close

Informacja dotycząca plików cookies
Informujemy, że używamy informacji zapisanych na urządzeniach końcowych użytkowników przy pomocy plików cookies, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Korzystanie z naszego serwisu internetowego oznacza, że użytkownik wyraża zgodę na ich zapisywanie. Zgadzam się, nie pokazuj więcej tej informacji
Szczegóły polityki cookie

 Wtorek, 2019-07-16

  Najstarszy w Polsce portal o crossdressingu i transpłciowości
  Istniejemy od 2004 roku

  Ilość odwiedzin: 8163720, ilość odsłon: 64873352
Na skróty
 Familia
 Forum
 Co nowego na forum
 Blog
 Video
 Księga gości
Menu
Strona główna

Ogłoszenia

Aktualności

Nowości w portalu
Nasze projekty
Bieżące wydarzenia
Imprezy i spotkania
Kalendarz spotkań
Od redakcji
Listy do redakcji
Najpopularniejsze

Transpłciowość

Pojęcia
Identyfikacja
Terapia
Pomoc
Przeciw transfobii

Magazyn

Z kraju i ze świata
Zjawiska
Sławni transi
Na granicy płci
Miej świadomość
Prawo
Religia
Moda
Plusy / minusy
Ciekawostki
Na luzie

My i nasi bliscy

LadyLike
Żyć z „nią”
Ja i mój związek

Kultura

Prasa
Teatr
Filmy
Literatura
Grafika
Piosenki

Kawiarenka

Przemyślenia
Moja wielka przygoda
Mój pierwszy raz...
A to ja właśnie...
Transowe przygody
Moje przygody z Anną
Pamiętnik Alex
Wspomnienia Iwony
Opowiadania
Felietony w szpilkach
Biuta Bino

Transformacje

Dbamy o ciało
Makijaż - porady
Ubiór
Włosy i peruki
Dodatki
Tips & tricks
Jak oni to robią!
Makijaż – kurs
Z pomocą medycyny

Poradnik

Przewodnik
Rozmiary
Ciekawy produkt

Katalog

Nasze profile
Specjalnie dla nas
Miejsca i Kluby
Polecamy sklepy
Linki
Pliki do pobrania
Programy

Kontakt

Redakcja
Księga gości
Użytkownicy
Nasza mapa
Najnowsze artykuły
Sobota nad morzem. (111)
2019.07.23 Katowice. Wtorkowe pogaduchy przy kawie (26459)
2019.07.16 Katowice. Dyżur psychologa (26011)
Oczami Nowicjuszki (6584)
Do trzech razy sztuka czyli ... (7729)
Wiosenne Plenerowe Trans Party 2019 (21308)
Spostrzeżenia z życia transki (11923)
Trans Sylwester w Tęczówce (18749)
2018.11.24 Katowice - Trans Wieczorek w Tęczówce (21876)
2018.09.7-9 - Plenerowe Trans Party (32636)
...więcej...
Najczęściej czytane artykuły
Wymiary... idealne (699933)
Tucking&taping, czyli jak pozbyć się wypukłości w kroczu (600357)
Strony prywatne (375320)
Fryzura i makijaż, a kształt twarzy (326422)
Zakupy za granicą (291970)
Wiązanie krawata (271650)
Jaka fryzura? (235725)
Jak zrobić samemu udane zdjęcia? (234684)
Zakupy w Polsce (225714)
Zestawienie rozmiarów obuwia (221996)
...więcej...

Powrót do: Wspomnienia Iwony

Iwona & Renata c.d.
Liczba wyświetleń: 10513


W skrócie:Autor: Iwona

Do artykułu dodano 20 komentarzy. Pokaż komentarze.
Święta, święta i po świętach. Nim się obejrzałam, pozostało kilka dni do Sylwestra. Zima w 1990r. była jakaś mizerna. Przynajmniej w okresie świątecznym (o ile sobie przypominam). Coś tam niby śniegu spadło w okolicach Sylwestra, ale jakoś niedużo. Dni mijały szybko. W pracy miałam nieco więcej zajęć - wiadomo jak to w końcu roku. Czas szybko mijał. Nim zdążyłam się zorientować, był już 29 grudnia. „O rety, pojutrze Sylwester!” - dotarło do mnie.

Faktycznie, czasu już prawie nie było. Szybko pozbierałam myśli. Zaczęłam wyliczać, co trzeba zrobić. Troszkę tego było. W końcu to miał być nasz Sylwester - mój i Renatki. Szybko zrobiłam niezbędne zakupy. Oczywiście, i te spożywcze, i te inne. Wieczorem poszłam na całość. Zakupiłam przecież krem do depilacji w większej ilości. Postanowiłam pozbyć się zbędnego owłosienia. Jakbym przeczuwała co mnie później czeka. Jakiś czas spędziłam też przed lustrem, wyskubując sobie część brwi. Wyszły nieźle. Potem henna brwi i rzęs. W końcu przymierzyłam moją perukę. "Nieźle! Ciekawe co na to Renata?" - pomyślałam sobie. Jeszcze kilka rzeczy pozostało do zrobienia, w tym przygotowanie lodu do drinków.

Następnego dnia, od rana czułam się jakoś tak niepewnie. Niedziela. Właściwie to już dzisiaj zaczynamy. Renata miała przyjechać do mnie około 14-tej. "Ciekawe, co ona kombinuje" - myślałam. I też kombinowałam. Miałam wielką ochotę żeby założyć moje "prezenty", ale obiecałam sobie, że muszę poczekać. I czekałam.

Renata była punktualna. Przyszła i zaraz zaczęłyśmy przygotowania do wspólnej zabawy. Trzeba było przecież zadbać o coś dla duszy i ciała (szczególnie dla ciała, a raczej podniebienia - dobre kanapki, ciasteczka itp.). Około 16-tej "padłyśmy". Przygotowania były zakończone. Siedziałyśmy właśnie przy kawie, gdy Renatka zaczęła:
– Misiek, czy wytrzymałeś i nie ruszałeś swoich prezentów?
– Oczywiście, tak jak było ustalone. W zamian miała być niespodzianka.
– I będzie. Daj mi tylko dopić kawę.
Biedna Renatka. Nawet nie podejrzewała, co się święci. To prawda, że zaraz po przyjściu dziwnie jakoś na mnie spojrzała i uśmiechnęła się. Chyba zauważyła zmianę na mojej twarzy. No musiała zauważyć. Ale nic nie komentowała.

Po kwadransie, kiedy skończyłyśmy pić kawę, Renata wstała i sięgnęła po torbę podróżną, którą przyniosła ze sobą. Wyjęła delikatnie reklamówkę. Potem .... No właśnie! To była ta niespodzianka! Sukienka. Góra skromna. Czarna i dopasowana. Długi rękaw. Materiał - coś jak aksamit. Za to dół! Mniam ... Tego tylko mi brakowało! Spódniczka sukienki z jedwabiu w kolorze zieleni butelkowej. Pod spódniczką kilka halek. Na wierzchu czarna, delikatna niczym pajęczynka, koronkowo – tiulowa gipiura.

Oczy wyszły mi na wierzch! Szczęka mi opadła! Zaniemówiłam.

Renata patrzyła na mnie z lekkim uśmieszkiem.
– No, co jest! Do roboty „maleńka”!

Dwa razy nie trzeba był mi powtarzać. Renata szybko wyjaśniła mi, co jest w reklamówce. Byłam jak w transie i w raju jednocześnie. Poszłam do łazienki. Po kilku minutach zmagań z damską bielizna: staniczek, pasek do pończoch i pończochy – przyznacie wymagają pewnej wprawy – wyszłam z łazienki. Widok musiał być zabawny, ponieważ Renata zaniosła się od śmiechu.
– No, co jest! Wyglądam aż tak fatalnie? – zapytałam.
– Nie, nie! Tylko ta damska bielizna. Nie mogę się przyzwyczaić. – odpowiedziała. – Musisz założyć halkę. Będzie dużo lepiej.

No faktycznie, było lepiej. Tylko, że teraz Renata dokładnie zobaczyła „dzieło zniszczenia”, czyli moje depilowane ciało.
– Po co to zrobiłeś? - zapytała.
– Chciałem żeby było bardziej realnie – odpowiedziałam.
– No wiesz? Przecież wystarczyła tylko depilacja nóg. Mam przygotowane rękawiczki. Nie byłoby widać owłosienia. A teraz wyglądasz jak kurczak „rozebrany do rosołu”.

No tego było już jakby za dużo.
– Renata, o co ci chodzi? Człowiek się stara jak może, a ty narzekasz.
– Nie narzekam, tylko mówię prawdę. Będziesz teraz chodził golusieńki, bez włosków na ciele przez jakiś miesiąc.

No tak. Miała rację. Ale cóż, stało się.
– Dobra. My tu gadamy, a ja marznę. – skwitowałam rozmowę.

Renata westchnęła. „No co mam robić, skoro mam faceta wariata” – pewnie pomyślała. Wstała i pomogła mi założyć sukienkę. O! to była dla mnie pewna nowość. Sukienka miała nieduży dekolt i odsłaniała część ramion. Na brzegach, tuż w okolicach barków, ukryte były sprytne zapięcia przytrzymujące ramiączka od biustonosza. Tego jeszcze nie znałam! Dobry patent.

Gorzej było z biustem. Coś tam już niby było, ale gdzie temu czemuś do biustu prawdziwego. Tu z pomocą przyszła pomysłowa Renatka. W obcięte końcówki rajstop w kolorze beżowym włożyła watę. Warstwa na warstwę, coraz to mniejsze kawałki. Po włożeniu do miseczek biustonosza i lekkim uformowaniu, biust był idealny. (Poznałam drugi patent!). Pozostał już tylko makijaż. Z tym było gorzej. Mój zarost (ciemny) trudno było ukryć. Ale i na to znalazłyśmy sposób. Kiedy podkład był gotowy, czas przyszedł na cienie na powiekach. I tu była heca.

– Misiek! Ja rozumiem depilację rąk, nóg i całej reszty. Ale dlaczego zrobiłeś sobie hennę rzęs i brwi, w dodatku z regulacją? Możesz mnie oświecić? – zapytała Renata.
– Żeby było ładnie i wygodniej zrobić makijaż. – odpowiedziałam.
– No facet, to już lekka przesada. Jak przyszłam do Ciebie, to myślałam, że mam przywidzenie.
– Czemu się czepiasz takich drobiazgów? Przecież ja to robię dla dobrej zabawy!
– „Maleńka”, jesteś tego pewna? – zapytała.

Przyznam się, że nabrałam wątpliwości, czy aby na pewno nie przesadzam. W końcu Renata zabrała się do roboty. Powieki pokryła mi kilkoma odcieniami zieleni, krawędzie powiek obrysowała czarną kreską i pomalowała mi rzęsy. – No, no. jak tak dalej pójdzie, to będę mogła pójść na prawdziwy bal. – wyrwało mi się.
– Ej? Czy ty nie przesadzasz? Zaczynasz mówić jak Iwonka. – zauważyła Renata.

No nie. Znów coś nie tak. Ale ja mam pecha.

– Renatka, mam jedno pytanie: czy ja mam być przez te dwa dni „nim” czy „nią”?
– Eee ... noo... pewnie ... Masz dyspensę na dwa dni, Misiaczku. - odpowiedziała.

Dalej już nie było dyskusji o tym kim mam być.

Zabrałyśmy się za resztę makijażu. Tym razem poszły w ruch róże w kilku odcieniach, puder, a na koniec konturówka i amarantowa pomadka (która wcale nie była amarantowa tylko niebieska utlenialna – kolor amarantowy pojawił się dopiero na moich ustach – to też było coś nowego). Moja twarz była odmieniona. Nawet były widoczne kości policzkowe. Duże amarantowe usta obrysowane ciemniejszą konturówką błyszczały niesamowicie.

Potem przyszła kolej na inne zabiegi. Pudrowanie dekoltu. Perfumowanie. Malowanie paznokci. Wszystko to bardzo mi się podobało, chociaż trwało nieznośnie długo. W końcu przyszła uroczysta chwila. Założyłam moje prezenty. Widok, jaki ujrzałam w lustrze, rozśmieszył mnie i przy okazji Renatę. Stał facet wymalowany, przebrany z króciutkimi włosami na głowie.

– Masz, co chciałeś. – powiedziała.

Nie wiedziała, że mam jeszcze jedną niespodziankę. Perukę. Była to moja ulubiona czarna peruka (którą mam do dziś). Poszłam do łazienki i chwilę później wyszłam w peruce. Renata zaniemówiła. Ja kolejny raz popatrzyłam w lustro. „No, teraz jest dobrze! Czy ktoś mnie może rozpoznać?” – pomyślałam.

– Ty! A skąd masz taka perukę? – zapytała Renata.
– A mam i już. – odpowiedziałam.
– No tak! Tego mogłam się domyślać! Tobie już chyba zupełnie odbiło! Chyba za jakiś czas pójdziesz w kiecce i szpilkach na miasto!
– Daj spokój! Przecież tłumaczyłem Ci, że to tylko dla zabawy!
– I myślisz, że ja to kupię? Akurat! Bajerować możesz kogoś innego, a nie mnie.
– Chyba się nie myliła – zwłaszcza, że po latach faktycznie poszłam. (Prorok z niej, czy co?)
– Renata odpuść sobie. Nie kłóćmy się na sam koniec roku. To źle wróży na przyszłość. – powiedziałam.
– Łatwo ci mówić! A jaka według Ciebie powinna być w tym moja rola? – zapytała.
– No wiesz ... Myślę, że możesz być sobą.
– Taak! A to dobre sobie! Ja mam być w kiecce i ty w kiecce! I to ma być nasza wspólna zabawa! Tak?

Uff!, zabrnęłam z tą propozycją za daleko. Przypomniałam sobie pierwszą rozmowę z Renatą na ten temat i całą tamtą sytuację: byłam wtedy skruszona i gotowa błagać o litość, żeby ze mną została, a dziś stałam się harda i pewna siebie. To był zły znak.
– Przepraszam. – powiedziałam. – Chyba faktycznie przesadzam. Obiecuję, że postaram się nie robić tego więcej.
– A rób sobie co chcesz, gdzie chcesz i z kim chcesz. Tylko zapamiętaj sobie, że mnie to przestaje już bawić. Ty brniesz w to na oślep. Nie widzisz tego, ale się w tym pogrążasz.

Zapanowało milczenie. Po dłuższej chwili zapytałam:
– Gniewasz się bardzo na mnie? – i zrobiłam słodką minkę.

Renata spojrzała na mnie i zobaczyłam błysk w jej oczach. Tak myślałam. Ale to nie był błysk. To chyba były łzy. No tak. Miała rację. Wszystko powinno mieć swój początek i koniec. Nawet niewinne wygłupy i przebieranki powinny mieć jakąś granicę przyzwoitości. Widocznie jak na jeden raz dla Renaty było tego za wiele.

Dalej wydarzenia potoczyły się bardzie szczęśliwie. Wino i muzyka zrobiły swoje. Atmosfera wyraźnie się poprawiła. Renata zaczęła rozmawiać normalnie, jak dawniej. Po kilku kieliszkach wina rozmawiałyśmy już jak dawniej. Wspominałyśmy wspólne wakacje, pobyt w Bieszczadach, na żaglach. Znów było miło. Potem przyszedł czas na tańce. Ja w sukience i moich szpilkach, Renata zdecydowała się tańczyć na bosaka.

Przegadałyśmy i przetańczyłyśmy tak cały wieczór. Około północy postanowiłyśmy pójść spać. Renata pomogła mi przy zdejmowaniu sukienki i zmywaniu makijażu. Przed nami była upojna noc.

Sama nie wiem dlaczego wtedy poczułam się winna. Poczucie winy za całe zajście nie dawało mi spokoju. Postanowiłam coś z tym zrobić, a przynajmniej wynagrodzić jakoś biednej Renacie całe zajście. Postanowiłam być tej nocy wzorowym kochankiem.

Poszłam do kuchni i zabrałam w szklance kilka kostek lodu. Kiedy weszłam do pokoju było już ciemno. Renata leżała w łóżku. Położyłam się obok niej. Zaczęłam delikatne pieszczoty. Z upływem czasu zaczęłam wzbogacać repertuar. Minęło chyba z pół godziny, nim sięgnęłam po pierwszą kostkę lodu. Włożyłam ją do ust i zamiast pocałunków delikatnie muskałam skórę Renaty.

Co się wtedy działo? Lepiej nie opisywać (kilka dni po nowym roku sąsiadka zwróciła mi uwagę za zbyt głośne zachowanie tej nocy).

Następnego dnia rano obudziłyśmy się nieco zmęczone i skacowane. Po porannej toalecie zapytałam Renatę:
– Czy pozwolisz mi chodzić w sukience przez cały dzień? – wolałam zapytać, zanim zacznę pakować się znów w jakieś kłopoty.
– Możesz - od niechcenia odpowiedziała.

W kilka minut później znów miałam na sobie tą ekstra kreację. Renata nawet bez protestu, ale i bez entuzjazmu, zrobiła mi taki sam makijaż, jak poprzedniego dnia. Było wspaniale. Do południa siedziałyśmy i o czymś gadałyśmy, słuchając muzyki. Po południu przyszedł czas na przygotowanie do wspólnego balu. Poprawiłyśmy mój makijaż oraz fryzurę. Renata przebrała się w swoją kreację. Były to czarne spodnie, biała bluzka i czarny żakiet. Nie miała na twarzy makijażu. Żadnej biżuterii. Na nogach miała pantofelki na płaskim obcasie. Wyglądała bardzo fajnie.

Kiedy wydawało się, że wszystko jest gotowe, Renata zaczęła:
– Miałam to przygotowane dla siebie, ale skoro wszystko potoczyło się inaczej niż chciałam, no to „Maleńka” musisz to założyć.
– Niby co? – zapytałam.
Renata sięgnęła do torby. Wyjęła mała torebeczkę z czymś czarnym.
– Tylko mi ich nie zniszcz! - zapowiedziała.

To były czarne pończochy ze szwem. Prawdziwe nylony. Zaraz zaczęłam je zakładać przy Renacie. Nie obeszło się bez kilku krytycznych uwag. Po kilku minutach miałam je na sobie. „Ale świetne uczucie” – powiedziałam sobie w duchu. To nie był jeszcze koniec. Renata wyjęła biżuterię. Złote kolczyki kółka (jakieś 5 cm średnicy, dość grube i ciężkie), naszyjnik z kilkoma cyrkoniami, podobną bransoletkę i kilka pierścionków. Największe zdumienie wzbudził u mnie cieniutki łańcuszek.

Renata pomagała mi zakładać biżuterię. Wszystko znalazło swoje miejsce, nawet ten cieniutki łańcuszek (nad kostką lewej nogi). Podeszłam do lustra. „Fantastycznie” – to była moja reakcja.

Powoli zaczęłyśmy imprezę. Była muzyka, drinki, tańce - jak na każdym Sylwestrze. Tylko Renata czasem w tańcu zamyślała się nad czymś. Nie wiedziałam nad czym tak myśli i wolałam nie pytać.

O północy był szampan. Życzenia. Nie pamiętam dokładnie czego sobie życzyłyśmy. Pewnie były to zwykłe, banalne życzenia.

Około drugiej postanowiłyśmy pójść spać. Oczywiście nie usnęłyśmy od razu. Znów były pieszczoty i seks.

W Nowy Rok sytuacja z Sylwestrowego poranka powtórzyła się. Znów byłam w sukience balowej Renaty, z makijażem na twarzy, z biżuterią sylwestrową. Pozostałam w niej do godziny 14-tej. Potem Renata postanowiła wracać do domu. Jak ciężko mi było rozstawać się z kreacją i dodatkami, chyba nie muszę o tym wspominać. Renata wyszła około 15-tej (oczywiście odprowadziłam ją do autobusu).

Minęło kilka dni. Telefon milczał jak zaklęty. Renata nie dzwoniła. Nawet domyślałam się dlaczego. Przecież nieźle przegięłam w dzień przed Sylwestrem, a potem sam Sylwester i jeszcze Nowy Rok. Miała prawo nie odzywać się do mnie. Nie wytrzymałam i zadzwoniłam.
– Cześć „obrażalska”! – rzuciłam na powitanie.
– Cześć! – padła dość chłodna odpowiedź.
– Gniewasz się na mnie? – zapytałam.
– Nie. Tylko muszę sobie to i owo przemyśleć, zanim się spotkamy.

To nie wróżyło nic dobrego dla mnie. Istotnie, przez kilka dni Renata nie dzwoniła. Potem spotkałyśmy się dwa, może trzy razy. W lutym musiałam wyjechać na kilka miesięcy (obowiązek wobec Ojczyzny wzywał). I tak, po powrocie w czerwcu 1991r., Renata miała już innego faceta. Żyje zresztą z nim do dzisiaj. Mają dwójkę, nie chyba trójkę dzieci. On, z tego co wiem, jest niezłym cholerykiem. Renata ma z nim niezły „żywot”.

I ta zakończyła się moja znajomość z Renatą. Ostatni raz widziałam ją w 2002. Wciąż jest taka ładna, jak dawniej ...

Korzystając z okazji, wszystkim Czytelniczkom i Czytelnikom składam serdeczne życzenia noworoczne: „Do Siego 2005 Roku”
Iwona

Opublikowane przez:
iw65 - Iwona Szalony
iw65




Do artykułu dodano 20 komentarzy. Pokaż komentarze.



Powrót do: Wspomnienia Iwony

Logowanie
Nick:
Hasło:

Ankieta
Czy uzyskałeś pomoc od organizacji LGBT ?
Trans-Fuzja
Tęczówka
Lambda
KPH
innej organizacji
nie otrzymałem/am pomocy
nie szukałem/am pomocy
Skomentuj

Wyniki ankiet
Użytkownicy
Zarejestrowanych: 8231
On line: 36
Zalogowani:
Wyszukiwanie
Myśl na tę chwilę
Wieczność to przerażająca myśl. No bo: jak to się skończy?
Tom Stoppard

Skórka
Organizacje i grupy LGBT


sekcja dla całego środowiska Trans

całe środowisko Trans


głównie Les/Gay

Zaprzyjaźnione strony

Crossdressing ogłoszenia



Trans randki
Trans rande
Transgender dating
Copyright (c) 2004-2015 by crossdressing.pl