close

Informacja dotycząca plików cookies
Informujemy, że używamy informacji zapisanych na urządzeniach końcowych użytkowników przy pomocy plików cookies, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Korzystanie z naszego serwisu internetowego oznacza, że użytkownik wyraża zgodę na ich zapisywanie. Zgadzam się, nie pokazuj więcej tej informacji
Szczegóły polityki cookie

 Poniedziałek, 2019-07-15

  Najstarszy w Polsce portal o crossdressingu i transpłciowości
  Istniejemy od 2004 roku

  Ilość odwiedzin: 8163397, ilość odsłon: 64872385
Na skróty
 Familia
 Forum
 Co nowego na forum
 Blog
 Video
 Księga gości
Menu
Strona główna

Ogłoszenia

Aktualności

Nowości w portalu
Nasze projekty
Bieżące wydarzenia
Imprezy i spotkania
Kalendarz spotkań
Od redakcji
Listy do redakcji
Najpopularniejsze

Transpłciowość

Pojęcia
Identyfikacja
Terapia
Pomoc
Przeciw transfobii

Magazyn

Z kraju i ze świata
Zjawiska
Sławni transi
Na granicy płci
Miej świadomość
Prawo
Religia
Moda
Plusy / minusy
Ciekawostki
Na luzie

My i nasi bliscy

LadyLike
Żyć z „nią”
Ja i mój związek

Kultura

Prasa
Teatr
Filmy
Literatura
Grafika
Piosenki

Kawiarenka

Przemyślenia
Moja wielka przygoda
Mój pierwszy raz...
A to ja właśnie...
Transowe przygody
Moje przygody z Anną
Pamiętnik Alex
Wspomnienia Iwony
Opowiadania
Felietony w szpilkach
Biuta Bino

Transformacje

Dbamy o ciało
Makijaż - porady
Ubiór
Włosy i peruki
Dodatki
Tips & tricks
Jak oni to robią!
Makijaż – kurs
Z pomocą medycyny

Poradnik

Przewodnik
Rozmiary
Ciekawy produkt

Katalog

Nasze profile
Specjalnie dla nas
Miejsca i Kluby
Polecamy sklepy
Linki
Pliki do pobrania
Programy

Kontakt

Redakcja
Księga gości
Użytkownicy
Nasza mapa
Najnowsze artykuły
Sobota nad morzem. (92)
2019.07.23 Katowice. Wtorkowe pogaduchy przy kawie (26439)
2019.07.16 Katowice. Dyżur psychologa (25982)
Oczami Nowicjuszki (6446)
Do trzech razy sztuka czyli ... (7715)
Wiosenne Plenerowe Trans Party 2019 (21264)
Spostrzeżenia z życia transki (11846)
Trans Sylwester w Tęczówce (18678)
2018.11.24 Katowice - Trans Wieczorek w Tęczówce (21835)
2018.09.7-9 - Plenerowe Trans Party (32601)
...więcej...
Najczęściej czytane artykuły
Wymiary... idealne (699868)
Tucking&taping, czyli jak pozbyć się wypukłości w kroczu (600298)
Strony prywatne (375267)
Fryzura i makijaż, a kształt twarzy (326379)
Zakupy za granicą (291925)
Wiązanie krawata (271595)
Jaka fryzura? (235674)
Jak zrobić samemu udane zdjęcia? (234631)
Zakupy w Polsce (225649)
Zestawienie rozmiarów obuwia (221953)
...więcej...

Powrót do: Pamiętnik Alex

Strzępy pamiętnika cz. 8
Liczba wyświetleń: 9434


W skrócie:Autor: Alex

Do artykułu dodano 16 komentarzy. Pokaż komentarze.
Strzępy pamiętnika cz. 8

W przedpokoju służyłam Ewce za mobilny stojak na przyjmowane kwiaty, co miało tę dobrą stronę, że mogłam zasłaniać twarz roślinnością i nie wdawać się w rozmowy z gośćmi. A potem wykonałam unik do kuchni, gdzie pracowicie robiłam kolejne kawy i herbaty. Do pokoju nosiła je Dorotka – tylko raz poszłam z nią, zresztą tak zaabsorbowana trzymaniem tacy, że nawet nie pomyślałam o możliwości rozpoznania. Nic się jednak nie stało, a moja pewność siebie nieco wzrosła.

Pierwszą rundę meczu przetrwałam w ten sposób nawet bezstresowo.
Ewa wparowała do kuchni akurat, gdy relaksowałam się papierosem po wyprawie z tacą. – A ty co, moja panno? Miejsce ślicznych dziewcząt jest w salonie, a nie tutaj! – syknęła.
–Zaraz... tylko spalę... – spróbowałam wyłgać się nałogiem.
–No to spalaj szybko tego peta i chodź, bo cię wyholuję siłą – zagroziła.

Wiedziałam, że mi nie daruje. Wydmuchując kółka, robiłam szybką analizę sytuacji. Cztery pary męsko-damskie były chyba tak mocno zajęte sobą, że zapewne całkiem niegroźne. O ile się zorientowałam, dwie z nich stanowili znajomi Ewy z uczelni, dwie kolejne zaś – koleżanki z drużyny ze swoimi facetami. Panowie dobrze pilnowani, panie zaś absolutnie pochłonięte pilnowaniem. Miałam nadzieję, że póki sama się nie zbliżę do ich chłopaków, dziewczyny nie powinny mnie nawet dostrzec, a chłopcy raczej nie zdążą wykonać kroku w moim kierunku... Nawet jak sobie popatrzą i powzdychają, to z bezpiecznej odległości. Czyli spokój.

Kolejna ze studenckich par weszła razem, ale niestety zaraz uległa rozbiciu. Ona, nawet przystojna blondyneczka, plotkowała z ożywieniem z Ewą, on zaś, niepozorny okularnik, wymknął się z papierosem do ogrodu. Przyjrzałam mu się przez kuchenne okno i uznałam, że nie powinien do mnie startować... za to jego dziewczyna sprawiała wrażenie towarzyskiej. Uwaga, unikać – zakonotowałam wniosek z analizy.

Dwa następne osobniki płci zapewne żeńskiej, bo prezentowane mi jako siatkarki, były bez facetów, ale za to chyba miały się ku sobie. W ostateczności, ku Dorocie, którą znały. Były na tyle brzydkie, że do mnie raczej się nie zbliżą... bo by wyglądały jeszcze brzydziej w porównaniu... – pomyślałam, jak zwykle tyleż skromnie, co odkrywczo. To samo dotyczyło dwóch innych samotnych dziewczyn. Jedna była koleżanką Ewy z uczelni, druga sąsiadką i przyjaciółką od czasów podstawówki.

Główne niebezpieczeństwo groziło mi ze strony samotnych samców. Pięciu. Wszyscy – studenci. Wszyscy ewidentnie na łowach. Rozumiałam, że strasznymi siatkarkami raczej się nie zajmą. No, kochanie, musisz się wykazać umiejętnościami mimikry... albo odstraszania – pomyślałam.
Żar papierosa już od dłuższej chwili parzył mi palce. W salonie zaczęła grać muzyka. Imprezka zaczynała się na dobre... Teraz już głupio było tkwić w kuchni.

Wzięłam wdech, obciągnęłam kieckę, poprawiłam przed lustrem włosy i drobnymi kroczkami, kręcąc z lekka tyłkiem, wkroczyłam pomiędzy tańczące pary. Najbardziej bałam się, że zostanę zdekonspirowana przez głos... Wymyśliłam więc, że z pełnymi ustami nie wypada mówić – no, to podreptałam szybko do stołu, nałożyłam sobie na talerzyk solidny kawał sernika i przycupnęłam na brzegu kanapy. Było O.K.

Pary tańczyły razem, zgodnie z przewidywaniami. Samotne samce oblegały Jubilatkę. Biedna Ewa – pomyślałam, patrząc na nich. Dorotka pytlowała z blondynką. Okularnik coś żarł, zupełnie jak ja, tyle, że na drugim końcu kanapy. Brzydkie siatkarki siedziały między nami i zazdrośnie popatrywały na tańczące dziewczyny. Mnie też otaksowały zawistnym wzrokiem, ze szczególnym uwzględnieniem szczupłych, długich nóg i krótkiej sukieneczki – po czym coś zaszeptały i wyraźnie postanowiły ignorować obcą laskę. Odsunęły się nawet nieco w stronę okularnika. Bardzo słusznie! Tak trzymać!

Najwyższy z otaczających Ewę chłopaków (i najprzystojniejszy – co skonstatowałam ku własnemu, lekkiemu zdziwieniu...) otwierał szampana.
– Dawajcie kieliszki – zawołał, a ja po raz pierwszy w życiu zwróciłam uwagę, że jakiś facet ma bardzo miły, niski głos. Upsss... Alka! Nie wczuwasz ty się za bardzo? – zapytałam się w duchu.

Odstawiłam talerzyk, wzięłam kieliszek i ustawiłam się w pobliżu podczaszego. Po chwili korek wystrzelił, perlisty płyn został rozlany przy akompaniamencie śmiechów i braw, odśpiewano „Sto lat”... po czym samce porwały Ewę i spróbowały ją podrzucać. Uniknąwszy szczęśliwie bliskiego spotkania z sufitem i stanąwszy na nogach bez poważniejszych obrażeń, gospodyni zwróciła uwagę na mnie.

To, co się stało po chwili, przypisałam lekkiemu wstrząsowi mózgu, jakiego jednak bez wątpienia musiała doznać w czasie tych niezdarnych podrzutów.
– Panowie, przedstawiałam wam już moją kuzyneczkę, Alę? Młode to i nieśmiałe, licealistka... – zachichotała Ewa – ...ale myślę, że potraficie ją ośmielić?
Byłam gotowa ją zabić! Lecz wpływ kultury i wychowania robi swoje... Zamiast przyrżnąć Ewce czymś ciężkim, wydobyłam na twarzyczkę najmilszy z wyćwiczonych uśmiechów i zrobiłam krok w stronę towarzystwa, wciągając brzuch pod żebra i wypinając pupcię.
– Małpa – szepnęłam, a ona wyszczerzyła zęby.
Po chwili zostałam poproszona do tańca! Szczęśliwie, kawałek był akurat szybki, więc ani na przytulanie, ani na rozmowę nie było szans. Pierwsze dziwnie mnie nie pociągało – drugie natomiast przerażało.

Po paru minutach wygibasów w rytm muzyki partner elegancko pocałował mnie w rękę, ja odpowiedziałam uśmiechem i uciekłam do Dorotki, akurat też kończącej taniec. Mocno ujęłam ją pod rękę i wyprowadziłam na taras.

–Ratuj, muszę ochłonąć...
–Czyżbyś się zabujała w Sławku? No, fajny jest!
–Żartuj sobie... Cały czas się bałam...
Chyba żaden papieros nie smakował mi tak, jak ten. Paląc, pomału uświadamiałam sobie, że chyba faktycznie nie jestem zła w roli kuzynki – no, bo skoro dotąd nikt nic nie zauważył... Strach w mojej duszy z wolna ustępował miejsca babskiej ciekawości.

–Dorcia, a ten duży, z niskim głosem... o, co teraz tańczy z Ewą, to kto?
–Piotrek. Buja się w Ewie beznadziejnie od początku studiów. Kiedyś nawet chodzili ze sobą, potem zerwali, ale tak elegancko, wiesz, niby, że zostali przyjaciółmi. Jak dla mnie, to on jest dupek zresztą, nie wiem, po co Ewcia go zapraszała... Podobno jest jej żal kolesia, i to tak dlatego, z litości – Dorota miała dziwny głos.
–Aaaa, takie buty...

Dołączyła do nas blondynka od okularnika. Chwilę pogadała z Dorotą, potem zajęła się mną. Znów nagle spięta, odpowiadałam na pytania i uwagi monosylabami, starając się wydmuchiwać cały dym akurat w jej stronę. Chyba pomogło, bo dała mi spokój i wróciła do salonu. Natychmiast jednak w drzwiach na taras pojawił się jakiś męski łeb.

–A wy się tu marnujecie! Zatańczymy?
Schowałam się za Dorotkę i usiłowałam ją popchnąć do przodu, ale skubaniec już trzymał mnie za rękę.
–Dorota, z tobą następny, dobrze? A najpierw nasza licealistka! Bo może będzie musiała pójść wcześnie spać i nie zdążę? – chłopak miał szeroki śmiech, jasne włosy i był ode mnie odrobinę niższy.
–Gdzie chodzisz do szkoły? – już dosyć mocno czuć było od niego alkohol.
–Nie tu... W Pyrowie... – pisnęłam, dając się prowadzić.
–Aaa...

Znowu mi się udało. Kawałek zaraz się skończył, zdążyliśmy zrobić tylko parę kroków w tańcu.
–Następny? – koleś przytrzymał mój łokieć, drugą dłoń kładąc mi na biodrze.
–Obiecałeś Dorocie – filuternie pogroziłam paluszkiem – Potem. Nie idę jeszcze spać. Miałam cichą nadzieję, że zanim nastąpi „potem”, gość zdąży się jednak upić.
–Dorota k-kocha, to poczeka, a teraz mam ochotę na ciebie, mal-leńka! – język już mu się nieco plątał, uśmiech był coraz mniej sympatyczny, ale chwyt miał mocny, a dłoń z biodra wędrowała ku moim pośladkom – Wiesz, lubię rozdziewiczać takie niewinne licealistki... I dobry w tym jestem. Czy ktoś już ci mówił, że masz super nogi?

No, świetna gadka. Palancie, nie przynoś wstydu rodzajowi męskiemu – miałam ochotę warknąć, ale nie zdążyłam. Z opresji uratowała mnie Ewa.
–Rychu, Piotrek polewa w tamtym pokoju następną kolejkę, pytał o ciebie.
–No, chyba nie wypiją bez pana Ryśka! – zatoczył się lekko i oparł na mnie – Słuchaj, mal-leńka, nie uciekaj mi, walnę tylko z kolegami banieczkę i już tańczymy... Zobaczysz, jaki pan Rysiek jest ogier!
–A idź się paść – mruknęłam do jego pleców.
–Widzisz, jak to fajnie jest być atrakcyjną dziewczyną? – uśmiechnęła się Ewa – Cały czas musisz się opędzać od gnojków.
–I zapraszać ich do domu? – burknęłam.
–Ech, długa historia. Nie mówmy teraz o tym. Rysio jest niegroźny, podobnie zresztą jak inni. Uwalą się i zasną – westchnęła.
–Byle szybko... Wiesz, zatańczyłabym, ale najchętniej z tobą... – objęłam Ewę w talii. –A czemu by nie? Czekaj, puszczę coś nastrojowego! – ona chyba też miała dosyć kapralskich zalotów swoich koleżków.

Zatańczyłyśmy, czule przytulone, trzy kolejne kawałki. Nie wiem, czy i jak było to komentowane – i szczerze mówiąc, absolutnie mnie to nie interesowało. Liczył się tylko dotyk ciepłego ciała Ewy, jej sutki sterczące pod cienkim materiałem, zapach jej perfum, rytm muzyki, podniecający szelest ocierających się o siebie naszych rajstop, czuły szept... Niestety, nie mogło to trwać wiecznie.

– Hej, Ewunia, pokażesz mi wreszcie tę bluzkę, o której mówiłaś? – blondynka od okularnika odholowała moją partnerkę na górę.
Uznałam, że zasłużyłam na pierwszy kieliszek wina. Nalałam sobie i rozejrzałam się. Imprezka była w pełni, większość osób płci obojga już na lekkim rauszu. Poza tym ciemno i głośno. Mayerówna, jest dobrze – szepnęłam do siebie. Postanowiłam dać sobie na luz i być nieco bardziej towarzyska.

Najpierw zatańczyłam kolejny, szybki kawałek ze Sławkiem. Potem nie odmówiłam jeszcze Maćkowi (to jeden z „pilnowanych”, ale jego panna akurat poszła do łazienki – pewnie potem dostał burę!) i nieszczęsnemu adoratorowi Ewy, Piotrowi. Na szczęście, panowie ograniczyli się przy tej okazji do zdawkowych komplementów, żaden nie próbował mnie obmacywać. Przy okazji od Piotrka dowiedziałam się, że „mój” Rysio już, niestety, zszedł.

–Dlaczego „mój”? I co to znaczy „zszedł”? – zaintrygowana, odważyłam się na wygłoszenie tak długiej kwestii do ucha chłopaka, przekrzykując muzykę.
–No twój, mówił, że cię poderwał i jesteście umówieni... Ale zszedł, to znaczy rzyga w łazience. „Myśliwska” mu nie służy... Potem pewnie zaśnie, jak go znam – brzmiała odpowiedź.

Nie rozpaczałam z powodu Rysiowego zejścia. Wręcz przeciwnie, poczułam ulgę. Żeby jeszcze bardziej poprawić sobie nastrój, zaproponowałam taniec Dorocie, ale ta odmówiła. –Nie no, coś ty, dwie baby, tak przy ludziach? Widziałam, że tańczyłyście z Ewką, ale ja tak nie chcę – wystękała z kwaśną miną.
–To popatrz... Szlak przetarty, dziewczyny się bawią! – pokazałam jej dwie brzydkie siatkarki, podrygujące w objęciach w kącie salonu – Faceci się nagrzali, a te bidule się nie doczekały.
–Nie śmiej się z nich, to fajne dziewczyny – zaprotestowała Dorotka.
–Wcale się nie śmieję, tylko ci pokazuję, że o tej porze to już naprawdę możesz ze mną zatańczyć...

Nie dała się przekonać. Wylądowałam więc znowu w ramionach Piotra. Trudno. Zawszeć to jakieś ciało, co nie depcze po nogach – pomyślałam.
–Pietia, ty mi się tu poważnie bierzesz za Alkę, widzę! – Ewa wkroczyła właśnie do pokoju krokiem zawodowej modelki – Ej, będę zazdrosna!
–A zatańczysz ze mną? – oczy Piotrusia były maślane.
Skinęła głową ze śmiechem, a ten baran porzucił mnie w trakcie tańca na środku pokoju. Patrzyłam, jak obtańcowuje Ewkę i myślałam, jakie to z facetów bywają młotki... Kurczę, chwała Bogu, że nie jestem normalną, prawdziwą, heteroseksualną dziewczyną – przemknęło mi przez głowę – przecież wśród takich egzemplarzy tobym chyba została starą panną!

Z kieliszkiem wina i z papierosem udałam się na taras. Noc była chłodna, ale specjalnie mi to nie przeszkadzało: od wewnątrz grzał mnie alkohol i emocje. Wspominałam taniec z Ewą i dotyk jej dłoni...

Impreza tymczasem wygasała. Po północy część ludzi zebrała się do wyjścia. Zostały elementy najwytrwalsze – i najbardziej pijane. Z tym, że te drugie już w charakterze ikeban, zastygłych w zakamarkach domu.

Zatańczyłam jeszcze pary razy z osobami płci obojga, coś zjadłam i wypiłam... Udało mi się skraść Ewie kilka namiętnych pocałunków, nie wzbudzając przy tym niezdrowej sensacji wśród reszty towarzystwa. Emocje opadały, przychodziło zmęczenie.

W końcu runęłam na kanapę w małym pokoiku obok salonu. Zaraz dołączyła Dorota, donosząc ledwo napoczętą butelkę wina i słone paluszki. Potem dosiadła się towarzyska blondie od okularnika i sam okularnik, na szczęście oboje na tyle wstawieni, że mogłam się już przy nich nie krępować. Zdaje się, że nawet mówiąc swoim normalnym głosem nie wzbudziłabym ich podejrzeń, a co dopiero piszcząc fałszywym falsetem...

Zaczęliśmy obgadywać współbiesiadników, potem zeszło na ich studia i moją szkołę, na jakieś filmy i książki. Okularnik okazywał się nawet niegłupim facetem, tylko głowa mu czasem opadała i tracił wątek. Czas mijał nam miło i sympatycznie, a ja, korzystając z półmroku, błądziłam palcami po ciele Dorotki. Nie protestowała.

– No, wywaliłam pijaków! – Ewa, zadowolona z siebie, stanęła w drzwiach – A niech się wzajemnie holują do domu... Piotrek nawet z grubsza posprzątał spadek po Rysiu, hihi!
W tym momencie pomyślałam, że bycie kobietą ma jednak swoje dobre strony. Ciekawe, czy duży Piotruś dokonał tego heroicznego czynu w zamian za zdawkowy pocałunek, czy tylko za jego obietnicę... Przez grzeczność – nie dociekałam.

– Dorka, zatańczysz ze mną? – Ewa pstryknęła klawiszem magnetofonu i poderwała koleżankę z kanapy. Jezu, ależ ta dziewczyna miała niespożytą energię!
Dorotka, mniej skrępowana w małym gronie i bardziej pijana, niż parę godzin temu, tym razem dała się skusić. Blondie mglistym wzrokiem patrzyła na wirujące w tańcu dziewczyny.
– Wiesz, nigdy nie tańczyłam z kobietą... – powiedziała nagle – a chcę spróbować. Mogę cię prosić?
W sumie, czemu nie? – pomyślałam, i po chwili pląsałyśmy obok Ewy i Doroty. Okularnik tymczasem do reszty osunął się na fotelu i zachrapał. Dorota, nagle wyluzowana, zarządziła odbijanego – i wylądowałam w jej ramionach, potem przez chwilę znów tańczyłam z Ewką, by na koniec wrócić do blondynki. Niespodziewanie na koniec tańca mocno pocałowała mnie w usta. Zaskoczona, oddałam pocałunek, a ona odskoczyła.

–Przepraszam... Jakoś tak, samo wyszło... – bąknęła.
–Nic się nie stało. To było nawet miłe – uśmiechnęłam się, widząc jej przerażoną minę.
–Boże, co mnie naszło!? Pierwszy raz całowałam się z dziewczyną! – zakryła dłonią wargi.
–Każda z nas ma ukryte skłonności lesbijskie, kochanie. Tak gdzieś czytałam – postanowiłam nieco się nad nią poznęcać – i wiesz, to się czasem ujawnia zupełnie znienacka...

Potem poszłam na papierosa. Ewa z Dorotą tańczyły dalej, okularnik przecknął się i też wypełzł zapalić. Wymieniliśmy nic nie znaczące uwagi, że impreza jest bardzo udana. Wkrótce przysiadł na podłodze tarasu i znów kimnął, z żarzącym się petem w dłoni. Żeby nie spalił sobie portek, litościwie wyjęłam mu papierosa spomiędzy palców i zgasiłam. Znów westchnęłam nad losem kobiet, skazanych na nieudanych facetów. Tym razem przed oczami miałam twarz biednej blondyneczki...

Wtem na taras wytoczyła się roześmiana trójka dziewczyn: Ewa, Dorota i blondie.
– Hihihi, Aleks, sorry, ale musiałam... – wykrztusiła Dorcia.
Serce mi zapikało.
–Co musiałaś!?
–No, powiedziałam Marzence, żeby się nie martwiła, że ma prawidłowe odruchy... – dziewczyny z trudem łapały pion – no, wiesz, z tobą... bo by sobie jeszcze żyły porżnęła z tego strachu, że jest lesbą!
–Ale ja i tak nie mogę uwierzyć, że jesteś chłopakiem – Marzenka wstrząsnęła blond loczkami – Dorotka tak mówi, żeby mnie pocieszyć, prawda?

O, to był komplement dla Alki. Blondyneczka zyskała w moich oczach. Pomyślałam, że jest prosty sposób na rozwianie jej wątpliwości... ale kochana Dorcia chyba by tego nie przeżyła. No, i okrzyknęłaby mnie nie tylko perwersem i ekshibicjonistą, ale może czymś znacznie gorszym. Zgasiłam papierosa.

–Tylko, Alka, nie rób tu striptizu na dowód – Ewa chyba pomyślała o tym samym, co ja. –Skup się. Ja jestem facetem. Ty nie jesteś lesbijką – tym razem, zamiast naciągać struny głosowe na sopran, zeszłam do głębokiego barytonu.
–Jezu... Ulżyło mi. To znaczy, że jesteś zboczeńcem? – Marzenka powiedziała to z wyraźną ulgą i z rozbrajającą szczerością. I bądź tu, człowieku, dobry dla pijanej baby...
Dorota z Ewą wyręczyły mnie w tłumaczeniu blondynce, że tak naprawdę to jestem kuzynem, a nie kuzynką, a moja kiecka i makijaż to skutek przegranego zakładu.
–Możemy jeszcze raz zatańczyć – zaproponowałam – tylko już bez buzi, bo ten koleś wstanie i da mi w ryj...

O dziwo, Marzence pomysł się spodobał. Stwierdziła, że z kobietą już tańczyła, to może i ze zboczeńcem. Moje przyjaciółeczki zachichotały, a ja – acz nieco dotknięta – przytuliłam blondynkę i poprowadziłam. Tańczyła fajnie, trzeba przyznać.

Dopiłyśmy resztę wina. Niebo za oknami z ciemnogranatowego robiło się pomału szarobłękitne. Zaczęły śpiewać ptaki. Do naszego pokoiku wtoczyła się jakaś parka, która najwyraźniej spędziła drugą część imprezy na obmacywankach na piętrze, a Marzena zaczęła potrząsać swoim śpiącym królewiczem:
– Krzysiulku, wstawaj, trzeba mnie odprowadzić do domciu...

Nawet nie miałam pretensji do Doroty za tę moją niespodziewaną dekonspirację. Najważniejsze, że jednak potrafię być dziewczyną – pomyślałam. I było mi z tą myślą strasznie fajnie...

Wystawiłyśmy niedobitków za próg. Zmęczone i niewyspane, teraz nagle wszystkie trzy poczułyśmy chłód poranka. Dorota na kanapie owijała się kocem, Ewa założyła na sukienkę długi, rozwleczony sweter. Ja dostałam jakąś kurtkę... Nie odmówiłam sobie przyjemności sprawdzenia w lustrze, jak w niej wyglądam. Było nieźle.

– No, dziewczęta, to nareszcie jesteśmy same... I co zrobimy z tak miło rozpoczętą imprezką? Bo mnie się chce spać troszkę, ale nie za bardzo! – Ewa miała na ustach szelmowski uśmieszek...

Tak, tak, bingo! Zgadliście, drodzy Czytelnicy. I wy też, kochane Czytelniczki. Potwierdzam: ciąg dalszy nastąpi...
Kiedy? A, to już w rękach Uroczych Redaktorek!

Opublikowane przez:
Alex -
Alex




Do artykułu dodano 16 komentarzy. Pokaż komentarze.



Powrót do: Pamiętnik Alex

Logowanie
Nick:
Hasło:

Ankieta
Czy uzyskałeś pomoc od organizacji LGBT ?
Trans-Fuzja
Tęczówka
Lambda
KPH
innej organizacji
nie otrzymałem/am pomocy
nie szukałem/am pomocy
Skomentuj

Wyniki ankiet
Użytkownicy
Zarejestrowanych: 8230
On line: 52
Zalogowani: kiper, Cross_Dorothy
Wyszukiwanie
Myśl na tę chwilę
Młodość uśmiecha się bez powodu
Oscar Wilde

Skórka
Organizacje i grupy LGBT


sekcja dla całego środowiska Trans

całe środowisko Trans


głównie Les/Gay

Zaprzyjaźnione strony

Crossdressing ogłoszenia



Trans randki
Trans rande
Transgender dating
Copyright (c) 2004-2015 by crossdressing.pl