close

Informacja dotycząca plików cookies
Informujemy, że używamy informacji zapisanych na urządzeniach końcowych użytkowników przy pomocy plików cookies, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Korzystanie z naszego serwisu internetowego oznacza, że użytkownik wyraża zgodę na ich zapisywanie. Zgadzam się, nie pokazuj więcej tej informacji
Szczegóły polityki cookie

 Wtorek, 2019-10-15

  Najstarszy w Polsce portal o crossdressingu i transpłciowości
  Istniejemy od 2004 roku

  Ilość odwiedzin: 8250692, ilość odsłon: 65166305
Na skróty
 Familia
 Forum
 Co nowego na forum
 Blog
 Video
 Księga gości
Menu
Strona główna

Ogłoszenia

Aktualności

Nowości w portalu
Nasze projekty
Bieżące wydarzenia
Imprezy i spotkania
Kalendarz spotkań
Od redakcji
Listy do redakcji
Najpopularniejsze

Transpłciowość

Pojęcia
Identyfikacja
Terapia
Pomoc
Przeciw transfobii

Magazyn

Z kraju i ze świata
Zjawiska
Sławni transi
Na granicy płci
Miej świadomość
Prawo
Religia
Moda
Plusy / minusy
Ciekawostki
Na luzie

My i nasi bliscy

LadyLike
Żyć z „nią”
Ja i mój związek

Kultura

Prasa
Teatr
Filmy
Literatura
Grafika
Piosenki

Kawiarenka

Przemyślenia
Moja wielka przygoda
Mój pierwszy raz...
A to ja właśnie...
Transowe przygody
Moje przygody z Anną
Pamiętnik Alex
Wspomnienia Iwony
Opowiadania
Felietony w szpilkach
Biuta Bino

Transformacje

Dbamy o ciało
Makijaż - porady
Ubiór
Włosy i peruki
Dodatki
Tips & tricks
Jak oni to robią!
Makijaż – kurs
Z pomocą medycyny

Poradnik

Przewodnik
Rozmiary
Ciekawy produkt

Katalog

Nasze profile
Specjalnie dla nas
Miejsca i Kluby
Polecamy sklepy
Linki
Pliki do pobrania
Programy

Kontakt

Redakcja
Księga gości
Użytkownicy
Nasza mapa
Najnowsze artykuły
2019.10.22 Katowice. Dyżur psychologa (34778)
„Casa Valentina” w Och-Teatr (5696)
2019.10.15 Katowice. Wtorkowe pogaduchy przy kawie (35229)
2019.10.12 Katowice - Trans Wieczorek w Tęczówce (58894)
Sobota nad morzem. (12020)
Oczami Nowicjuszki (15674)
Do trzech razy sztuka czyli ... (17188)
Wiosenne Plenerowe Trans Party 2019 (29816)
Spostrzeżenia z życia transki (21809)
Trans Sylwester w Tęczówce (28354)
...więcej...
Najczęściej czytane artykuły
Wymiary... idealne (713991)
Tucking&taping, czyli jak pozbyć się wypukłości w kroczu (613071)
Strony prywatne (385348)
Fryzura i makijaż, a kształt twarzy (336505)
Zakupy za granicą (302991)
Wiązanie krawata (281523)
Jaka fryzura? (245637)
Jak zrobić samemu udane zdjęcia? (245301)
Zakupy w Polsce (236441)
Zestawienie rozmiarów obuwia (231751)
...więcej...

Powrót do: Sławni transi

Dana International
Liczba wyświetleń: 18484


W skrócie:Dana International była sensacją na Konkursie Eurowizji w 1998r. w Birmingham. I nie tylko ze względu na zwycięstwo dla Izraela z utworem „Diva” ale z powodu całej otoczki, która jej towarzyszyła. Urodziła się w Tel Awiwie 2 lutego 1972 roku jako... chłopiec – Yaron Cohen.

Brak komentarzy do tego artykułu. Aby dodać komentarz zaloguj się.
Dana International była sensacją na Konkursie Eurowizji w 1998r. w Birmingham. I nie tylko ze względu na zwycięstwo dla Izraela z utworem „Diva” ale z powodu całej otoczki, która jej towarzyszyła.

Urodziła się w Tel Awiwie 2 lutego 1972 roku w rodzinie jemeńskich imigrantów. I urodziła się... jako chłopiec – Yaron Cohen. Yaron miał szczęśliwe dzieciństwo i mimo iż wywodził się z ubogiej rodziny, jego matka zawsze znajdowała pieniądze, aby zapewnić synowi lekcje śpiewu. Sama Dana International wspomina tamte lata właśnie tak: „Byłam bardzo utalentowanym chłopcem, nadzwyczajnym, często przesiadywałam z dziewczynami, bawiłam się z nimi w typowo dziewczęce zabawy. Lubiłam tańczyć, malować, słuchać muzyki. W szkole byłam bardzo dobrą uczennicą. Wszyscy mnie lubili, mimo że byłam dość problematycznym dzieckiem, innym. Ale to i tak zawsze przemawiało na moja korzyść”.

W wieku 18 lat Yaron, podobnie jak reszta izraelskiej młodzieży w tym wieku, został powołany do wojska. Kiedy jednak pokazał na komisji wojskowej „zalążki” kobiecych piersi, które zaczęły rosnąć po zażywaniu hormonów Yaron nie został wcielony do armii. To był już czas kiedy myślał on o zmianie płci.

Mając właśnie 18 lat młody Yaron wytłumaczył rodzicom co chce ze swoim życiem zrobić. Byli oczywiście zaszokowani i czuli, że ich ta sytuacja przerasta. Yaron wyprowadził się z domu, ale po paru tygodniach dostał telefon od swojej matki, która go poprosiła aby znowu wrócił do domu. Jego decyzja o zmianie płci została zaakceptowana przez najbliższą rodzinę!

Już wtedy poznał słynnego DJ Offera Nissima, który zaangażował go do swojego Drag Queen Show. Yaron przebierał się za słynne izraelskie piosenkarki – Ofrę Hazę (do dziś Ofra Haza to ulubiona wokalistka Dany), Ritę czy Dafnę Dekel i śpiewał ich piosenki. Po jakimś czasie Nissim uznał, że robi to na tyle dobrze, że zaproponował mu sparodiowanie piosenki Whitney Houston „My Name Is Not Susan”. Nowa wersja utworu została zatytułowana „My Name Is Not Saida” i natychmiast stała się hitem w Izraelu, a także zyskała rozgłos w Egipcie i Jordanii. To było na początku 1993 roku. W maju 1993 roku za zarobione pieniądze z występów oraz z pomocą przyjaciół Yaron udaje się do Londynu i poddaje się operacji zmiany płci i staje się kobietą – Sharon Cohen.

Sharon Cohen czyli Dana International szybko stała się sławna nie tylko ze względu na przeszłość ale i również za... 60 000 sprzedanych egzemplarzy debiutanckiego albumu zatytułowanego oczywiście „Dana International”. I tak to wszystko się zaczęło...

Po sukcesie związanym z pierwsza płytą wokół Dany zaczęło się robić głośno. Jej operacja związana ze zmiana płci również została odnotowana. Ortodoksyjni Żydzi okrzyknęli ją jako „Sodoma”. Według ich słów „transseksualizm, jest znakiem ciemności, a Dana jest żywym przykładem diabła”. Ale Dana nie poświęcała im zbyt wiele uwagi mówiąc „Gardzę prymitywnymi i zacofanymi ludźmi”. Wręcz przeciwnie – kontynuowała swoją karierę.

Kolejna płyta „Umpatampa” okazała się kopalnią hitów. Piosenki takie jak „Yesznan Banot” („Są takie dziewczyny”), „Ani Lo Jechola Biladecha” („Nie potrafię bez Ciebie”) albo „Nosa’at le Petra” („Zmierzam ku Petrze”) stały się hitami i długo okupowały listy przebojów. Sam album stał się wielkim sukcesem zyskując status platynowej płyty (80 000 sprzedanych egzemplarzy). To sprawiło, że Dana przestała być postrzegana jako sezonowy produkt ze względu na jej transseksualizm. Ludzie poznali, pokochali jej muzykę, a kolejne kompozycje potwierdziły status jaki zyskała. Po ogromnym sukcesie płyty „Umpatampa” wydano krążek z remiksami pt „E.P. Tampa”.

W 1995 roku Dana International wzięła udział w izraelskich preselekcjach do Eurowizji z piosenką „Laila Tow Eropa” („Dobranoc Europo”). Zajęła drugie miejsce... Prawdziwy sukces miał dopiero nadejść....

W 1996 roku była już na szczycie kariery. Wydała trzeci album, jeszcze bardziej zaskakujący niż dwa poprzednie. „Maganuna”, bo taki tytuł nosi krążek, został sprzedany w 60 000 tysiącach egzemplarzy. „Maganuna” została pozbawiona typowo etnicznego brzmienia jakie było obecne w poprzednich nagraniach Dany. Tym albumem postanowiła wzbudzić zainteresowanie europejskich słuchaczy. I udało się ! Do piosenki „Cinque Milla” nakręcono wspaniały wideoklip . Za to wideo Dana otrzymała nagrodę na Festiwalu Filmowym w Hajfie w 1997 roku. Reżyser wideoklipu Guy Sagie powiedział, że nie miał zamiaru kręcić słodkiego i kiczowatego teledysku. Zdecydował się na surrealistyczną i absurdalną scenerię i Dana przystała na to. W efekcie tej współpracy wyszedł teledysk, który zachwycał scenografią, kolorami i pomysłem:


Dana International – Cinque Milla


Pomimo sukcesów Danie wciąż dawali się we znaki ortodoksyjni Żydzi, którzy nie tylko nie akceptowali jej ale nawet przerywali jej koncerty. W 1997 roku podczas jednego z koncertów w Tel Awiwie ortodoksi zaczęli rzucać w nią butelkami i show został przerwany. Jednak mimo wszystko Dana znowu wygrała. Reszot ha-Szidur (Izraelski Komitet Nadawców Telewizyjnych) uznał, że piosenka „Diva” i wykonawczyni świetnie się nadają do reprezentowania Izraela na Eurowizji 1998 w Birmingham w Anglii. Jaki był efekt występu na konkursie wszyscy wiemy:




Dana International zwycięża w konkursie Eurowizji


Dana zdobyła 172 punkty. W Izraelu zapanowała wielka radość. Wszyscy świętowali zwycięstwo! Największą porażkę ponieśli ortodoksyjni Żydzi, którzy ostro oponowali przeciw wysłaniu Dany na Eurowizje. Dana wygrała i stała się sławna. Pisali o niej wszyscy. To nie było zwykłe zwycięstwo. Ze względu na swoją seksualność stała się symbolem i pierwszą transseksualną piosenkarką, która wygrała Konkurs Eurowizji. Przeprowadzono z nią mnóstwo wywiadów, występowała miedzy innymi w CNN. Jej teledyski pokazano w MTV. Konferencje prasowe były oblegane przez dziennikarzy. Na pewno nie było jej łatwo mówić o chorobie duszy, lecz dzięki niej setki ludzi na całym świecie odnalazły znowu sens życia.

Ale nawet wtedy, mimo sukcesu, odezwali się ortodoksyjni Żydzi, zaciekli wrogowie Dany. „Bóg jest przeciwny temu fenomenowi. To choroba, którą trzeba leczyć a nie legalizować” powiedział deputowany Minister Zdrowia Rabbi Shlomo Benizri z religijnej partii „Szas”. „Aby po 20 latach zwyciężyć Eurowizję, trzeba było się uciec do sztuczki. To znak upadku piosenki Izraelskiej” dodał.

Dla Dany jednak zaczął się gorący okres. Zaoferowano jej współpracę z największymi wytwórniami muzycznymi m.in. z Sony Music. „Diva” znalazła się na międzynarodowej płycie „The Album”. Była przebojem w wielu krajach! Jednak sukces w 1998r nie pociągnął za sobą dalszych wielkich sukcesów.

W 1999 roku Dana International wydała album „Free”. Album został wydany w kilku wersjach: izraelskiej, europejskiej i japońskiej a nawet południowoafrykańskiej. Pomimo dużej promocji (Dana odwiedziła wiele krajów, w których album się ukazał – w tym Polskę) krążek nie odniósł spodziewanego sukcesu. Recenzje były nieprzychylne. Między innymi zalecano Danie natychmiastowe lekcje angielskiego i zmianę image’u. Jednak na płycie jest kilka interesujących piosenek. Szczególnym utworem na płycie jest „Dror Yikra” – tradycyjna żydowska modlitwa śpiewana podczas szabatu. A największym przebojem cover „Woman In Love”, który napisany został w 1980 r. dla Barbry Streisand przez braci Gibb z Bee Gees oraz tytułowy utwór „Free”. Do jednych z ciekawszych utworów na płycie należy również „If You Don’t Love Me The Way I Am”.


Dana International – Woman in Love


Dana International była także w Rosji i na Ukrainie. Przyjacielem Dany jest jeden z najbardziej popularnych piosenkarzy rosyjskich Filip Kirkorow. Jako ciekawostkę można podać, że eurowizyjny przebój został włączony do repertuaru Filipa – reprezentanta Rosji na ESC w 1995 r.

Ostatni znaczący występ Dany miał miejsce na Konkursie Eurowizji w 1999, która odbyła się w Jerozolimie. Dała fantastyczny show śpiewając „Free” i „Dror Yikra”. Niestety na koniec Eurowizji, podczas wręczania nagrody zwyciężczyni, Dana wywróciła się na scenie. Był to upadek zamierzony i... chyba nie był to najlepszy pomysł... Czyżby ten upadek zwiastował innego rodzaju upadek?

W 2001 roku zmieniła image i wydała album „Yoter we-Yoter” („Więcej i więcej”). Dana zmienia swój cały styl na ballady i pop stylizowany na lata 70. Jednak jej album nie odniósł sukcesu nawet w samym Izraelu. Na liście najlepiej sprzedających się albumów zajął dopiero 14 miejsce, a sam krążek sprzedano w zaledwie 7 000 egzemplarzy. Również w Izraelu spadło zainteresowanie Daną. Oswojono się z jej seksualnością i nie była ona już wielką sensacją.

Od tego czasu Dana spędzała więcej czasu w klubach niż w studiu nagraniowym i eksperymentowała ze swoim wizerunkiem.

Rok 2002 przyniósł jednak Danie kolejny album. „He’Chalom Ha’Efszari” („Prawdopodobny Sen”). Tytuł albumu został wybrany w konkursie spośród tytułów piosenek zawartych na singlach. Płyta odbiega stylem od poprzedniego albumu i cieszyła się zdecydowanie większym powodzeniem wśród fanów zarówno w Europie jak i na świecie. Zawiera wspaniałe piosenki takie jak „Ad Hayom” („Do dzisiaj”) i „Yihye Tov” („Będzie dobrze”). Ten ostatni tytuł był proroczy. Życie artystyczne Dany zaczęło się lepiej układać. Została zaproszona do udziału w imprezie charytatywnej w Wielkiej Brytanii . W grudniu 2003 po raz pierwszy wystąpiła z koncertem na Broadway’u. Niestety w USA kariery jednak nie zrobiła, ale to zawsze jest specyficzny rynek. W styczniu 2004r. wystąpiła podczas rumuńskich preselekcji do Konkursu Eurowizji w Stambule wykonując tam utwór „Matadoras”.

W 1999r. Dana International odwiedziła Polskę promując singiel „Woman In Love” poprzedzający album „Free”. Udzieliła mnóstwo wywiadów. Wzięła również udział w programie Wojciecha Jagielskiego.

Oto fragmenty wywiadu udzielonego jednemu z polskim pism.

P.: Dlaczego przyjęłaś pseudonim International (międzynarodowy)? Czy sądzisz, że tak szybciej zrobisz karierę na świecie?
DI.: Wszyscy artyści chcą zrobić karierę międzynarodową a pseudonim artystyczny nie ma żadnego znaczenia. Ważne, żeby można było wymawiać go z łatwością. Słowo ‘international’ jest właśnie takie. To tylko nazwisko, którego używam na scenie. Nic więcej. A czy osiągnę wielki sukces? Mam nadzieję, że tak.
P.: Na jakim etapie kariery teraz jesteś?
DI.: Na samym początku.
P.: Przecież nagrałaś już trzy albumy. Nie mają one dla ciebie znaczenia?
DI.: Są ważne. Lubię je wszystkie. Jednak dopiero teraz zaczynam karierę międzynarodową.
P.: Czy w takim razie twoja najnowsza płyta „Free” jest najlepsza z tych, jakie do tej pory nagrałaś?
DI.: Kto Ci to powiedział? Jeszcze nie wiem, jaki ostateczny kształt przyjmie album, bo tak naprawdę jeszcze go nie skończyłam. Będzie pewnie dobry, ale nikt nie powiedział, że lepszy niż pozostałe płyty. Na pewno ma bardziej profesjonalne brzmienie. Zrealizowałam go z producentem, który pracował z wieloma gwiazdami muzyki dance światowego formatu. Nie pytaj z jakimi, bo zapomniałam.
P.: Dlaczego wybrałaś tak mało wartościowy gatunek muzyki, jakim jest dance?
DI.: Bo lubię dance i wcale nie jest to taki zły gatunek, jak wszyscy sądzą. Uwielbiam dobrą zabawę, taniec, uśmiech, a właśnie to niesie za sobą muzyka taneczna. Nie można płakać podczas tańca. Poza tym jest tylu wykonawców muzyki pop i rock. Artyści specjalizujący się w dance pojawiają się rzadziej. Dlatego wydaje mi się, że w muzyce tanecznej mogę jeszcze czegoś dokonać.
P.: Próbowałaś śpiewać coś innego?
DI.: Nie. Kiedy byłam małym chłopcem, mama prowadzała mnie na lekcje muzyki klasycznej. Jednak kiedy podrosłam, wiedziałam czym chcę się zajmować. Zafascynował mnie właśnie dance.
P.: A jakiej muzyki słuchasz?
DI.: Każdej.
P.: Wymień chociaż jakichś wykonawców.
DI.: Jest ich dużo. Na pierwszym miejscu Cyndii Lauper. Wolę jednak jej wokal niż muzykę. Oczywiście powinnam powiedzieć także o Madonnie, Boy George’u i wielu innych. Nikt nie umie powiedzieć dlaczego magia jednego artysty działa, a drugiego nie. Generalnie przepadam za latami 80 i wykonawcami w stylu unisex.
P.: Czy podoba Ci się muzyka, wygląd czy osobowość artystów, których wymieniłaś?
DI.: Wszystkie rzeczy, o których wspomniałeś są ważne. Nie sięgam po płyty wokalistek dlatego, że podoba mi się albo ich wygląd, albo muzyka. Po prostu jesteś chory, kiedy słuchasz i patrzysz na gwiazdę, bo tak ona działa.
P.: Wiem, jaką grasz muzykę, jak wyglądasz. A czy masz osobowość artysty?
DI.: Twoje pytanie jest zbyt skomplikowane. Nie chcę na nie odpowiadać.
P.: Masz prawo. Chcę tylko dowiedzieć się dlaczego zaczęłaś śpiewać?
DI.: Nie powinieneś mnie pytać dlaczego. To samo przychodzi. Nie decydujesz się czy będziesz aktorem, piosenkarzem czy dyrektorem teatru. W życiu nie można niczego zaplanować. Los układa się tak, że zaczynasz śpiewać.
P.: Trzeba jednak znaleźć się we właściwym miejscu, o właściwym czasie.
DI.: Ale nigdy nie wiesz, kiedy to nastąpi. Możesz zacząć śpiewać nawet w łazience...
P.: Wtedy nie robi się jednak kariery.
DI.: Śpiewać można zawsze. Karierę robi się tylko czasem. Miałam dużo szczęścia, bo w wieku lat 17 – byłam wtedy jeszcze mężczyzną – spotkałam swojego przyszłego producenta. Zaczęłam występować w jego „Drag Show” a potem dzięki niemu nagrałam swój pierwszy singiel. Powstał mój pierwszy album. Dalej jakoś szło...
P.: Co czułaś, kiedy swoją pierwszą płytę wzięłaś do ręki?
DI.: Wielkie szczęście. Co więcej?
P.: Nie sądziłaś, że dokonałaś w życiu czegoś ważnego?
DI.: Są ważniejsze sprawy niż nagrywanie płyt. Ważne jest żeby robić to co się chce.
P.: Słowa piosenek do muzyki dance poruszają błahe tematy. Wystarczy napisać, że kogoś się kocha i jest się szczęśliwym. Liczy się głównie dobry szlagwort, który łatwo wpada w ucho. O czym opowiadają teksty twoich piosenek?
DI.: Dotyczą szczęścia, wolności i tego, że trzeba kogoś słuchać aby go zrozumieć.
P.: Najnowszą płytę promujesz piosenką „Woman in Love” którą pod koniec lat 70. wylansowała Barbra Streisand...
DI.: Ona tylko wykonała swoją wersję utworu braci Gibb. Dlatego można powiedzieć, że jest to piosenka Bee Gees, a nie Streisand. Ja też zaśpiewałam „Woman in Love” na życzenie jej autorów. W zeszłym roku powstał album na który zespół Bee Gees zapraszał różnych wykonawców, aby zaśpiewali covery ich utworów. Zaproponowali też, żebym dołączyła swoją wersję „Woman in Love”.
P.: Spotkałaś się z Bee Gees?
DI.: Tak, ale tylko 50 minut. Spotkaliśmy się po to aby omówić wymyślony przez nich projekt i mój udział w nim. Potem nie pracowaliśmy razem. Swoje wersje nagrałam pod okiem mojego producenta.
P.: Czy Twój cover spodobał się braciom Gibb?
DI.: Jeśli kupisz sobie płytę Bee Gees przeczytasz co napisali na temat mojej wersji.
P.: Nie możesz mi powiedzieć?
DI.: Podobała im się.
P.: Bee Gees musieli zwrócić uwagę na Ciebie po zwycięstwie w konkursie Eurowizji. Czy to prawda, że w Izraelu nie wiedziano o wytypowaniu Ciebie do reprezentowania kraju na festiwalu?
DI.: Wybacz mi, ale to głupie pytanie. Jak mogli nie wiedzieć, że ktoś jedzie na tak dużą imprezę reprezentować ich kraj? To niemożliwe. Tę plotkę wymyślili nierzetelni dziennikarze.
P.: Jednak większość gazet, przede wszystkim zagranicznych, zamieszczała opatrzone zdjęciami artykuły, gdzie Izraelczycy wypowiadali się na temat Dany. W zachodnich telewizjach też można było zobaczyć Twoich rodaków. Wszyscy zgodnie twierdzili, że nic nie wiedzieli, że przynosisz im wstyd, że to hańba...
DI.: Ale to byli głównie skrajni ortodoksi. To dziwni ludzie, którzy sądzą, że trzeba żyć tak, jak nakazuje Biblia. Chcą, aby funkcjonować na zasadach ustalonych przed dwoma, trzema tysiącami lat. Im nie podobają się piosenki śpiewane przez Izraelki.... Na szczęście ortodoksi stanowią tylko 20 procent społeczeństwa.
P.: Jak witano Cię gdy wróciłaś po zwycięstwie w konkursie Eurowizji?
DI.: A jak witano by reprezentantkę czy reprezentanta Polski gdyby wygrał? Tak samo witano mnie. Mnóstwo kwiatów, gratulacji, śpiewów pod oknami mojego domu w Tel Awiwie i tańców na ulicy, które trwały przez wiele godzin, aż do białego rana.
P.: Jesteś bardzo popularna w Izraelu.
DI.: Zawsze byłam. Kontrowersyjna też.
P.: W jaki sposób traktują Cię ortodoksi?
DI.: Na razie nie robią mi nic złego. Najczęściej obrzucają mnie wyzwiskami. Mówią, że jestem przesłaniem z ciemności, wcieleniem diabła. Opowiadają takie rzeczy nawet na łamach gazet. Nie reaguję na te zaczepki, choć głośno komentuję ich zachowanie wobec mnie. Tak naprawę w ogóle mnie to nie obchodzi. Jestem niezależna. Myślenie o tym co inni o mnie sądzą doprowadziłoby mnie do szaleństwa. Jeśli komuś się nie podobam – jego sprawa. Ważne co ja sądzę o sobie.
P.: A jesteś diabłem?
DI.: Jestem aniołem.
P.: Takim, który uważany jest za skandalistę?
DI.: Nie ja robię skandale, tylko wy – dziennikarze. Nie czuję się osobą, która jest skandalistką.
P.: W takim razie kto Twoim zdaniem jest skandalistą?
DI.: Bill Clinton. Prezydent, który stał się bohaterem kilku niesmacznych afer seksualnych. To dopiero skandal!
P.: Wierzysz w Boga?
DI.: Oczywiście. Jednak Bóg to zupełnie inna sprawa niż religia. Właśnie On jest dla mnie ważny. Nie potrzebuję natomiast nakazów i zakazów, które spisali przed laty w jednej księdze obcy dla mnie ludzie. Stworzone przez nich zasady mogły się sprawdzać wtedy gdy Biblia powstawała, ale nie teraz. Nie muszę ich akceptować.

P.: Do dwudziestego trzeciego roku życia byłaś mężczyzną. Kim dziś jest dla ciebie Yaron?
DI.: Osobą, którą kiedyś byłam.
P.: Co wpłynęło na Twoją decyzję poddania się operacji zmiany płci?
DI.: Moje przemyślenia na temat życia. Chciałam poddać się operacji bo czułam taką potrzebę. Nic poza tym.
P.: A presja środowiska? W końcu obracałaś się jeszcze jako mężczyzna wśród bywalców klubów nocnych, gdzie pokazuje się spektakle „drag show”.
DI.: Decyzje, które mnie dotyczą podejmuję bez doradców. Sama wiedziałam, że poddanie się operacji jest dla mnie najlepsze. Potrzebowałam świadomości, że jestem taka jaka powinnam być – właściwy umysł, wrażliwość we właściwym ciele. Poddając się operacji poprawiłam błąd natury i Boga.
P.: Czy przed operacją nie byłaś zadowolona z siebie? Nie odpowiadał Ci prowadzony tryb życia?
DI.: Też było wspaniale. Ale teraz jest lepiej.
P.: Kiedy zrozumiałaś, że chcesz być kobietą?
DI.: Nie umiem podać dokładnej daty. Nie wiem czy to było w grudniu, lipcu czy czerwcu i jakiego roku. Ta decyzja narastała we mnie gdy stawałam się coraz starsza. Miałam bardzo szczęśliwe, spokojne dzieciństwo: szkoła, lekcje muzyki, dom. Potem poznawałam świat coraz bliżej. Zaczęłam bywać w nocnych klubach. Tam poczułam się wreszcie wolna. Mogłam decydować o sobie i wybierać to, co dobre. W swoim przekonaniu... i tak myślę do dziś, większość realizowanych przeze mnie pomysłów była słuszna. Żałuję tylko drobiazgów.
P.: Jak zareagowali przyjaciele i rodzice gdy zobaczyli Cię po przeprowadzonej operacji?
DI.: Moich przyjaciół w ogóle to nie obchodziło. Niektórzy nie zauważyli nawet zmiany na moim ciele. Przecież już wcześniej ubierałam się i zachowywałam jak kobieta.
P.: Ale musieli jakoś skomentować ten fakt?
DI.: Nie musieli nic mówić. Jeśli pozwoliłabym im coś powiedzieć to pewnie by to zrobili. Ale znają mnie dobrze. Zdają sobie sprawę z mojego specyficznego charakteru. Wiedzą, że jeśli upieram się na coś, to jestem do tego przekonana. Nie ma sensu krytykowanie mnie czy prawienie morałów, tłumaczenie co jest dla mnie lepsze. Na szczęście moi przyjaciele potrafią to zrozumieć. W końcu z jakiegoś powodu nazywam ich przyjaciółmi.
P.: Z rodzicami nie było chyba już tak łatwo. Co powiedzieli mama i tata?
DI.: Z nimi to było trochę gorzej. Na początku zezłościli się na mnie. Nie miałam im tego za złe. Przeżyli przecież szok. Dowiedzieli się, że mają córkę zamiast syna. Zareagowali dość ostro, ale nie wyklęli mnie, nie odrzucili. Rozmawialiśmy na ten temat, starałam się przekonać ich do swoich racji. Jednak nie walczyliśmy ze sobą i spotykaliśmy się regularnie.
P.: Kiedy zaakceptowali Cię jako kobietę?
DI.: Minął rok, a może trzy lata? Dokładnie nie pamiętam. Rodzice zrozumieli, że liczy się osobowość człowieka, to jakim on jest. Płeć nie ma żadnego znaczenia. I z mamą i z tatą mam wspaniały kontakt do dziś. Cieszą się z moich sukcesów razem ze mną. Każdemu życzę żeby miał tak kochających rodziców jak ja.
P.: Masz jeszcze siostrę. Jak ona zareagowała, gdy usłyszała, że nie ma już brata?
DI.: Zyskała za to siostrę. Zareagowała podobnie jak rodzice. Pracuje jako modelka, a oprócz tego wybrała rolę przykładnej żony i matki.
P.: O czym pomyślałaś, kiedy po raz pierwszy zobaczyłaś siebie jako kobietę?
DI.: Co miałam czuć? Byłam przecież już kobietą na trzy lata przed operacją. Patrzyłam w lustro i widziałam dziewczynę, którą byłam. Można zmienić się tutaj (wskazuje na biust) i tutaj (wskazuje na krocze), ale nie w sercu i umyśle.
P.: Przed operacją oglądałaś się nago w lustrze?
DI.: Tak.
P.: Po operacji nie zrobił na Tobie wrażenia fakt, że widzisz inną fizyczność?
DI.: Widziałam wielu moich przyjaciół, którzy poddali się operacji zmiany płci. Wiedziałam co zobaczę w lustrze po zdjęciu ubrania. Dużo ciekawsze było uprawianie seksu w nowej skórze.
P.: Jakie wrażenia? Miałaś opory, gdy po raz pierwszy poszłaś do łóżka z mężczyzną jako kobieta także w sensie fizycznym?
DI.: Nigdy nie bałam się uprawiania seksu. Jednak tym razem było to dużo bardziej podniecające. Nareszcie byłam kobietą w stu procentach. Czułam się komfortowo! Chyba nie tak reagują dziewice po raz pierwszy...
P.: Czy operacja zmieniła chociaż trochę Twój charakter?
DI.: Nie. Operacja nie miała z tym żadnego związku. Pozostawałam sobą. Byłam, jak już powiedziałam szczęśliwsza, ale w środku pozostawałam taka jak Yaron przed operacją.
P.: To znaczy jaka?
DI.: Jestem wciąż szalona, otwarta na ludzi, szczera do bólu, lubię dobrą zabawę. Mam też swoje problemy, bo kto ich nie ma.
P.: Czy zmieniłabyś płeć, gdybyś na pewnym etapie życia nie trafiła do środowiska transseksualistów oraz transwestytów i nie zaczęła kariery artystycznej?
DI.: Nie widzę związku. Artyści są ludźmi, którzy korzystają z wolności bardziej niż inni. To prawda. Mają przyzwolenie na bycie ekscentrykami. Ale nie muszą w związku z tym wpadać nagle na pomysł poddania się operacji zmiany płci czy zabiegowi plastycznemu, chyba że jest to Michael Jackson. Płeć zmieniają także zwykli ludzie.
P.: Co mogłabyś robić innego gdybyś nie występowała na scenie?
DI.: Na pewno byłoby to związane z show-biznesem. Nie umiem określić konkretnie co chciałabym robić. Nie zastanawiałam się jak bym skończyła gdybym nie została piosenkarką. Jestem kim jestem, robię co robię i to jest najważniejsze. Nie lubię myśleć, co by było gdyby. Nie rozmieniam swojego życia na drobne. Liczy się tu i teraz.
P.: Od kilku tygodni jesteś w trasie promującej twój album. Ostatnio rzadko pojawiasz się w rodzinnym Tel Awiwie. Jak tam wygląda twoje prywatne życie, dom?
DI.: Bardzo zwyczajnie. W domu staram się być regularnie. Ostatnio rzeczywiście mam z tym trudności, bo teraz krążę nad Europą. Kiedy nie pracuję spędzam czas ze znajomymi. Bawię się, czytam książki, chodzę do kina. A kiedy wychodzę z domu, uwielbiam rozmawiać z takimi facetami jak Ty.
P.: Gwiazdy chętnie prezentują na łamach kolorowych magazynów wspaniałe wnętrza, w których żyją na co dzień. W Izraelu jesteś popularna od kilku lat, płyty sprzedają się nieźle, więc udało Ci się zbić małą fortunę. Czy gromadzisz w domu jakieś niezwykłe i drogie przedmioty?
DI.: Muszę Cię znowu rozczarować. Nie jestem stereotypową artystką, która żyje na pokaz. Dom nie służy mi do poprawiania wizerunku. Ja w nim mieszkam i dlatego musi być mi wygodnie. Artyści są różni i nie można ich do siebie porównywać. Nie ubierają się tak samo, nie jedzą tych samych potraw. Jedni mają więcej pieniędzy, drudzy mniej. Trudno porównywać mnie do Celine Dion. To media sprowadzają wszystko do stereotypu. Nie kolekcjonuję wspaniałych i drogich rzeczy. Dobra materialne nie liczą się dla mnie. Najważniejsza jest dusza.
P.: Jacy ludzie liczą się dla Ciebie?
DI.: Bardzo liberalni, pełni zrozumienia i zwariowani. Miałam dużo szczęścia, że udało mi się takich znaleźć. Szaleńców nie brakuje w dzisiejszym świecie.
P.: Czy wśród Twoich przyjaciół jest więcej kobiet czy mężczyzn?
DI.: Po równo.
P.: Pochodzą oni ze środowiska transwestytów, z którymi występowałaś jeszcze jako mężczyzna w „Drag Show”?
DI.: Większość tak. Bardzo lubiłam spektakle „Drag Show”. Grywałam w nich kilka razy w tygodniu. Naśladowałam Ofrę Hazę, Whitney Houston...
P.: Chciałabyś mieć dzieci?
DI.: Znowu chcesz mnie zdenerwować! Przecież wiesz, że nie mogę zajść w ciążę. Ale lubię dzieci.
P.: Nie chciałabyś adoptować?
DI.: Po co mam to robić? Żadne dziecko nie byłoby ze mną szczęśliwe. Jestem porywcza. Nie chcę, żeby ktoś przez mnie cierpiał. Poza tym kto powiedział, że każda kobieta powinna zakładać rodzinę. Nie nadaję się do prowadzenia domu tak jak na przykład moja siostra i to nawet nie ze względu na to, że jeszcze kilka lat temu byłam mężczyzną. Jeżeli już coś robię, to robię to najlepiej jak potrafię. Teraz porwała mnie kariera. Wiem, że dobrą matką nie będę nawet za sto lat. Kiedy przypuśćmy zaadoptowałabym już dziecko to i tak postawiłabym na śpiewanie. Nie mogłabym wstawać w nocy i czuwać przy łóżeczku. A w wolne wieczory wolałabym wychodzić z domu, bawić się, tańczyć i tak do sześćdziesiątki a nie ustawiać klocki. Kto potrzebuje takiej matki czy żony?
P.: Byłaś chociaż zakochana? Miałaś chłopaka?
DI.: Jeszcze trzy lata temu na oba pytania odpowiedziałabym: tak. Byłam ze wspaniałym mężczyzną. Teraz zajęłam się karierą i nie mam czasu na miłość. Bardzo dużo wyjeżdżam a tego kogoś wyjątkowego nie mogłabym wozić ze sobą przez cały czas. Nie chcę nikogo unieszczęśliwić i dlatego wolę być sama. Otaczam się za to przyjaciółmi. To największa rodzina na świecie!
P.: I nigdy nie zmienisz zdania? Nie stworzysz modelowego domu?
DI.: Nie wiem. Moje plany nie wybiegają dalej niż o 10 lat w przód.


Autor: Dariusz Sułek
Źródło: eurowizja.org


Brak komentarzy do tego artykułu. Aby dodać komentarz zaloguj się.



Powrót do: Sławni transi

Logowanie
Nick:
Hasło:

Ankieta
Czy uzyskałeś pomoc od organizacji LGBT ?
Trans-Fuzja
Tęczówka
Lambda
KPH
innej organizacji
nie otrzymałem/am pomocy
nie szukałem/am pomocy
Skomentuj

Wyniki ankiet
Użytkownicy
Zarejestrowanych: 8338
On line: 13
Zalogowani:
Wyszukiwanie
Myśl na tę chwilę
Jakoś to będzie, bo jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było
Jaroslav Hašek

Skórka
Organizacje i grupy LGBT


sekcja dla całego środowiska Trans

całe środowisko Trans


głównie Les/Gay

Zaprzyjaźnione strony

Crossdressing ogłoszenia



Trans randki
Trans rande
Transgender dating
Copyright (c) 2004-2015 by crossdressing.pl