Nick:

Hasło:

vicky
Miejscowość:Łódź
Płeć:Wyemancypowany mężczyzna
Ostatnie logowanie:2013-08-27
Ilość odwiedzin:1887
 
foteczki
...
   
O mnie
Różnie można rozpatrywac pojęcie tożsamości płciowej. Trywialnie jeśli chodzi o sprawy sexu i akceptacji swoich narządów płciowych to jestem heteronormatywnym facetem, bo nie czuję odrazy do swoich klejnotów i pociągają mnie wyłącznie kobiety. A biorąc pod uwagę po części zainteresownia, sposób postrzegania otaczającej rzeczywistości i ochotę ubierania zwyczajowo kobiecych ubrań to można powiedzieć, że mam psychikę kulturonormatywnej kobiety. Chociaż z drugiej strony czy kobieta, która nosi się po "męsku" musi mieć psychikę kulturonormatywnego mężczyzny? Zainteresowania i sposób ubioru raczej nie powinien według mnie determinować płci, chyba że się mylę. Reasumując jestem gdzieś pośrodku i nic na to nie poradzę, że się taki urodziłem.
--
Ja osobiście rozgraniczam tożsamość płciową na obyczajową (kulturową, wykreowaną przez społeczeństwo) oraz biologiczną (seksualną, narządy płciowe i preferencje seksualne). Dla mnie rzeczywista płeć istnieje tylko na poziomie biologicznym (teoria queer). Płeć obyczajowa jest sztucznym i zbędnym wytworem społeczeństwa zaczerpniętym z epoki kamienia łupanego.
--
Popieram wolność ubioru. Czemuż to kobiety mają pełną dowolność w dobieraniu elementów ubioru, a facet ma to w znaczący sposób ograniczone? Czemu kobieta wyglądająca jak mężczyzna nie budzi takiej sensacji co facet w spódnicy???
To społeczeństwo wtłoczyło w ludzi to, że facetowi nie przystoi rozmawiać o modzie czy kosmetykach, to że wypada mu jedynie siedzieć przed TV, oglądać mecze i żłopać browar. Nie każdy facet chce być muskularnym neandertalczykiem, ale boi się to okazać żeby nie być wyśmianym.
--
Jestem za pełnym równouprawnieniem płci. Kobiety wywalczyły sobie po części prawo do zwyczajowo męskich ról (zresztą jak najbardziej popieram to), czas na mężczyzn aby wywalczyli sobie prawo do zwyczajowo kobiecych ról - poza fizjologią i naturą oczywiście:) Podziwiam kobiety za to, że większość z nich ma otwarte umysły i potrafi zaakceptować a nawet czasami świetnie funkcjonować w roli "kobiecej" i "męskiej". Czego nie można powiedzieć o mężczyznach, którzy w zdecydowanej większości mają ustawione postrzeganie rzeczywistości tylko i wyłącznie przez pryzmat tzw. "męskości". Fakt, że kobietom jest łatwiej, bo mają w obecnych czasach przyzwolenie społeczne na funkcjonowanie w obu rolach, a "kobiecy" meżczyzna w pełnym tego słowa znaczeniu nie ma racji bytu:(
--
W mini, szpilkach i z pomalowanymi oczętami dalej czuję się facetem, może bardziej subtelnym, ale nadal facetem. Czemu mam się ukrywać, przecież nie robię nic nadzwyczajnego ubierając się jak co druga osoba na Ziemi:)
To tak w skrócie...
...