana suknię, żeby jej w kałużach nie zmoczyć. Spod czarnego kołpaka, wymknął się niesforny kosmyk płowych włosów. Mijane właśnie, dwie kobiety zazdrośnie popatrzyły na bogato haftowany złotem i jedwabiem rantuch, wart chyba z pół talara. Kilka kroków za nią, uginając się pod ciężkim koszem z wiktuałami, wlecze się pachołek. Kiedy sadowiąc się wygodnie w półkrytku, wydając polecenia chłopcu i woźnicy, kobieta podniosła głowę, można było zobaczyć jej twarz. Ależ tak, nie ma wątpliwości! To Wojciech z Poznania, "noszący się za babę", jak pisał o nim Węgier podróżujący po Polsce, Marton Csombor. Nosił się tak, ponoć lat dziesięć, w dodatku, dwukrotnie zawierając ślub jako kobieta.

Przenieśmy się, w wyobraźni, o tysiące wiorst, na południowy wschód, na Dzikie Pola, hen aż nad Bazawłuk, na wyspę Czertomlik.
Kozacy pławią konie, niektórzy w samych hajdawerach bądź koszulach, inni nago.
Na piaszczystym, stromo opadającym brzegu, usiadły dwie młode dziewczyny, ubrane na turecką modłę w kolorowe szarawary, wzorzyste bolerka, koszule z długimi rękawami, ozdobione, wcale nie tureckim, haftem. Na głowach mają kolorowe zawoje a w uszach długie kolczyki. Przypominają wyglądem, znanych z Turcji, köçekler. Chichotały, pokazując bezwstydnie palcami, niektórych nagich mężczyzn. Zaraz, zaraz... Przecież Kozacy nie tolerowali pośród siebie kobiet i nie miały one na Sicz wstępu! Ano, nie miały... To, zapewne, dwaj młodzi służkowie pozaszeregowi, w wolnych chwilach "noszący się za baby".
Słońce skryło się wśród chmur, otworzyłam oczy...
Dajmy spokój wyobraźni, zaglądnijmy do źródeł pisanych.

W czasie panowania Władysława IV, wraz z przybyciem jego żony, Ludwiki Marii, pojawili się w Polsce też jej ziomkowie, Francuzi. Z ich opisów wiemy, że osoby noszące stroje płci przeciwnej i zachowujące się adekwatnie do ubioru, pojawiały się także na dworach magnackich i, wedle przekazów, stanowiły głównie rozrywkę dla otoczenia.
Na dworze marszałka nadwornego koronnego Adama Kazanowskiego, "jego miłośnice bawiły się kobietą, co się mężczyzną mniemała, naśladując we wszystkim płeć męską" jak wspomina Jean de Laboureur.
Z innego źródła wiemy, że na dworze kanclerza Jerzego Ossolińskiego przebywał chłopiec "który się dziewczyną mniema, nosi strój kobiecy i dość dobrze gra swoja rolę, osobliwie w tym, iż nade wszystko lubi, aby mu się zalecano".
Również osoby stanu duchownego bywały dotknięte tą przypadłością. Jak zanotował kanclerz wielki litewski Albrecht Radziwiłł w swoim, pisanym po łacinie, diariuszu, będącym, bodaj najlepszym, pamiętnikiem politycznym powstałym w XVII wieku w Polsce: "Był pewien duchowny, który zwykł był przebierać się w suknie kobiece i tak odziany, usypiać, jak sam mówił z porady medyków[...]. Miał też różne szaty kobiece proste i dostojne. Raz zastał go tak biskup i skazał na karę 3000 dukatów". Komentując to zachowanie księdza, Radziwiłł dodał: "Podobno od tego czasu powstrzymał się już od takich niedorzecznych nawyków". Dodam, że sam książę był gorliwym katolikiem, zwalczającym na każdym kroku różnowierców, był też gorącym orędownikiem ustanowienia Marii, matki Jezusa, Królową Polski. Mając to na uwadze, komentarz powyższy, jawi się jako niezmiernie tolerancyjny...
Ucichły dzwięki fletu, niespiesznie przeglądam wpisy na forum. Adela wtrąciła kilka słów o Geneviéve d'Éon de Beaumont...
Skojarzenia...

Mają Anglicy (bo pół życia spędził w Londynie, głównie jako kobieta i dał "nazwisko" Beaumont Society), Francuzi (bo był francuskim żołnierzem i szpiegiem) i Rosjanie (bo na dworze carycy Elżbiety przebywał jako Lia de Beaumont) swojego trans-bohatera?
Mamy i my. Wspólnie z Litwinami i Białorusinami...
To referendarz i pisarz wielki litewski, współczesny kawalerowi d'Éon, Wincenty Tyszkiewicz. Jak wspomina o nim, Jan Ursyn Niemcewicz: "Największym jego szczęściem, najmilszą zabawą było w wieczór przebierać się po kobiecemu. Miał zawsze garderobę gotową do tych przebrań, w wieczór na kanapie, w czypku i mantelce, wiejąc się wachlarzem, kazał się w ręce całować i odbierał hołd młodzieży".
Hmmmm... "Stowarzyszenie im. Tyszkiewicza"? Zaraz się pojawią problemy, kto będzie prezesem (pardon, Prezeską) i dlaczego nie ja? Jeśli nie ja to, oczywiście, trzeba "strzelić focha". A może jednak spróbować? Miraże...
Co nas powstrzymuje? Owa, mityczna nietolerancja? Wątpię, bo więcej się o niej słyszy niż doświadcza. Lenistwo? To już prędzej. Strach? Ma wielkie, jak wiadomo, oczy, ale to chyba najlepsza odpowiedź.
Dlaczego XVII i XVIII wieczne szlachcianki nie bały się "nosić po męsku"? Jak można wnosić z im współczesnego piśmiennictwa, nie były to przypadki odosobnione. Nie bały się, bo... Były kobietami?
Tu, malutka dygresja... Czy to nie dziwne, że w języku polskim słowo "transwestyta" występuje tylko i wyłącznie w rodzaju męskim? Jeśli mówimy o kobietach przebierających się w męskie stroje używamy określenia crossdresserka...
Jak zatem można mówić o nietolerancji wobec transwestytów, skoro już osiemdziesiąt lat temu, na banknocie dwudziestozłotowym II Rzeczpospolitej pojawiła się crossdresserka? I w szkołach o niej uczono!

"Lecz ten wódz, choć w żołnierskiej odzieży,
Jakie piękne dziewicze ma lica?
Jaką pierś? - Ach, to była dziewica,
To Litwinka, dziewica-bohater,
Wódz Powstańców - Emilija Plater!"


Dość powszechnie znany z litografi Stręczyńskiego, wizerunek Emilii jako młodej, urodziwej dziewczyny, z rozwianymi, niemal jak Venus Botticelliego, włosami, niewiele ma, raczej, wspólnego z jej rzeczywistym wyglądem. Ignacy Domeyko, tak ją opisywał w pamiętnikach: "niskiej urody, blada, niepiękna, [...] była poważną, bardziej surową, niż ujmującą w obejściu, mało mówiąca i spojrzeniem nakazująca dla siebie należne względy[...]". Z tego opisu, można by wnosić, że przywdziawszy, na zamówienie uszyty, strój męski i z obciętymi włosami, za młodego mężczyznę uchodzić mogła.
Crossdresserka - bohaterka?

* * *

Niebo przykryły kłębiaste, stalowo-szare chmury, pociemniało.
No, więc jak w końcu jest z tą nietolerancją?
Czy w czasach kontrreformacji albo oświecenia wpływy kościoła były mniejsze? Wolne żarty...
Przytoczone powyżej przykłady są tylko drobnym fragmentem historii transwestytyzmu w Polsce, zarówno w czasach baroku jak i późniejszych, obejmującej, jak widać, wszystkie stany. Dogłębna lektura zbiorów rękopiśmiennych bibliotek: Jagiellońskiej, Ossolińskich, Czartoryskich, Łopacińskiego, etc., etc. przynieść by mogła o wiele więcej.
Naprawdę, trudno mi dać wiarę opowieściom o powszechnie panującej, w Polsce A.D. 2011, trans-fobii wynikającej z postawy księży i kościoła jako instytucji. Oznaczałoby to bowiem, że wraz z postępująca laicyzacją społeczeństwa rośnie wpływ kleru wśród coraz mocniej zeświecczonych Polaków. Konkluzja taka, moim zdaniem, jest absurdalna. Co takiego, zatem, stać się mogło?
Czy przypadkiem zjawisko, o którym czytam, nie jest reakcją obronną społeczeństwa en bloc, na coraz bardziej hałaśliwą i agresywną propagandę mniejszości, skupionych pod tęczową flagą?
Czy w takim razie możemy mówić o nietolerancji wobec transwestytyzmu czy, raczej, o niechętnym stosunku do pokazywania w świetle jupiterów, tego co jeszcze do niedawna uważano za sferę intymną życia człowieka i póki taką pozostawała, nikomu to specjalnie nie przeszkadzało? Wbrew pozorom, rewolucja seksualna z połowy ubiegłego wieku, nie zaskoczyła niczym nowym w kwestiach seksualności. Jej efektem było, między innymi, to, że zaczęto mówić o tym, co dotychczas było doskonale znane, ale przemilczane w debacie i w sferze zachowań publicznych. Czy rzeczywiście są to tematy, o których trzeba mówić, ba, trąbić publicznie i obnosić się z nimi po ulicach przy wtórze wrzaskliwej propagandy, niektórych "środków masowego rażenia"?
Chyba, nie tędy droga...
Odnoszę nieodparte wrażenie, że przynosi to, zwłaszcza osobom trans-, więcej szkody niż pożytku. Chciałabym się mylić...

Ach, ta dzisiejsza pogoda!
Silny wiatr wiejący od Atlantyku, od strony Nowego Świata, rozgonił ciemne chmurzyska. Wyjrzało znów słońce, promienie wpadają już pod innym kątem, nie świecą mi w oczy, oświetlają klawiaturę i moje, na niej, dłonie, wydobywając pełnię koloru z czerwonego lakieru Rimmel 325 Hot Gossip, którym mam pomalowane paznokcie. Ładne. Od razu polepszył mi się humor. Poprawiłam machinalnie, przekręcony nieco, pierścionek z perłą (sztuczną, nie myślcie sobie Bóg wie czego). Uśmiechnęłam się do swoich myśli i...
Skojarzenia...
Perła. Transwestyci. Barok. Lubieżność. Perełki.
Skoro, jak pisał wspomniany wcześniej Csombor: "Mieszkańcy Polski są zadufani w sobie i chełpliwi, dumni, porywczy i lubieżni [...]", to na koniec, nieco lubieżny, fragment fraszki "O Lamparcie Sierakowskim" z końca XVII wieku.

"Insze panienki sobie perlusie chowały,
Które im pod pierzynką marmurki lizały"


Ciekawa jestem, czy ktoś wie, o czym mowa?


Opublikowane przez:
Sarah d’Epervier
Emma_Peel

E-mail widoczny tylko dla zalogowanych



Do artykułu dodano 72 komentarzy. Pokaż komentarze.



Powrót do: Felietony w szpilkach

Logowanie
Nick:
Hasło:

Ankieta
Czy uzyskałeś pomoc od organizacji LGBT ?
Trans-Fuzja
Tęczówka
Lambda
KPH
innej organizacji
nie otrzymałem/am pomocy
nie szukałem/am pomocy
Skomentuj

Wyniki ankiet
Użytkownicy
Zarejestrowanych: 8342
On line: 42
Zalogowani:
Wyszukiwanie
Myśl na tę chwilę
Nie zawsze należy się przedzierać aż do samego końca. Przecież można tak wiele napotkać po drodze
Elias Canetti

Skórka
Organizacje i grupy LGBT


sekcja dla całego środowiska Trans

całe środowisko Trans


głównie Les/Gay

Zaprzyjaźnione strony

Crossdressing ogłoszenia



Trans randki
Trans rande
Transgender dating
Copyright (c) 2004-2015 by crossdressing.pl