close

Informacja dotycząca plików cookies
Informujemy, że używamy informacji zapisanych na urządzeniach końcowych użytkowników przy pomocy plików cookies, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Korzystanie z naszego serwisu internetowego oznacza, że użytkownik wyraża zgodę na ich zapisywanie. Zgadzam się, nie pokazuj więcej tej informacji
Szczegóły polityki cookie

 Niedziela, 2019-09-22

  Najstarszy w Polsce portal o crossdressingu i transpłciowości
  Istniejemy od 2004 roku

  Ilość odwiedzin: 8229058, ilość odsłon: 65082006
Na skróty
 Familia
 Forum
 Co nowego na forum
 Blog
 Video
 Księga gości
Menu
Strona główna

Ogłoszenia

Aktualności

Nowości w portalu
Nasze projekty
Bieżące wydarzenia
Imprezy i spotkania
Kalendarz spotkań
Od redakcji
Listy do redakcji
Najpopularniejsze

Transpłciowość

Pojęcia
Identyfikacja
Terapia
Pomoc
Przeciw transfobii

Magazyn

Z kraju i ze świata
Zjawiska
Sławni transi
Na granicy płci
Miej świadomość
Prawo
Religia
Moda
Plusy / minusy
Ciekawostki
Na luzie

My i nasi bliscy

LadyLike
Żyć z „nią”
Ja i mój związek

Kultura

Prasa
Teatr
Filmy
Literatura
Grafika
Piosenki

Kawiarenka

Przemyślenia
Moja wielka przygoda
Mój pierwszy raz...
A to ja właśnie...
Transowe przygody
Moje przygody z Anną
Pamiętnik Alex
Wspomnienia Iwony
Opowiadania
Felietony w szpilkach
Biuta Bino

Transformacje

Dbamy o ciało
Makijaż - porady
Ubiór
Włosy i peruki
Dodatki
Tips & tricks
Jak oni to robią!
Makijaż – kurs
Z pomocą medycyny

Poradnik

Przewodnik
Rozmiary
Ciekawy produkt

Katalog

Nasze profile
Specjalnie dla nas
Miejsca i Kluby
Polecamy sklepy
Linki
Pliki do pobrania
Programy

Kontakt

Redakcja
Księga gości
Użytkownicy
Nasza mapa
Najnowsze artykuły
„Casa Valentina” w Och-Teatr (3583)
2019.10.12 Katowice - Trans Wieczorek w Tęczówce (56928)
Sobota nad morzem. (8330)
2019.09.10 Katowice. Dyżur psychologa (32872)
2019.09.03 Katowice. Wtorkowe pogaduchy przy kawie (33378)
Oczami Nowicjuszki (12921)
Do trzech razy sztuka czyli ... (14831)
Wiosenne Plenerowe Trans Party 2019 (28014)
Spostrzeżenia z życia transki (18736)
Trans Sylwester w Tęczówce (25481)
...więcej...
Najczęściej czytane artykuły
Wymiary... idealne (710612)
Tucking&taping, czyli jak pozbyć się wypukłości w kroczu (609890)
Strony prywatne (382766)
Fryzura i makijaż, a kształt twarzy (333898)
Zakupy za granicą (300049)
Wiązanie krawata (278938)
Jaka fryzura? (243147)
Jak zrobić samemu udane zdjęcia? (242624)
Zakupy w Polsce (233790)
Zestawienie rozmiarów obuwia (229231)
...więcej...

Powrót do: Na granicy płci

Jestem feministą
Liczba wyświetleń: 8392


W skrócie:Kiedy na ulicy ktoś zawoła: „Człowieku, uważaj, jak idziesz!”, to kobieta się nie obejrzy – o płci i języku opowiada Rafał Zimny, adiunkt w Instytucie Filologii Polskiej Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego. Zajmuje się współczesnym językiem publicznym.

Do artykułu dodano 17 komentarzy. Pokaż komentarze.
Emilia Iwanciw: Niektórzy twierdzą, że język polski jest seksistowski.

Rafał Zimny: I mają poniekąd rację, bo język odzwierciedla nierównorzędność statusu kobiety i mężczyzny. Choć wiele się w języku zmieniło pod tym względem. Dzisiaj nie jest obligatoryjne, żeby nazwisko kobiety wskazywało jej zależność od mężczyzny, ale przez wiele lat nie było od tego odwrotu. Nowak miał córkę Nowakównę i żonę Nowakową, a Skarga córkę Skarżankę i żonę Skarżynę. Dziś kobiety nie muszą już ujawniać w nazwisku swojego statusu cywilnego.

Chyba że chcą.

– Ale z reguły nie chcą. To zaczęło się zmieniać po wojnie, kiedy Polska stała się krajem uprzemysłowionym. Jednak nie we wszystkich językach doszło do podobnych zmian. U Czechów wciąż jest Margaret Thatcherova, Tina Turnerova czy Britney Spearsova.

Czy kobiety są dyskryminowane we wszystkich społecznościach?

– We wszystkich znanych kulturach kobiety i mężczyźni nie są równi jako uczestnicy życia społecznego. Od ponad pół wieku, kiedy Simone de Beauvoir wypowiedziała słynne słowa: „Nikt nie rodzi się kobietą”, obecne jest w kulturze rozróżnienie na płeć biologiczną („sex”) i płeć kulturową („gender”). Męskość i kobiecość to są kategorie kulturowe i język je wyraża, choćby przez to, że gdy mówimy o płci biologicznej, użyjemy raczej terminu „żeńskość”, a gdy o kulturowej – właśnie „kobiecość”.

W języku polskim męskość dominuje na przykład w nazwach zawodów.

– Rzeczywiście, o kobiecie uczącej w szkole podstawowej powiemy, że jest „nauczycielką”, ale jeśli wykłada na uczelni, nie będzie już „nauczycielką akademicką”, tylko „nauczycielem”. W tym przypadku prestiż zawodu jest zbyt wysoki, żeby jawnie stosować formy żeńskie. Co prawda nazwy niektórych zawodów pierwotnie „męskich” mają żeńskie postaci: „socjolożka”, „psycholożka”, i choć językowo jest to możliwe, budzi zastrzeżenia użytkowników polszczyzny.

Ale feministki o to bardzo zabiegają. Tworzą coraz dziwaczniej brzmiące wyrażenia. Ostatnio coraz częściej zdarza się, że jakaś impreza zamiast „pod patronatem” odbywa się „pod matronatem”.

– To prawda. Jednak moim zdaniem naiwnością byłoby sądzić, że osoba korzystająca z ogólnie przyjętych form językowych deprecjonuje kobiety i świadomie potwierdza męską dominację. Zmiana języka nie oznacza od razu zmiany w postrzeganiu roli kobiet w życiu publicznym. W Czechach pani premier zostanie nazwana premierką, pani minister ministerką. Ale takie nazwy nie poprawiają przecież sytuacji kobiet. Może wpływają jedynie na ich samopoczucie.

Gdzie w języku oprócz nazw zawodów widać najbardziej różnice płciowe?

– W zachowaniach językowych. To one najpełniej wyrażają intencję deprecjonowania kobiet. Tu męskość wyraźnie wiąże się z dominacją, a kobiecość z uległością. „Zachować się po męsku” to znaczy odważnie, odpowiedzialnie. A „zachować się jak baba”? Emocjonalnie, nieodpowiedzialnie, histerycznie.

Skąd się to wzięło?

– Ma to swoje źródła w Biblii i greckiej mitologii. W Biblii Ewa, a w mitologii Pandora są przyczyną wszystkich nieszczęść ludzkich. Na tych opowieściach cały świat się wychował. Dlatego pozytywne cechy utożsamiane są z męskością. W niektórych językach człowiekiem jest tylko mężczyzna. Angielskie „man” i niemieckie „Mann” znaczy zarówno „człowiek”, jak i „mężczyzna”. Tak samo jest po francusku i ukraińsku. Dlatego kiedy na ulicy ktoś zawoła: „Człowieku, uważaj, jak idziesz!”, to kobieta się nie obejrzy. Odwrócą się wyłącznie mężczyźni.

Czy od stereotypów językowych nie ma ucieczki?

– Moim zdaniem nie ma. Bez nich poruszalibyśmy się jak dzieci we mgle. Pomagają one w komunikowaniu się. Wieloma z nich posługują się wszyscy, niezależnie od wykształcenia, świadomości i statusu społecznego. Kiedy w listopadzie 2005 r. Waldemar Pawlak przemawiał w Sejmie na temat niedoszłej koalicji PiS i PO, używał terminologii erotyczno-matrymonialnej. Mówił o uwodzeniu, cnocie, narzeczeństwie i weselu, rolę oblubieńca przypisując partii zwycięskiej, rolę oblubienicy partii aspirującej do politycznego aliansu. W ten sposób uruchomił całą gamę stereotypowych cech potwierdzających męską dominację w kulturze.

Czy te stereotypy nie odzwierciedlają jednak jakiejś prawdy? W życiu publicznym mężczyzn jest zdecydowanie więcej.

– W różnych językach i kulturach kobiecość nadal wiązana jest z tym, co uczuciowe i prywatne. Wciąż mówi się, że miejsce kobiety jest „w domu”, „przy garach i pieluchach”. Niemcy mają na to obrazowy stereotyp: „Kinder, Küche, Kirche”. A męskość utożsamia się z tym, co intelektualne i publiczne. Ma to swoje odbicie w języku. Zbyt „męskie” kobiety nazywa się „babochłopami”, „babsztylami”, „kobietonami”, a mężczyzn zbyt uległych wobec kobiet „pantoflarzami” czy „bawidamkami”. To, że mężczyzna woli np. siedzieć w domu z żoną zamiast iść na mecz, nie świadczy o nim dobrze. Męskość w kulturze zawsze wyrażana jest przez aktywność i negację. Nigdy przez bierność.

Jakie warunki trzeba spełnić, żeby być prawdziwym mężczyzną?

– Aby zostać zakwalifikowanym do grupy prawdziwych mężczyzn, trzeba określić się negatywnie wobec czterech kryteriów: nie być zależnym od kobiety, nie być zniewieściałym, nie być niedojrzałym i nie być homoseksualistą. Jeśli facet nie spełnia tych czterech warunków, to jest nazywany „ciotą”, „cipą”, „chłopczykiem”. A jeśli spełnia wszystkie cztery, to znaczy, że „ma jaja”. „Mieć jaja” to znaczy być najprawdziwszym facetem. „Jaja” ma się szczególnie w sferze publicznej. Żona nie powie o swoim mężu: „Ten mój Franek to ma jaja, bo naprawił dach”. Ale tak już się mówi o politykach, menedżerach czy sportowcach, którzy muszą podejmować twarde, „męskie” decyzje.

O kobietach też się mówi: „Ta to ma jaja!”.

– Same kobiety czasem tak o sobie mówią. Wokalistka Faithless w jednym z wywiadów powiedziała: „Koncerty to nieustanne podróże i częsta samotność, dlatego musisz mieć jaja, żeby się tym zajmować”. Można uznać, że „jaja” to swoisty kulturowy „testosteron”. Podstawą innych określeń podkreślających nadrzędność mężczyzn i podporządkowanie kobiet są męskie doświadczenia fizjologiczne, wyrażane nieraz w sposób wulgarny. Faceci mówią: „biorę to na klatę”, „pieprzę to”, „olewam z góry”. Te określenia, używane czasem też przez kobiety, pochodzą z męskiego świata. Kobiety zaś – głównie w męskim języku – „dają ciała, dupy”, „dają się wydymać”. Te określenia nazywają żeńskie doświadczenia fizjologiczne, dlatego wyrażają uległość.

W języku związanym z seksem też jesteśmy traktowane przedmiotowo.

– Tam męska dominacja jest chyba najwyraźniejsza. Seksualizm kobiety poddany jest o wiele silniejszym restrykcjom niż seksualizm mężczyzny. O rozwiązłej kobiecie w najlepszym wypadku powiemy „latawica”. W gorszych „puszczalska” albo „dziwka”. Nadmiernie rozerotyzowanego mężczyznę określi się raczej łagodnie jako „donżuana”, „psa na baby” czy „kobieciarza”.

Dlaczego tak jest?

– Bo kobieta przez wiele lat była traktowana niemalże jak sprzęt domowy. Jej pragnienia seksualne nie mogły wykraczać poza sferę kontroli mężczyzny. Kobieta ma bowiem „skarb”, którego musi bronić. Ma łono, w którym nosi lub będzie nosić dziecko, co dla mężczyzny oznacza przedłużenie jego genów. Ale „skarb” ten trzeba zdobyć. Dlatego kobiety stosują w języku strategie obronne, a mężczyźni atakujące. Kobieta powie: „Wykorzystał mnie i zostawił”, „Oddałam mu się, a on mnie porzucił”, „Skradł mi cnotę”. Facet tak nigdy nie powie. On atakuje „twierdzę”, która mu „ulega”. Językowo facet nigdy nie jest wykorzystywany seksualnie. Gdyby gazeta dała na czołówce tytuł „Gwałt w Myślęcinku”, to niemal 100 procent czytelników pomyślałoby, że to na pewno jakiś zboczeniec zaatakował niewinną niewiastę. Nikomu zapewne nie przyszłoby do głowy, że tym razem jakaś pani niewinnego chłopca w lesie zdybała.

Kobieta w języku erotycznym jest zawsze bierna?

– W języku mężczyzn seks oznacza posiadanie. Kobieta sprowadzana jest do rzeczy, czasem jest zwierzęciem lub dzieckiem. O atrakcyjnych seksualnie kobietach mówi się „laska”, „suczka”, „foczka”, „gąska”, „szprycha”, „kociak”, „pasztet’, „niezła cielęcinka”, „dziewczynka” czy „panienka”. Mężczyźni, mówiąc o seksie, traktują go jak akt przemocy. Zamiast „kochać się” powiedzą raczej: „rąbać”, „pieprzyć”, „pukać”, „młócić”, „rypać”, „heblować”, „łomotać”, „grzmocić”, „walić”, „pruć”, „posuwać”, „wyczyścić szparę”. W odniesieniu do męskiego samogwałtu używa się z kolei wyrażeń takich jak: „walić konia”, „trzepać kapucyna”, „męczyć truskawę”, „tarmosić krasnala”. Wszystkie te nazwy są pełne agresji. Sam penis w stanie wzwodu określany jest jako „miecz”, „dzida”, „pała”, a po angielsku „gun”, czyli „rewolwer”.

Jak będą ewoluowały te wszystkie ordynarne określenia?

– Język jest własnością społeczną, toteż w swej potocznej warstwie zawiera również to, co niskie: agresję, dyskryminację, spłaszczanie relacji międzyludzkich. Będzie więc zawsze odzwierciedlać różnice między światem mężczyzn i kobiet. Jest to bowiem zbyt wielka kulturowo różnica, żeby mogła być językowo zniwelowana. Męska dominacja zrodziła się w czasach plemiennych, jeszcze przed wykształceniem się kultury. Wtedy mężczyzna musiał kobietę zdobyć, najczęściej w walce, aby przekazać jej swoje geny. Sądzę, że wraz ze zmianami obyczajowości będzie zmieniał się również język. Wzrost znaczenia kobiet w życiu publicznym z pewnością na niego wpłynie. Może przyjmą się nowe określenia wynikające z kobiecego doświadczenia?

A może kobiety zaczną używać męskich wyrażeń i to przestanie wszystkich gorszyć?

– To prawdopodobne. Jak sądzą językoznawcy, te wszystkie wyrażenia z czasem mogą zostać uznane za archaiczne i śmieszne. „Chuj” przestanie brzmieć groźnie i nabierze wymiaru żartobliwego, jak to się stało z „dupą” czy z powiedzeniem „Do licha!”, które kiedyś było przekleństwem dużego kalibru. Zmiana języka może być dobrym początkiem przemian obyczajowych w sferze równouprawnienia.

Co skłania pana do prowadzenia wykładów na temat płci?

– Najczęściej okazja. Ostatnio namówiły mnie do takiego wykładu koleżanki feministki. Kiedy na takich spotkaniach o dominacji mężczyzn mówią same kobiety, to z reguły nie są traktowane poważnie. A jak facet akcentuje, że kobiety są deprecjonowane, to już jest coś.

I pan jako poważny mężczyzna, nauczyciel akademicki, nie ma nic przeciwko takim wystąpieniom?

– Dlaczego miałbym mieć? Opisywanie kultury nie podlega przecież kategoryzacjom płciowym.

Koledzy się nie śmieją?

– Nie zdarzyło się. Nie dotarły do mnie sygnały, że przez mówienie o sprawach kobiet neguję swój męski status. Krytyka feministyczna, kobiece odczytywanie kultury bardzo mnie wzbogaca. Moim zdaniem obie interpretacje świata, „patriarchalna” i „feministyczna”, świetnie się uzupełniają. Mężczyźnie kultura feministyczna daje szczególnie ciekawe i pouczające doświadczenia, bo nigdy nie było mu dane doznawać świata jako kobieta. Teksty Marii Janion, Grażyny Borkowskiej czy Agnieszki Graff otwierają mi oczy i pozwalają widzieć to, co umyka stereotypom.

Co ciekawego pan wyczytał z tych tekstów?

– Utwierdziłem się w przekonaniu, że jestem feministą.

Rozmawiała Emilia Iwanciw
Źródło: Gazeta.pl Bydgoszcz


Do artykułu dodano 17 komentarzy. Pokaż komentarze.



Powrót do: Na granicy płci

Logowanie
Nick:
Hasło:

Ankieta
Czy uzyskałeś pomoc od organizacji LGBT ?
Trans-Fuzja
Tęczówka
Lambda
KPH
innej organizacji
nie otrzymałem/am pomocy
nie szukałem/am pomocy
Skomentuj

Wyniki ankiet
Użytkownicy
Zarejestrowanych: 8303
On line: 42
Zalogowani: Slivia
Wyszukiwanie
Myśl na tę chwilę
Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą
ks. Jan Twardowski

Skórka
Organizacje i grupy LGBT


sekcja dla całego środowiska Trans

całe środowisko Trans


głównie Les/Gay

Zaprzyjaźnione strony

Crossdressing ogłoszenia



Trans randki
Trans rande
Transgender dating
Copyright (c) 2004-2015 by crossdressing.pl