close

Informacja dotycząca plików cookies
Informujemy, że używamy informacji zapisanych na urządzeniach końcowych użytkowników przy pomocy plików cookies, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Korzystanie z naszego serwisu internetowego oznacza, że użytkownik wyraża zgodę na ich zapisywanie. Zgadzam się, nie pokazuj więcej tej informacji
Szczegóły polityki cookie

 Poniedziałek, 2019-12-09

  Najstarszy w Polsce portal o crossdressingu i transpłciowości
  Istniejemy od 2004 roku

  Ilość odwiedzin: 8306728, ilość odsłon: 65370433
Na skróty
 Familia
 Forum
 Co nowego na forum
 Blog
 Video
 Księga gości
Menu
Strona główna

Ogłoszenia

Aktualności

Nowości w portalu
Nasze projekty
Bieżące wydarzenia
Imprezy i spotkania
Kalendarz spotkań
Od redakcji
Listy do redakcji
Najpopularniejsze

Transpłciowość

Pojęcia
Identyfikacja
Terapia
Pomoc
Przeciw transfobii

Magazyn

Z kraju i ze świata
Zjawiska
Sławni transi
Na granicy płci
Miej świadomość
Prawo
Religia
Moda
Plusy / minusy
Ciekawostki
Na luzie

My i nasi bliscy

LadyLike
Żyć z „nią”
Ja i mój związek

Kultura

Prasa
Teatr
Filmy
Literatura
Grafika
Piosenki

Kawiarenka

Przemyślenia
Moja wielka przygoda
Mój pierwszy raz...
A to ja właśnie...
Transowe przygody
Moje przygody z Anną
Pamiętnik Alex
Wspomnienia Iwony
Opowiadania
Felietony w szpilkach
Biuta Bino

Transformacje

Dbamy o ciało
Makijaż - porady
Ubiór
Włosy i peruki
Dodatki
Tips & tricks
Jak oni to robią!
Makijaż – kurs
Z pomocą medycyny

Poradnik

Przewodnik
Rozmiary
Ciekawy produkt

Katalog

Nasze profile
Specjalnie dla nas
Miejsca i Kluby
Polecamy sklepy
Linki
Pliki do pobrania
Programy

Kontakt

Redakcja
Księga gości
Użytkownicy
Nasza mapa
Najnowsze artykuły
Sylwester 2019/2020 w Tęczówce (41)
2019.12.10 Katowice. Wtorkowe pogaduchy przy kawie (41247)
2019.12.03 Katowice. Dyżur psychologa (40680)
„Casa Valentina” w Och-Teatr (10960)
2019.10.12 Katowice - Trans Wieczorek w Tęczówce (65257)
Sobota nad morzem. (16488)
Oczami Nowicjuszki (21547)
Do trzech razy sztuka czyli ... (22405)
Wiosenne Plenerowe Trans Party 2019 (36071)
Spostrzeżenia z życia transki (26797)
...więcej...
Najczęściej czytane artykuły
Wymiary... idealne (722701)
Tucking&taping, czyli jak pozbyć się wypukłości w kroczu (620535)
Strony prywatne (392095)
Fryzura i makijaż, a kształt twarzy (342522)
Zakupy za granicą (310117)
Wiązanie krawata (287301)
Jaka fryzura? (251576)
Jak zrobić samemu udane zdjęcia? (251510)
Zakupy w Polsce (243182)
Zestawienie rozmiarów obuwia (237590)
...więcej...

Powrót do: Przemyślenia

Konsekwencje przekraczania granic
Liczba wyświetleń: 24834


W skrócie:Nie zastanawiam się – bo to nie ma sensu – czy jakbym mógł cofnąć czas, to zdecydowanie z całą determinacją przeszkodziłbym Bartkowi i nie pozwoliłbym mu na to „jedno szybkie wejście i wyjście”, które uruchomiło lawinę następnych sytuacji i decyzji. Nasza psychika to nie rzecz, którą możemy ot tak zmienić.

Do artykułu dodano 54 komentarzy. Pokaż komentarze.
Konsekwencje przekraczania granic, czyli jak stosunek homoseksualny zmienił moje życie

Część 1
Wstęp


„Każdy człowiek to inna książka” – takie filozoficzne zdanie, wypowiedziane przez mojego wykładowcę, zanotowałem na jednym z wykładów z pedagogiki. Trudno się z nim nie zgodzić, jednak uważam, że spora część transwestytów (piszę tu przede wszystkim o tych typu m/k) ma wspólne pewne rozdziały życia.

Te podobieństwa zauważalne są na pierwszych etapach odkrywania w sobie drugiego „ja” – jeszcze w okresie dziecięcym czy dojrzewania, kiedy to każdy z nas (bo ja również nim jestem) przeżywa ogromne emocje przy okazji pierwszego przebierania się. Podobne są także późniejsze trudne rozmyślania o sobie, o swoim transwestytyzmie i sposób, w jaki wpływa on na nasze życie. O ile bowiem transseksualiści wśród licznych wątpliwości jedno wiedzą na pewno – chcą stać się płcią przeciwną, a ich orientacja seksualna jest ugruntowana, o tyle przeważająca część transwestytów wciąż musi zmagać się ze sobą i swoją niejasną orientacją.

W licznych opisach w literaturze transwestyci uchodzą za osoby, które nie rozważają zmiany płci, a tylko częściej lub rzadziej przebierają się w ubrania płci przeciwnej. O ich seksualności – to zrozumiałe – wspomina się znacznie rzadziej, a jeśli już, to określa się ich jako heteroseksualnych. Owszem, część jest heteroseksualna. Są to zazwyczaj ci, którzy ów nawyk przebierania się traktują jako zabawę, a szukają partnerów odmiennej płci lub już w takim związku są. Jednak w obecnym czasie, kiedy ewentualna inność nie wzbudza już tak wielkiej sensacji, kiedy nastolatkowi z taką ekspresją rozmawiają na czatach o seksie, młodzi transwestyci coraz częściej decydują się w młodzieńczej nieprzewidywalności swojego zachowania na coś więcej niż tylko przebieranki. Ciekawość, chęć przeżycia czegoś nowego i – jak to określają – „zostania kobietą” popycha ich do mniej lub bardziej przygodnego seksu, w którym przybierają rolę pasywną w stosunku homoseksualnym. Jest to przekroczenie granicy, które z pewnością zostawi ślad w ich psychice i będzie miało wpływ na przyszłe stosunki partnerskie.

My, transwestyci, nie jesteśmy gejami, nie interesuje nas życie w związku homoseksualnym w pełnym tego słowa znaczeniu. Ale czy po próbie aktu homoseksualnego, po przekroczeniu tej granicy, będziemy w stanie rozwinąć i utrzymać dłuższy związek z prawdziwą kobietą? Czy nie uruchomi to w nas jakiś hamulców przed trwaniem w związku nie do końca szczerym? Czy nasza psychika wytrzyma taką tajemnicę (bo na pewno aż tak wielu wyrozumiałych partnerek nie ma)? Takie osoby zdecydowanie nie stworzą zdrowego związku. O ile niewinne przebieranie się nie będzie miało żadnego wpływu na naszą kondycję psychiczną podczas każdej fazy partnerstwa, o tyle wspomnienia i sam fakt odbycia stosunku z mężczyzną zapadną głęboko w nas i nie zostaną zapomniane. A na pewno w którymś momencie życia z kobietą będą one problemem.

Mężczyźni przy kobietach zawsze odgrywają rolę dumnego, silnego, opiekuńczego supermena. Nie można nim być, widząc w myślach sceny swojej uległości. Czy wiec perspektywa zostania singlem jest jedyna? Czy samotność nie będzie nas niszczyć?

Widzimy zatem jak pochopnie podejmowane decyzje mogą zmienić nasze całe życie. Może być to przestrogą dla młodych transwestytów, by z ewentualnymi decyzjami poczekali – odkryli swoje „ja”. Ktoś może powiedzieć, że to przesada, że tak wielu z nas decyduje się na akt homoseksualny. Jednak wystarczy tylko spojrzeć w internet na strony z anonsami erotycznymi czy też czatami, by potwierdzić ten fakt.

Początki odkrywania w sobie skłonności transwestytycznych są ekscytujące i wyjątkowe. Nikt w tym momencie nie chciałby tego zmieniać. Najgorszy jest jednak przychodzący z czasem moment, w którym odkrywamy, że nie mamy wyraźnie sprecyzowanej orientacji seksualnej. Bo jak mogę nazwać się całkowicie heteroseksualnym, skoro mój sposób ubierania się i wynikający z tego sposób zachowania jest kobiecy?

Część 2
Moje przekroczenie granicy


Wierzę, że wiele osób zgodzi się z moim punktem widzenia, opisanym powyżej. Przypuszczam także, że niektórzy chcieliby poznać konkretną historię osoby, która jest przykładem transwestyty mającego doświadczenie z seksem z mężczyzną, a zarazem chcącego zacząć nowe życie z osobą płci przeciwnej. Mogę tu jako przykład podać siebie i swoje przeżycia.

Moje pierwsze sytuacje związane z ubieraniem się w damskie stroje miały miejsce we wczesnym okresie dojrzewania, czyli w czasie, gdy chłopcy zaczynają odkrywać przyjemności płynące z dotykania się i zyskują większą świadomość swojego narządu. Wtedy zauważyłem, że myśl o ubraniu się w rzeczy mamy podnieca mnie. Z dużą skrytością i dbaniem o to, by się to nie wydało, podczas nieobecności rodziców w domu zacząłem zakładać pierwsze biustonosze, rajstopy, damskie majtki, by z czasem kompletować pełny już strój z sukienkami, a nawet zacząć malować usta. Bardzo długo pozostawałem w swoim świecie, gdzie to, na co najbardziej czekałem, to wolny dom, czyli moment, kiedy znowu będę mógł udawać dziewczynę.

Przez okres podstawówki (jeszcze tej ośmioklasowej) moim najbliższym kolegą do zabaw był o dwa lata starszy sąsiad. Jako że nasi rodzice dobrze się znali, pozwalali nam często nocować u siebie. Z nocy na noc zaczęliśmy śmielej rozmawiać o swoich chłopięcych zakazanych zabawach. Myślę, że kiedy chodziłem do siódmej klasy, pierwszy raz wspólnie się masturbowaliśmy. Bartek był starszy i on nadawał ton tym zabawom od zupełnie niewinnych do – jak on to nazywał – „udawania pornoli”, czyli naśladowania ruchów wykonywanych podczas stosunku. Stroną aktywną był zawsze on, bo – jak określał – ja mam długie, włosy, więc bardziej pasuję na dziewczynę. Z początku czułem zażenowanie, ale pozwoliło mi to na otwarcie się przed nim ze swoim przebieraniem się. Zaproponowałem, bym następnym razem przebrał się za dziewczynę do naszego udawania.

Przełomem w naszych zabawach, które trwały bodaj już około dwa lata, był dzień, w którym przekroczyliśmy granicę. Chociaż miałem wtedy tylko 15 lat (było to 10 lat temu), dokładnie to pamiętam. Spałem wtedy u niego. Jak zwykle miałem przygotowane damskie fatałaszki, ale nie spodziewałem się jakiś nowych doznań. Podczas licznych zmian udawanych pozycji w końcu znaleźliśmy się w sytuacji, gdy leżał na moich plecach. Wtedy poczułem jak próbuje wejść we mnie. Będąc zupełnie zaskoczony pytałem, co robi i kazałem mu zejść. Jako że obaj dbaliśmy o to, by odbywało się to wszystko cicho, bo nie byliśmy sami w domu, to nie mogłem zdecydowanie zareagować. Namówił mnie, żebym dał mu tylko na sekundkę wejść i wyjść, by zobaczyć jak to jest. W wyniku tej niekomfortowej sytuacji zgodziłem się na to. Pamiętam, że trochę bolało i nie od razu udało się to zrobić. Gdy jednak już go we mnie włożył zrozumiałem, że już nie wyciągnie nim nie skończy. Był starszy, znacznie silniejszy (ja do dziś jestem waga lekka), więc dokończył stosunek. Po nim nie wiedziałem jak się zachować, co powiedzieć, leżałem tylko odwrócony i słuchałem, co Bartek mówi. On zawsze umiał mnie podejść i wiedział jak do mnie mówić, by osiągnąć swoje korzyści. Zaczął mnie uświadamiać o mojej rzekomej inności. Mówił, że ja, jako chłopak, który lubi nosić damskie rzeczy, powinienem być tak naprawdę dziewczyną. Wobec tego powinienem zacząć interesować się chłopcami i częściej uczyć się bycia dziewczyną. Jego słowa zaczęły mi się podobać, pochlebiało mi to, że uważał, że mam damską sylwetkę, że świetnie wyglądam jako dziewczyna, a najbardziej to, że akceptuje mnie z moim pociągiem do przebieranek.

Przez następne dwa lata, do ukończenia przez niego szkoły średniej i wyjazdu na studia, uprawialiśmy seks bardzo często – głównie dlatego, że mieszkaliśmy koło siebie. W pełni zaakceptowałem tę pasywną formę seksu (nigdy nie próbowałem być aktywny – kończyłem cały akt masturbacją) i cały ten „związek”. Nasze relacje nie miały nic wspólnego z emocjonalną więzią – był to tylko seks. Nie mogłem się wtedy określić, nie wiedziałem, czy jakbym mógł urodzić się jeszcze raz, jaką płeć bym wolał. Postanowiłem bardziej iść – jak to Bartek sugerował – w stronę bycia emocjonalnie dziewczyną. Seks, podczas którego przybierałem kobiecą rolę, z czasem coraz bardziej śmiały (mam na myśli oralny), traktowałem jako najlepsze potwierdzenie założenia, że już przestałem być na dobre mężczyzną, więc nie mam wyboru.

Do ukończenia przeze mnie szkoły średniej i podczas pierwszej połowy moich studiów na Akademii Pedagogicznej w Krakowie, kontakt z Bartkiem powoli się rozmywał. Spotykaliśmy się tylko w wybrane weekendy w rodzinnym mieście, zaczynaliśmy nowe życie. W tym czasie kochaliśmy się coraz rzadziej, w ostatnim roku tylko kilka razy. Ostatni raz, pamiętam, był w wakacje, po drugim roku studiów, po zakrapianej imprezie u niego, gdy zostaliśmy już tylko sami. Wiem, że później Bartek miał jakąś dziewczynę, a następnie wyjechał za granicę. Choć, jak już wspomniałem, nie byliśmy parą, to poczułem się osamotniony.

Nie wyobrażałem sobie bycia w normalnym związku z mężczyzną, więc postanowiłem poszukać sobie dziewczyny. Wtedy dotarło do mnie, jak bardzo ukształtowało mnie to udawanie kobiety. Jednym z takich trudnych dla mnie koniecznych przeobrażeń było czekanie na odrost owłosienia. Od dłuższego czasu zawsze byłem cały wydepilowany – nie podobałem się sobie z owłosieniem. Musiałem także odłożyć damską bieliznę. Zważywszy na fakt, że częściej miałem na sobie damskie majtki niż męskie, a rajstopy były nieodłączną częścią mojej garderoby, zmiana była dla mnie bardzo trudna.

Mój kontakt z dziewczynami zawsze był dobry, więc dziewczyny nie szukałem sobie długo. Magda bardzo mi się podobała, przy niej łatwiej mi było zwalczać moje ciągotki do przebieranek. Naprawdę się zakochałem. Od czasu do czasu tylko marzyłem, by zamienić się z nią ciałem.

Jak w każdym związku, nadchodził moment naszego zbliżenia. Trochę się denerwowałem, bo choć nie byłem już „dziewicą”, to nadal byłem prawiczkiem. Mój pierwszy raz był (a w zasadzie go nie było) w namiocie nad jeziorem. To była totalna klęska. Po prostu nie osiągnąłem wzwodu. Mimo moich i jej prób mój penis był cały czas miękki, zwiększał się na chwilę, by za moment znów całkowicie opaść. Nie mogłem nałożyć na niego prezerwatywy. Było mi bardzo wstyd. Ona patrzyła na mnie i pytała, co się stało. Tłumaczyłem jej, że chyba wypiłem za dużo alkoholu i to dlatego. Gdy rano ponownie mi się nie udało, następnego wieczoru nie łatwo zgodziła się na kolejną próbę (jak się później okazało – ostatnią). Wtedy było już lepiej – mój penis, choć nie był bardzo sztywny, jednak stał. Nałożyłem prezerwatywę i włożyłem go w nią. Po paru moich ruchach, Magda powiedziała, że prawie nic nie czuje. Gdy wyciągnąłem penisa, by zobaczyć, jaki jest duży, ujrzałem zmiętą prezerwatywę, a w niej penisa trochę większego niż normalnie w spoczynku. Wzrok Magdy mówił wszystko, powiedziała tylko z kobiecą delikatnością, że skoro ona mnie nie podnieca, to musimy zakończyć nasz związek. Nie wiedziałem, co powiedzieć. Przeprosiłem ją za to i tłumaczyłem, że podnieca mnie – tylko… nie mam pojęcia, dlaczego… pójdę do lekarza. Przyznałem się jej wtedy, że skłamałem mówiąc, że już to robiłem. Zrobiłem to dlatego, by nie myślała, że z nią jest coś nie tak. Od naszego zerwania zacząłem jej unikać.

Po tym zdarzeniu od razu wiedziałem, dlaczego nie umiałem stać się mężczyzną. Przez cały czas przy tych trzech zbliżeniach miałem przed oczami wspomnienia z seksu, w którym to ja się podporządkowywałem, ja wykonywałem czynności i ruchy, które Bartek inicjował. A co najważniejsze, przyzwyczaiłem się do seksu, w którym nie wykorzystywałem penisa w taki sposób – zawsze sam się dotykałem. Wtedy z Magdą też nie czułem potrzeby jej dotyku, wolałem sam to zrobić. Zupełnie nie mogłem się odnaleźć w nowej męskiej roli. Zakotwiczyłem już w sobie chyba myśl, po tych dziesiątkach pasywnych stosunków, że w łóżku jestem wyłącznie dziewczyną. Pomógł mi w tym na pewno Bartek, który przy każdym spotkaniu upewniał mnie o jedynej możliwej dla mnie roli. Myślę, że celowo to robił, by jak najczęściej, jeśli była ku temu okazja, móc się przespać ze mną. Nie chcę powiedzieć jednak, że mną manipulował. Oddawałem się mu, bo tego chciałem.

Po trudnym okresie, w którym nie wiedziałem, co dalej, gdy nic nie mobilizowało mnie do dalszego „udawania” faceta, powróciłem do poprzedniego już nieudawanego „ja”. Znowu zacząłem kupować damskie rzeczy, wydepilowałem się cały, długo nie założyłem męskiej bielizny. Jednak nigdy nie odważyłem się wyjść na ulicę jako kobieta. Mój styl ubierania się jest w połowie damski (np. obcisłe dżinsy i koszulki), ale nie prowokujący.

Mimo, że już nie szukałem dziewczyny, na jednej z domowych imprez znalazłem się z pewną Moniką – po przegadaniu połowy nocy i wypiciu kilku drinków – sam na sam w pustym i ciemnym pokoju. Zaczęliśmy się całować. Czułem, że na wyciągnięcie ręki mam możliwość przespania się z nią. Nie wiedziałem tylko, czy to zrobić. Byłem w męskiej bieliźnie, cały wydepilowany – mogłem narazić się na śmieszność, gdyby wyszło na jaw, że mam gładkie nogi. Postanowiłem jednak spróbować zważywszy na fakt, że jeszcze nie znałem do końca tego uczucia: seksu z kobietą. By moje ciało nie było zbyt widoczne, zakryliśmy się pościelą. Przy pierwszych pieszczotach zauważyłem, że znowu mam problemy ze wzwodem – lekko się już denerwowałem. Nadrabiałem palcami do momentu, kiedy zasugerowała użycie jego. Próbowałem, ale nie mogłem go wprowadzić. Cały czas, mimo że urósł, nie był sztywny. Zapytała, co jest ze mną i jednocześnie wzięła go do ręki. Po mizernej reakcji mojego penisa wstała i ubrała się. Tłumaczyłem znowu, że za dużo drinków i dlatego, ale ona na koniec odpowiedziała, żebym lepiej już nic nie mówił.

Normalny facet w tym momencie umarłby ze wstydu. Mnie dziwnie to podniecało, jaki to jestem beznadziejny w łóżku i że mam takiego małego i miękkiego, bo ułatwiało mi to podjęcie decyzję o wykluczeniu już jednej możliwości – związku z kobietą. Z drugiej jednak strony do dziś nie wiem, jakie mam inne możliwości. Związek z mężczyzną nie wchodzi też w rachubę – nie mógłbym się na pewno pokazać już rodzinie. A do tego nie jestem gejem. Trudno to wytłumaczyć: podnieca mnie seks z mężczyznami, ale wtedy, gdy mogę zamknąć oczy i wyobrażać sobie, że jestem dziewczyną. Nie mógłbym oglądać np. nagrania z kamery, jak kocham się z mężczyzną. Wizualnie podoba mi się seks kobiety i mężczyzny. Ktoś może zapytać, czy nie jestem transseksualistą, czy nie wolałbym zmienić płci. Nie chciałbym być dziwolągiem, nie mam w sobie takiej siły. Nie czuję też tak ogromnej odrazy do swojego ciała, jaką czują transseksualiści. Ale gdybym spotkał złotą rybkę spełniającą trzy życzenia, na pewno pierwsze z nich byłoby takie, bym stał się prawdziwą dziewczyną np. na miesiąc, a potem, jak zobaczyłbym jak to naprawdę jest, zdecydowałbym czy nie na zawsze. Mam też inną fantazyjną myśl: o poddaniu się kastracji, by nic nie zmienić w swoim wyglądzie zewnętrznym, ale cieszyć się brakiem wypukłości w tym miejscu.

Na ostatnim roku studiów moja tęsknota za chwilami, w których tak bardzo czułem się dziewczyną, czyli za seksem, popchnęła mnie do największej głupoty w życiu. Głównie to doświadczenie skłoniło mnie do napisania tych przemyśleń na temat przekraczania pewnych granic. Ja taką wtedy przekroczyłem. Postanowiłem znaleźć sobie partnera do przygodnego seksu. Na czacie poznałem Rafała, który był zainteresowany spotkaniem z trans. Po wymianie zdjęć i rozmowie przez telefon umówiliśmy się u niego w domu w Krakowie. Był to zadbany czterdziestolatek. Po wypiciu drinka i po moim przygotowaniu się w łazience – makijaż i takie tam – poszliśmy do łóżka. Byłem bardzo spięty, czułem się trochę jak jakaś prostytutka. Do tego on nie był taki pogodny jak Bartek – był raczej stanowczy. Po rozebraniu mnie kazał wziąć mi się do roboty. W tym momencie, gdy zobaczyłem jego penisa, zacząłem się trochę obawiać, ponieważ był naprawdę duży. Bartka penis nie był taki duży. Mój natomiast, oprócz tego, że nigdy nie jest całkowicie sztywny nawet, gdy jestem bardzo podniecony (do dziś nie wiem, czemu tak jest, niby stoi, ale można go dość sporo zgiąć), to mieści się w tych niższych granicach.

Rafał włożył prezerwatywę, odwrócił mnie do pozycji na pieska i dość gwałtownie wszedł we mnie – nie do końca, bo poczułem znaczny ból i zsunąłem się. Powiedziałem mu, że musimy przerwać, bo za bardzo boli. Gdy przestało boleć, spróbowaliśmy jeszcze raz. Jednak nawet kolejne nawilżenie nie pomogło i znowu poczułem ból i odsunąłem się.

To jest ten moment, o którym chciałbym zapomnieć. Ten cham wrzeszczał na mnie: co ja sobie wyobrażam, mam się wywiązać z obietnicy seksu. Zamurowało mnie, przeprosiłem go i powiedziałem, że już sobie pójdę. A on porwał moje męskie rzeczy i powiedział, że mogę iść, ale tak jak stoję, czyli w damskich pończochach i biustonoszu. Łamał mi się głos, bałem się, co zrobi. Wiedziałem, że pozostaje mi tylko prosić go. Nie chciałem zrobić niczego, co pogorszyłoby sytuację. Ewentualne szarpanie moich dżinsów z jego rąk byłoby głupotą z racji mojej dziewczęcej sylwetki i niedużej siły. Spytałem, co mam zrobić. On w sposób wulgarny odpowiedział, że uprawiać seks. Z braku wyjścia poddałem się. Ręce mi się trzęsły, kiedy to robił. Trochę jęczałem, ponieważ cały czas mnie bolało, choć już znacznie mniej niż przedtem. Te kilkanaście minut to był dla mnie fizyczny ból, ale gorsze było poczucie ogromnego wstydu i poniżenia. Gdy skończył, w rekordowym czasie ubrałem się i wybiegłem. Było to rok temu, pod koniec stycznia. W związku z tym, że minął równy rok, postanowiłem napisać o sobie, bo podzielenie się z kimś swoimi przeżyciami zawsze pomaga.

Nie mam w związku z tym wydarzeniem jakiejś traumy. Po prostu czuję duży wstyd, bo sam jestem sobie winien. Seks to nie zabawa – nie powinniśmy sypiać z przygodnie poznanymi osobami, bo nigdy nie wiemy, jakie będziemy mieli potem wspomnienia. Aktualnie próbuję moje dylematy, jak dalej żyć i z kim, stłumić pracą w szkole podjętą od września. Jednak wiem, że ze swoimi myślami nie wygram i nadal nie będę wiedział, co dalej…

Część 3
Zakończenie


Nie zastanawiam się – bo to nie ma sensu – czy jakbym mógł cofnąć czas, to zdecydowanie z całą determinacją przeszkodziłbym Bartkowi i nie pozwoliłbym mu na to „jedno szybkie wejście i wyjście” jego członka we mnie, które uruchomiło lawinę następnych sytuacji i decyzji. Gdy się coś raz zrobi, potem już nie widzi się powodów, dla których nie miałoby się zrobić tego jeszcze raz. Nasza psychika to nie rzecz, którą możemy ot tak zmienić. Sposób, w jaki się widzimy, zostaje w nas na zawsze. Nie możemy wymazać niektórych scen z naszego życia. Możemy próbować tłumić myśli, grać kogoś innego, ale oszukiwanie siebie na dłuższą metę nie zdaje egzaminu. Dlatego tak ważne jest w życiu wygranie ze swoimi słabostkami i dokładne przemyślenie swoich decyzji, by wiedzieć w każdym momencie życia, do czego się dąży i nie wracać ciągle do spraw z przeszłości.

Z najlepszymi życzeniami dla wszystkich transwestytów
Trans - Natalia
trans-natalka@tlen.pl


Do artykułu dodano 54 komentarzy. Pokaż komentarze.



Powrót do: Przemyślenia

Logowanie
Nick:
Hasło:

Ankieta
Czy uzyskałeś pomoc od organizacji LGBT ?
Trans-Fuzja
Tęczówka
Lambda
KPH
innej organizacji
nie otrzymałem/am pomocy
nie szukałem/am pomocy
Skomentuj

Wyniki ankiet
Użytkownicy
Zarejestrowanych: 8409
On line: 73
Zalogowani:
Wyszukiwanie
Myśl na tę chwilę
Najpiękniejsze są wspomnienia, które ma się jeszcze przed sobą
Jeanne Moreau

Skórka
Organizacje i grupy LGBT


sekcja dla całego środowiska Trans

całe środowisko Trans


głównie Les/Gay

Zaprzyjaźnione strony

Crossdressing ogłoszenia



Trans randki
Trans rande
Transgender dating
Copyright (c) 2004-2015 by crossdressing.pl